O tym, czy można dostać 5 tys. mandatu za spacer z psem bez smyczy i kagańca

Wracając na chwilę do niedawnej nowelizacji kodeksu wykroczeń wprowadzającej m.in. wyższe kary za kilka „zwierzęcych” wykroczeń („Zmiany w kodeksie wykroczeń — ważne dla posiadaczy zwierząt”) — skoro media zaczęły siać głupawy i kłamliwy ferment („Od czwartku obowiązują nowe przepisy, wprowadzające wysokie kary za wyprowadzanie psów bez smyczy i kagańca. Teraz właściciele mogą zapłacić nawet do 5 tys. złotych” — takie bzdury wypisuje Gazeta.pl), godzi się na niniejszych łamach zamieścić kilka akapitów dojaśniających, a właściwie wyprowadzających z błędu.


kara spacer psem bez smyczy

Kuata się zawsze dziwi, że oczywiste oczywistości można tak przekręcić — biedna psinka nie rozumie, że głupota sprzedaje (i powiela) się najlepiej (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Będzie w punktach, bo tak łatwiej — nie tylko mi:

art. 77 kodeksu wykroczeń
§ 1. Kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia,
podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1000 złotych albo karze nagany.
§ 2. Kto dopuszcza się czynu określonego w § 1 przy trzymaniu zwierzęcia, które swoim zachowaniem stwarza niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia człowieka,
podlega karze ograniczenia wolności, grzywny albo karze nagany.
  • na pewno przepisem takim nie jest znowelizowany niedawno art. 77 kw — norma ta od początku pozwalała li tylko na penalizację zachowania polegającego na niezachowaniu „zwykłych lub nakazanych” środków przy trzymaniu zwierzęcia; dla jasności: środki „zwykłe” to takie, które w konkretnym przypadku (konkretne zwierzę, konkretna sytuacja, otoczenie, etc.) należy użyć, zaś środki „nakazane” to te, które wprowadziła gmina (i tu rzeczywiście najczęściej czyta się o psiakach);
  • co moim zdaniem może oznaczać, że w pewnych sytuacjach nawet zestaw smycz+kaganiec mogą być niewystarczające dla uniknięcia odpowiedzialności — i to nie tylko w przypadku jeśli będę się przechadzał w centrum miasta z tygrysem bengalskim lub wprowadzę tam dyliżans zaprzężony w sześć karych koni;
  • cała magia art. 77 par. 1 kw polega na zwiększeniu potencjalnej kary: maksymalna grzywna wzrosła z 250 złotych do 1 tys. złotych, dodano także sankcję w postaci kary ograniczenia wolności;
  • druga sprawa to dodatkowa nagonka na psy znajdujące się na tzw. liście ras niebezpiecznych — nie, nowy art. 77 par. 2 kw nie oznacza, że jego przewodnik pita, rota czy kaukaza ma obowiązek permanentnego używania smyczy i kagańca (obowiązek taki może wynikać z prawa miejscowego (uchwały rady gminy);
  • ani też kara zaniemanie smyczy lub kagańca w takim przypadku nie będzie wynosiła do 5 tys. złotych (lub areszt) — postać kwalifikowana wykroczenia dotyczy konkretnego zwierzęcia (nie tylko psa, ale też kotowatego, konia, etc.), którego konkretne zachowanie stwarza niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia człowieka — czyli taki mały misiek, kaukaz, jeśli jest po prostu niegrzeczny, ale nie stwarza owego zagrożenia, nie będzie przewodnika kosztował nic (nie tylko 5 tys. złotych, ale po prostu nic);
  • stąd też siany przez media FUD uważam za karygodny i skandaliczny — por. obszerny cytat z krótkiego i bardzo nieprzemyślanego, przywołanego już tekstu opublikowanego przez opiniotwórczy portal, który chciałby uchodzić za opiniotwórczy (Agoro S.A., nie idźcie tą drogą!):

Do tej pory ustawa przewidywała, że właściciele najgroźniejszych ras psów (m.in. pitbulli, buldogów amerykańskich, rottweilerów, owczarków kaukaskich) za wyprowadzanie ich bez smyczy i kagańca mogli zapłacić maksymalnie 250 złotych. Nowe, zaostrzone przepisy obowiązują od czwartku. Teraz nieostrożny właściciel może dostać grzywnę w wysokości nawet 5 tysięcy złotych. Grozić mu będzie także kara ograniczenia wolności lub nagana. 
Jeżeli pies nie będzie należał do tzw. rasy agresywnej, grzywna wyniesie 1000 złotych. 

A na zakończenie akapit o naszej polskiej głupocie, którą bardzo kochamy, bo jako prawdziwi Polacy kochamy każdą głupotę, pod warunkiem, że jest najnasza: przy okazji niedawnego pałętania się w Czeskim Raju miałem sposobność zapoznać się z wyciągiem ichniej ustawy o lasach (Zákon o lesích, č. 289/1995 Sb.), w której o psach nie ma pół słowa (stąd zatrzęsienie czeskich psów na czeskich szlakach), ale zakazuje m.in. palenia papierosów w lesie (par. 20 ust. 1 lit. k) — polskie przepisy oczywiście w lesie puszczania luzem psa zakazują (art. 166 kw, art. 30 ust. 1 pkt 13 ustawy o lasach), natomiast fajka nikomu nie przeszkadza (podobnie straży leśnej, która może Defem przez las jechać i przez okienko marudzić na psa grzecznie idącego przy nodze — ale żeby pozbierać 10 metrów dalej walające się śmieci, nawet się nie ruszą).

Dla tych, dla których tekst jest TL;DR — (i) nie, nie ma czegoś takiego jak kara w wysokości 5 tys. złotych za spacer z psem bez smyczy; (ii) nawet jeśli pies należy do rasy wpisanej na liście ras agresywnych; (iii) natomiast rzeczywiście bardzo wzrosły sankcje dla właścicieli wszystkich zwierząt, którzy nie zachowali niezbędnych środków ostrożności, a to konkretne zwierzę stworzyło niebezpieczeństwo dla innego człowieka.

Q.E.D.

42 comments for “O tym, czy można dostać 5 tys. mandatu za spacer z psem bez smyczy i kagańca

  1. sjs
    18 listopada 2018 at 16:40

    Jak ma się do tego art. 37 w związku z art. 10a ust. 3 ustawy o ochronie zwierząt?

    • Olgierd Rudak
      18 listopada 2018 at 16:45

      Właściwie to nijak (IMHO) — art. 10 ust. 3 uoz mówi o tym, że psa można puścić swobodnie, jeśli jest pod kontrolą i ma adresówkę, natomiast zawsze może się znaleźć jakieś lex specialis, które mówi, że jednak nie można (las, chociaż ja uważam, że „luzem” to coś innego niż „bez smyczy”), albo że można pod pewnym warunkiem (tylko w miejscu nieuczęszczanym, etc.).

  2. 18 listopada 2018 at 20:14

    Mnie bardziej interesuje zmiana art. 97. Czy faktycznie teraz SM i policja będą mogły karać (mandatowo, nie sądowo) za wykroczenia na podstawie nagrań np. z monitoringu?

    • Olgierd Rudak
      19 listopada 2018 at 11:29

      Rozumiem, że dodanie „w szczególności” (teraz jest „stwierdzi popełnienie wykroczenia, w szczególności za pomocą przyrządu kontrolno-pomiarowego lub urządzenia rejestrującego, a sprawca nie został schwytany na gorącym uczynku lub bezpośrednio potem, i nie zachodzi wątpliwość co do sprawcy czynu”) jest tak interpretowane?

      Mnie się wydaje, że tak — może tu chodzi o te kamerki w samochodach, może dotąd w gruncie rzeczy nie było podstawy do traktowania nagrania jako dowód?

  3. Dominika
    19 listopada 2018 at 17:23

    To jak w końcu jest, trzeba obowiązkowo wszystkie psy na smyczy prowadzać, bo gdzieś czytałam, że jak pies ma identyfikator, który pozwala dowiedzieć się kto jest właścicielem i pies nas słucha, to można puszczać bez smyczy.

    Czy jak będę na spacerze w miejskim parku (albo na polu), a mój pies będzie bez smyczy, to kwalifikuję się do mandatu? Tylko na jakiej podstawie? Przecież chyba nie wystarczy, że ktoś się poskarży. Trzeba mieć dowód, np. zdjęcie.
    Czy jak pies będzie szedł obok mnie bez smyczy w parku (albo na polu) i ktoś zrobi mi zdjęcie telefonem, kwalifikuję się do mandatu?
    Czy jak mój pies podbiegnie do innego psa i zacznie na niego szczekać (albo może i ugryzie), to te przepisy w takim wypadku też mają zastosowanie? Czy one tylko do ludzi się odnoszą, a nie do innych psów/zwierząt?
    I jaka jest różnica między puszczaniem psa „luzem” i „bez smyczy”, bo ja nie widzę żadnej :)

    • Olgierd Rudak
      19 listopada 2018 at 19:42

      Większość z tych tematów jest — mniej lub więcej — opisana, dwa podstawowe linki:

      https://czasopismo.legeartis.org/tag/art-77-kw

      https://czasopismo.legeartis.org/tag/pies

      Co do różnicy między „luzem” a „bez smyczy” — moim zdaniem pies, który grzecznie idzie (może nie przy nodze, ale grzecznie), prowadzony na niewidzialnej lince, nie jest psem „luzem”.

      Bo jeśli liczy się ta smycz — czy pies ze smyczą przy obroży, ale hasający swobodnie, jest luzem, czy jest na smyczy?

      • sjs
        19 listopada 2018 at 19:54

        Z tą niewidzialną linką to byłbym bardzo ostrożny. Wg mnie pies „nie luzem” to pies trzymany na smyczy przez opiekuna.

        • Olgierd Rudak
          20 listopada 2018 at 09:04

          Można i tak to rozumieć. Orzecznictwa nie widziałem, codzienna praktyka bywa taka, jak mówisz — ale gdzieś widziałem frazę „pies na otoku” (naprawdę nie pamiętam czy w jakimś przepisie), a to by oznaczało, że jednak jest różnica.

          • sjs
            20 listopada 2018 at 10:03

            Ale otok to jednak jest rzeczywista linka, więc pies zdecydowanie jest na smyczy, długiej ale jednak smyczy.

            • Olgierd Rudak
              20 listopada 2018 at 11:20

              No więc właśnie, jeśli przepis nr 1 nakazuje prowadzenie „na otoku”, a nr 2 zakazuje „puszczania luzem”, to być może (zakładając racjonalność ustawodawcy) jest różnica.

              Aczkolwiek być może ten otok widziałem w czymś innym niż przepis prawa, naprawdę nie pamiętam.

      • 19 listopada 2018 at 23:45

        Czyli jeśli to raczej pies wyprowadza właściciela, to wtedy mamy do czynienia z psem „luzem na smyczy”?

  4. jaga
    20 listopada 2018 at 21:40

    Dzisiaj zostałam zaatakowana na osiedlu przez człowieka, który krzyczał, że nie stosuję się do nowych przepisów, bo prowadzę psa na smyczy, ale bez kagańca. Pies nie ma jeszcze roku, jest grzeczny i bardzo boi się obcych ludzi ( został podrzucony na wiejską działkę, a ja próbuję go przyzwyczajać do miejskiego zgiełku). Zatem mam pytanie, jak bronić się przed takimi agresywnymi typami? Czy są jakieś sankcje za stresowanie psa i jego właściciela?

    • Olgierd Rudak
      21 listopada 2018 at 15:00

      Za stresowanie psa — ale takie naprawdę — jest art. 78 kw.

  5. marek
    20 listopada 2018 at 23:06

    Czyli tu, nawet w tytule, (https://bezprawnik.pl/wyprowadzanie-psow-bez-smyczy/) bzdury popisali?

    • Olgierd Rudak
      21 listopada 2018 at 15:01

      Ta smycz to jakiś fetysz ;-)

  6. Mateusz Rehan
    3 stycznia 2019 at 18:13

    ” wzrosły sankcje dla właścicieli wszystkich zwierząt, którzy nie zachowali niezbędnych środków ostrożności, a to konkretne zwierzę stworzyło niebezpieczeństwo dla innego człowieka.” Bardzo minie ten wątek interesuje, oc w praktyce oznacza, że nie zachowałem niezbędnych środków bezpieczeństwa. Czy na przykład gdy pies jest na mojej posesji i obszczekuje wszystkich i wszystko co sie porusza poza posesją, a brama jest uchylona, to czy wtedy nie zachowałem niezbędnych środków bezpieczeństwa, pomimo, że pies nie ma w zwyczaju wybiegać poza teren bontak jest nauczony. Czyli gdy przechodzeń sie tylko przestrasz i zgłosi tą sytuację, to czy czy wtedy sankcje dzilają?

    • Olgierd Rudak
      4 stycznia 2019 at 08:59

      Warto zacząć od przeczytania wszystkiego, co napisałem o art. 77 kw w praktyce (jest tego sporo).

      Uważam, że niezamknięta furtka może być podstawą do zastosowania tego przepisu — ale nie w sytuacji kiedy pies szczeka, ale nie wychodzi poza posesję, a przechodzeń się wystraszył.

  7. 8 stycznia 2019 at 22:00

    Witam. Czy spółdzielnia mieszkaniowa, w swoim statucie/ regulaminie utrzymania porządku może wprowadzić takie zapisy:
    „Zgodnie z par 13 ust. 1 pkt 1 Statutu XXXXXXX Spółdzielni Mieszkaniowej, członek jest obowiązany w szczególności stosować się do postanowień Statutu i opartych na nim regulaminach – a w szczególności regulaminu porządku domowego.

    Zgodnie z par 13 Regulaminu Porządku Domowego dla użytkowników lokali XXXXXXXX Spółdzielni Mieszkaniowej (zatwierdzonym Uchwałą nr XX/XXXX Rady Nadzorczej z dnia. ,,,,,,,,,,,,,r ze zm. Aneks nr X/XXXX – Uchwała Rady Nadzorczej nr XX/XXXX z dnia xxxxxxxxx, Aneks nr X/XXXX – Uchwała Rady Nadzorczej z dnia. ……………..r.)

    Właściciele zwierząt domowych zobowiązani są do:
    c) wyprowadzani psów na smyczy i w kagańcu, oraz zaopatrzenia psa w znaczek identyfikacyjny, umieszczając go na obroży psa.
    …..
    Zabrania się wprowadzani psów i innych zwierząt do piaskownic, na wydzielone place zabaw dla dzieci, boiska, kwietniki i fontanny itp.”

    Z tego co czytam WSA/NSA korygują regulaminy porządku / czystości w gminach bo nakaz smyczy / kagańca nie wynika z żadnej ustawy, a jakaś spółdzielnia „krzak” może wprowadzać takie zapisy ?
    Podpowiecie coś na co się ew powoływać w odpowiedzi.

    W tym samym piśmie mam też taki cytat
    „W komentarzu do art. 77 k.w. (Bojarski 2019, wyd. 8 Radecki Kodeks wykroczeń komentarz 2019) wskazuje się, iż zwykłe środki ostrożności to takie ” ….. która są powszechnie przyjęte, np. trzymanie na uwięzi złego psa, prowadzenie psa w kagańcu …… Nakazane środki ostrożności to takie, które wynikają z obowiązujących przepisów …. Naruszenie takich przepisów należy oceniać jako niezachowanie nakazanych środków ostrożności w rozumieniu art. 77 k.w.”
    Nie cały stąd nie wiem co tak naprawdę Pan Bojarski chciał napisać i czy de facto SM nie zmanipulowała tego cytatu pod to pismo.

    • Olgierd Rudak
      8 stycznia 2019 at 22:12

      Bojarski ma rację, spółdzielnia jej nie ma, bo nie rolą SM jest wprowadzać „nakazane” lub jakiekolwiek inne akty prawa (sub-lokalnego?) regulujące zasady wyprowadzania psów na spacer.

      Obowiązek wyprowadzania psów na smyczy lub w kagańcu mogą wprowadzać uchwały rad gmin (czasem bezmyślnie, czasem jednak jakoś warunkując te powinności). Podobnie obowiązek identyfikacji psa — jest nawet w ustawie, ale dotyczy tylko sytuacji kiedy pies jest… spuszczany ze smyczy (pies, który chodzi na smyczy adresatki mieć nie musi).

      Być może inaczej z tymi piaskownicami, boiskami… (tego nie analizowałem), chociaż tu też zaryzykowałbym, że albo jest coś w jakiejś ustawie, albo w uchwale r.g., więc SM nic do tego.

      Troszkę na tutejszych łamach było o podobnych rzeczach, np.:

      https://czasopismo.legeartis.org/2017/09/zakaz-wprowadzania-psow.html
      https://czasopismo.legeartis.org/2016/05/obowiazek-prowadzenia-psa-na-smyczy.html
      https://czasopismo.legeartis.org/2015/10/obowiazek-sprzatania-psich-kup.html

      • 8 stycznia 2019 at 22:42

        Nie zdziwił bym się, iż jakieś zakazy odnośnie piaskownic nie wynikają, z jakiś przepisów oświatowych itp lub sanepidowskich.

        • Olgierd Rudak
          9 stycznia 2019 at 09:12

          Zanieczyszczanie niewątpliwie, natomiast niekoniecznie „zakaz wstępu psa” (który nb. jest jak najbardziej logiczny).

          • 9 stycznia 2019 at 13:52

            Znając nasze przepisy, domyślam się iż chodzi o „Zabrania się podejmowania kroków zmierzających do zanieczyszczenia, obniżenia higieny itp.”

  8. 8 stycznia 2019 at 22:31

    No tak, ale spółdzielnia wychodzi z założenia że to ona nakazała wychodzenie z psem w kagańcu. Na co się powoływać żeby to podważyć ? Teren gminy/ miasta to z założenia teren publiczny, teren spółdzielni to w zasadzie teren prywatny czy się mylę ? Uchwała odnośnie regulaminu porządku spółdzielni powstała już dawno, minął już 6 tyg termin na wniesienie ew. pozwu o jej uchylenie, czy da się to jakoś zrobić ?
    Uchwała R.M. Katowice rozdział 6 par 17, 18 dot psów http://g.ekspert.infor.pl/p/_dane/akty_pdf/U85/2017/172/5173.pdf#zoom=90

    • Olgierd Rudak
      9 stycznia 2019 at 09:23

      Ustawa nie ogranicza prawa do zaskarżenia uchwały organu spółdzielni od jakiegokolwiek terminu (art. 32 prawa spółdzielczego). Więc nadal można ją zaskarżyć, choćby jako sprzeczną z prawem lokalnym.
      Teren spółdzielni nie jest terenem „prywatnym” — majątek spółdzielni jest prywatnym majątkiem spółdzielców (art. 3 pr.spół.), ziemia należy do tego, kto jest wpisany w KW, ale to i tak za mało na przyjęcie, że można doregulowywać takie rzeczy.

      PS Te par. 17-18 są bardzo ładnie napisane!

      • 9 stycznia 2019 at 13:56

        Ale najczęściej, to nie jakiś wirtualny zarządca wprowadza taki Regulamin, tylko jakiś organ wspólnotowy jakaś rada czy wszyscy w formie uchwały itp. Po prostu trzeba chodzić na zebrania wspólnoty.

  9. 9 stycznia 2019 at 08:27

    art 94 konstytucji z tego co wyczytałem określa kto może wprowadzać akty prawa miejscowego, niech mi ktoś powie na podstawie jakich przepisów/ aktów teren spółdzielni podlega pod prawo miejscowe – gminy/ miasta ?

    • Olgierd Rudak
      9 stycznia 2019 at 09:11

      Podlega na tej podstawie, że leży w jakiejś gminie — nie jest eksterytorialny (nawet grunt Skarbu Państwa leżący w gminie podlega prawu lokalnemu; być może są jakieś wyłączenia dot. baz wojskowych NATO ;-)

  10. 9 stycznia 2019 at 11:40

    No tak, ale prywatna działka też leży w jakiejś gminie a nie obowiązuje na niej regulamin porządku tej gminy, przecież gmina nie może mi na moim terenie nakazać trzymana psa na smyczy, bo niby jak chciałaby to prawo wyegzekwować ? Teren spółdzielni też jest terenem „prywatnym” wszystkich spółdzielców więc czy na pewno regulamin porządku gminy na tym terenie obowiązuje ?

    • Olgierd Rudak
      9 stycznia 2019 at 12:14

      A kodeks karny obowiązuje? A kodeks cywilny obowiązuje? A kodeks rodzinny obowiązuje?

      Regulamin też obowiązuje (np. „segregować śmieci” albo „nie wylewać nieczystości”).
      Natomiast ten obowiązujący akt prawa miejscowego, chociaż cały czas obowiązuje, może nie mieć częściowo zastosowania (częściowo, czyli tam gdzie jego treść jakoś inaczej określa zakres, np. „w miejscach publicznych”, albo „wyprowadzając na spacer”).
      Jak się gmina uprze, to nakaże prowadzać psa na smyczy nawet we własnym mieszkaniu (vide czasem spotykane zakazy szczekania psów) — najwyżej później (po zaskarżeniu) się okaże, że nie miała takiego prawa.

  11. 9 stycznia 2019 at 15:24

    Nie chodzi mi o to co gmina może nakazać, ok, przyjmuję do wiadomości regulamin porządku gminy. Spółdzielnia jak widzisz traktuje to w taki sposób że może sobie to uregulować to na „swoim” terenie, nie wiem jak im to wyperswadować że nie mogą tego robić. Tzn chyba wprost przytoczę art 94 konstytucji i zobaczę co będzie.

    • Olgierd Rudak
      9 stycznia 2019 at 16:03

      Art. 94 konstytucji nie jest adresowany do SM (uchwały organów spółdzielni nie są aktem prawa miejscowego). SM może podejmować uchwały w zakresie wynikającym z przepisów prawa, nie wkraczając w sfery zastrzeżone dla innych organów oraz nie wykraczając poza to, na co pozwala im prawo.

      Na chybił-trafił znalazłem jakiś regulamin porządkowy, w nim coś takiego:

      1. Trzymanie w mieszkaniach psów, kotów i innych zwierząt jest dopuszczalne, o ile zwierzęta te nie zagrażają zdrowiu oraz nie zakłócają spokoju, a ich posiadacze są w stanie zagwarantować im odpowiednią opiekę i przestrzegać wymogów sanitarno-porządkowych oraz przepisów obowiązujących w tym zakresie.
      2. Właściciele psów obowiązani są do wyprowadzania psów na smyczy i w kagańcu. Obowiązek wyprowadzania psów w kagańcu nie dotyczy psów o wysokości do 30 cm w kłębie. Zabrania się wyprowadzania psów na tereny przeznaczone na place zabaw, piaskownice oraz boiska sportowe. Spuszczanie psów ze smyczy na terenie osiedla jest zabronione.
      3. Za wszystkie szkody spowodowane przez zwierzęta, w szczególności w budynku i jego otoczeniu odpowiadają ich posiadacze.
      4. Osoby posiadające zwierzęta obowiązane są do usuwania zanieczyszczeń spowodowanych przez nie na klatkach schodowych lub w innych pomieszczeniach budynku służących do wspólnego użytku, a także w jego otoczeniu.
      5. Ze względu na bezpieczeństwo mieszkańców osoby posiadające zwierzęta zobowiązane są bezwzględnie przestrzegać przepisów dotyczących zasad postępowania w razie wystąpienia chorób zakaźnych.
      6. O każdym przypadku choroby zakaźnej lub jej podejrzeniu należy niezwłocznie zawiadomić właściwą Stację Sanitarno – Epidemiologiczną i spółdzielnię.
      7. Na terenie budynku i osiedla zabrania się hodowli wszelkich zwierząt użytkowych (np. królików, kur itp.).

      Moim zdaniem to jest mniej-więcej tak:
      ad 1) to jest ogólny wyciąg z różnych przepisów, z wyjątkiem „dopuszczalne”,
      ad 2) to leży w kompetencjach r.g. (art. 3 ust. 2 pkt 13 oraz art. 4 ust. 2 pkt 6 ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach), jeśli SM poszła w regulacji dalej — postanowienie jest nieważne,
      ad 3) ćwierćprawda (art. 431 kc),
      ad 4) j/w ad 2,
      ad 5) o tym pewnie jest w ustawie o ochronie zdrowia zwierząt oraz zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt,
      ad 6) j/w,
      ad 7) to leży w kompetencjach r.g. (art. 4 ust. 2 pkt 7 ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach).

  12. 9 stycznia 2019 at 18:40

    To teraz ja już nic nie kumam, spółdzielnia powołuje się na ten sam art twierdzi że muszę przestrzegać ich regulaminu bo jest zapisany w statucie:
    „Przypominamy, że zgodnie z art. 8 ustawy z dnia 15 grudnia 2000 roku o spółdzielniach mieszkaniowych (tj. Dz.U. 2018, poz. 845) w sprawach nieuregulowanych w ustawie prawa i obowiązki członka spółdzielni określają postanowienia statutu.” Tylko w ustawie jest „dotyczących w szczególności: 1), 2) …….”
    Więc nie ma zawężenia że tylko do tego.
    Myślałem że to jest prosty temat ……

    • Olgierd Rudak
      9 stycznia 2019 at 19:21

      Nie ma zawężenia, ale skoro ta wyliczanka obejmuje dość poważne sprawy — ale na pewno raczej wewnętrzne, nie ingerujące w zakres zastrzeżony dla innych organów władzy publicznej.

      • Olgierd Rudak
        9 stycznia 2019 at 19:30

        (zaś mimo zapowiedzianego EOT): jakie kary zatem może SM wprowadzić za kradzież mienia spółdzielczego, do wyboru: (a) ucięcie prawicy, (b) odjęcie lewicy, (c) wyrwanie chwasta, (d) Kara Mustafa?

        • 10 stycznia 2019 at 19:16

          Dobra, bo znalazłem jakieś stare pismo jakie 2lata temu dostałem w innej sprawie (postawili tabliczki że nie mogę z psem wchodzić na swoją działkę – w konsekwencji wyrzuciłem je do śmietnika bo nie chciało mi się dalej z nimi pisać). Spółdzielnia w nim pisze: „Uchwała nr ………. rady miasta Katowice w sprawie regulaminu utrzymania porządku i czystości na terenie Miasta Katowice reguluje kwestię wyprowadzania psów na terenach przeznaczonych do użytku publicznego, a nie terenach, których właścicielem nie jest miasto Katowice, natomiast regulamin porządku SM …….. itd itp że nie mogę wyprowadzać psów na wydzielone place zabaw, kwietniki, fontanny itp”
          i dalej
          „Rozumiejąc Pana stanowisko i wątpliwości związane z przedmiotowym tematem informujemy, że zamieszczenie przedmiotowych tabliczek nie jest naruszeniem Pana dóbr osobistych oraz ograniczeniem dostępu do części wspólnej, pełnią one jedynie funkcję zalecenia, przecież jak Panu wiadomo – Spółdzielnia nie posiada służb i mechanizmów, które można wykorzystać np w celu ukarania mandatem za niesprzątanie po swoim psie. Takie czynności są w gestii np Straży Miejskiej”

          Więc z jednej strony twierdzą że teren prywatny więc Regulamin Porządku i Czystości w mieście nie obowiązuje, z drugiej strony że jednak obowiązuje bo straż Miejska za nieposprzątanie kupy może ukarać mnie mandatem ?

          Dlatego jak się domyślacie chciałem coś z tym zrobić, zakładam wniesienie sprawy do sądu, stąd te tematy/ posty, to nie bicie piany żeby ją bić, jednak wynajmowanie adwokata wydaje mi się niepotrzebne. Czy można wnieść sprawę do sądu w takiej formie żeby sąd zbadał zasadność przepisów SM (statut + regulamin porządku)- tzn chodzi mi o ograniczenie praw do korzystania z częściowo swojej współwłasności (tabliczka zakaz wprowadzania psów ustawiona przy działce do której mam udział) + nakaz wychodzenia/ spacerów z psami w kagańcu.

          • gryzmolix
            10 stycznia 2019 at 20:45

            Jeśli się nie wie, czy można wnieść sprawę do sądu, to co to jest, jeśli nie potrzeba wynajęcia adwokata? Przecież w sądzie trzeba będzie coś konkretnego czemuś zarzucic, sąd raczej nie działa z urzędu.

            • Olgierd Rudak
              11 stycznia 2019 at 11:19

              To prawda :)

              Niemniej zawsze można, najwyżej sąd oceni, że jest źle sformułowany — i oddali powództwo (w lepszym przypadku odrzuci pozew).

              Skarżyć statut i inne regulacje organów spółdzielni zawsze można, sądy się tym zajmują wcale nierzadko.

    • sjs
      9 stycznia 2019 at 19:56

      Chciałbym zwrócić uwagę, że art. 8 ustawy dotyczy członków spółdzielni, tymczasem zacytowany regulamin mówi o właścicielach zwierząt, a to przecież nie muszą być te same osoby.

      Żeby uznać, że ten regulamin ma jakiś sens to można obowiązek wyprowadzania psa na smyczy i w kagańcu interpretować jako obowiązujący na terenie budynku gdy poza budynkiem obowiązują już przepisy prawa miejscowego. Ale to trochę naciągana interpretacja bo żeby obowiązek miał sens to musi dotyczyć wszystkich przebywających na danym terenie, a tak jak wyżej wspomniałem ustawa mówi o tylko obowiązkach członków spółdzielni.

  13. 9 stycznia 2019 at 19:42

    OK, dziękuję za naprowadzenie na konkretne artykuły.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.