Czy skargę nadzwyczajną należy wnieść przed skargą o stwierdzenie niezgodności z prawem orzeczenia — czy jest całkiem odwrotnie?

A teraz coś z kompletnie innej beczki: czy skarga nadzwyczajna (ten super-środek przeciwko niesprawiedliwości orzeczniczej) jest „najstarszą kartą” w talii — czy jednak na końcu jest skarga o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia, co implikuje dość istotne konsekwencje dla stron? (postanowienie Sądu Najwyższego z 30 sierpnia 2018 r., III CNP 9/18).

Orzeczenie wydano w sprawie ze skargi o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego wyroku oddalającego powództwo o stwierdzenie nieważności umowy sprzedaży nieruchomości.
Wnosząc skargę powódka zarzuciła zaskarżonemu wyrokowi oczywiste naruszenie przepisów prawa skutkujące wyrządzeniem jej szkody — a także wskazała, iż nie jest możliwa jego zmiana lub uchylenie przy zastosowaniu innych środków prawnych, np. wznowienia postępowania.

Sąd Najwyższy odrzucił skargę ze względu na niewyczerpanie innych możliwości podważenia orzeczenia (art. 424(8) par. 2 kpc). Warunkiem dopuszczalności skargi o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia jest brak możliwości użycia innych środków prawnych (art. 424(1) par. 1 kpc) — obowiązkiem strony, która zamierza dochodzić odszkodowania od państwa (art. 417(1) par. 2 kc) jest uprzednie wykorzystanie wszystkich istniejących środków prawnych dla obrony jej interesów.

art. 89 par. 1 ustawy o Sądzie Najwyższym
Jeżeli jest to konieczne dla zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej, od prawomocnego orzeczenia sądu powszechnego lub sądu wojskowego kończącego postępowanie w sprawie może być wniesiona skarga nadzwyczajna, o ile:
1) orzeczenie narusza zasady lub wolności i prawa człowieka i obywatela określone w Konstytucji lub
2) orzeczenie w sposób rażący narusza prawo przez błędną jego wykładnię lub niewłaściwe zastosowanie, lub
3) zachodzi oczywista sprzeczność istotnych ustaleń sądu z treścią zebranego w sprawie materiału dowodowego
— a orzeczenie nie może być uchylone lub zmienione w trybie innych nadzwyczajnych środków zaskarżenia.

Jednakże cztery tygodnie wcześniej (przed wniesieniem skargi) do polskiego systemu prawnego wprowadzono skargę nadzwyczajną — kolejny nadzwyczajny środek zaskarżenia (art. 89 ustawy o SN). Skarga nadzwyczajna ma na celu eliminację rażąco wadliwych prawomocnych orzeczeń; skutkiem uwzględnienia skargi jest uchylenie zaskarżonego orzeczenia — ma ona charakter kasatoryjny, prowadzi więc do usunięcia „szkody judykacyjnej” (art. 95 ustawy o SN) — przeto powinnością skarżącego jest wykazanie, iż wzruszenie zaskarżonego wyroku nie jest możliwe przy zastosowaniu skargi nadzwyczajnej.

W konsekwencji oznacza to, iż wnosząc skargę o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia należy wykazać, iż do uprawnionego organu (w szczególności Prokuratora Generalnego i RPO, art. 89 par. 2 ustawy o SN)  został złożony wniosek o wniesienie skargi nadzwyczajnej — i że nie został on uwzględniony.
Skoro zatem skarżąca nie wyczerpała przysługujących jej możliwości prawnych — nie przysługuje jej możliwość żądania stwierdzenia niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia, zatem skarga podlega odrzuceniu.

7 comments for “Czy skargę nadzwyczajną należy wnieść przed skargą o stwierdzenie niezgodności z prawem orzeczenia — czy jest całkiem odwrotnie?

  1. Woltan
    7 listopada 2018 at 11:18

    Przecież ta skarga nadzwyczajna miała byc niekonstytucyjna. Dlaczego SN legitymizuje?

  2. gordon.shumway
    7 listopada 2018 at 20:35

    SN odnośnie skargi o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia postawił w swoim orzecznictwie takie zasieki, mające na celu de facto uniemożliwić korzystanie z niej, że równie dobrze mogła by ona zostać wykreślona z polskiego prawa (do którego trafiła w wyniku wyroku TK sygn SK 18/00).
    Statystyki wskazują, że rocznie uwzględnianych jest dosłownie kilka skarg, a reszta jest w większości odrzucana na etapie przedsądu.

    W omawianym przypadku skarżący „nadział się” na zupełnie niezależne od siebie zmiany w prawie polegające na wprowadzeniu instytucji skargi nadzwyczajnej (której konstytucyjność jest zresztą kwestionowana) oraz skutków tego dla możliwości wniesienia skargi o stwierdzenie niezgodności z prawem – a które to skutki to tej pory w sposób oczywisty nie zdążyły znaleźć odzwierciedlenia w orzecznictwie.
    Żeby było ciekawiej – skargę o stwierdzenie niezgodności z prawem można wnieść tylko raz, tak więc w tej sprawie nie będzie można jej”powtórzyć” po ewentualnym nie uwzględnieniu przez PG i RPO wniosku o złożenie skargi nadzwyczajnej.
    Tym samym powódka stała się pionierem w tym, do tej pory dziewiczym, obszarze orzecznictwa i poniosła negatywne konsekwencje tego.
    A podobno obywatel ma konstytucyjne prawo do „pewności prawa”…

    • Olgierd Rudak
      7 listopada 2018 at 20:50

      Ale przecież pewność prawa powinien zapewnić przede wszystkim legislator — sąd właściwie tylko czyta prawo.
      Nic nie stało na przeszkodzie napisać, że „skarga nadzwyczajna jest nadzwyczajniejsza od skargi o stwierdzenie niezgodności, więc ta druga musi być pierwsza”.

      • gordon.shumway
        7 listopada 2018 at 22:01

        A może wystarczyłoby czytanie tych przepisów zgodnie z przepisami konstytucji i celem, któremu miała służyć skarga o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia?
        Zamiast stosowana wykładni skrajnie ograniczających możliwość dojścia do etapu merytorycznej oceny skargi.
        Bo obecnie w praktyce ona niemal nie funkcjonuje – co jest/było szeroko komentowane w środowisku prawników (tj. kształtowanie się orzecznictwa).
        A lektura uzasadnień odrzucenia skarg bez ich merytorycznego rozpoznania rodzi u czytającego przekonanie, że SN stara się ograniczyć do minimum stosowanie tego środka zaskarżenia.
        Inaczej – nawet orzeczenia potencjalnie ewidentnie niezgodne z prawem są odrzucane przed etapem merytorycznego rozpoznania ze względów formalnych – jak w powyższym przykładzie.

        Moja ulubiona argumentacja zawarta w orzecznictwie SN dotyczy wykładni art. 424 § 1 pkt 5 k.p.c. („Skarga powinna zawierać: (…) wykazanie, że wzruszenie zaskarżonego orzeczenia w drodze innych środków prawnych nie było i nie jest możliwe”).
        Dla SN nie jest wystarczające, że skarżący wskaże, że nie jest możliwe wniesienie np. skargi kasacyjnej, ale wymaga aby przedstawienie stosownego „wywodu prawnego” – a szczególną konsekwencję w tej kwestii wykazuje sędzia Zawistowski.

        Czytałem kiedyś szczególnie rozbudowane uzasadnienie dotyczące tej kwestii. Nie odnalazłem go teraz, ale standardowa formułka wygląda następująco (z http://www.sn.pl/sites/orzecznictwo/orzeczenia3/ii%20cnp%2023-13.pdf):
        „W orzecznictwie Sądu Najwyższego zostało utrwalone stanowisko, że samo wskazanie przez skarżącego, iż od zaskarżonego orzeczenia nie przysługiwała skarga kasacyjna lub skarga o wznowienie postępowania nie odpowiada wymogowi wykazania, że wzruszenie zaskarżonego orzeczenia nie było możliwe w drodze innych środków prawnych. W świetle tego przepisu wymagane jest przedstawienie odpowiedniego wywodu prawnego pozwalającego uznać, że skarżący wykazał brak możliwości wzruszenia zaskarżonego orzeczenia przy pomocy dostępnych środków prawnych. Niewystarczające jest samo stwierdzenie o braku możliwości wzruszenia zaskarżonego orzeczenia w drodze innych środków prawnych, niepoparte stosowną argumentacją i przytoczeniem właściwych przepisów prawa.”

        I teraz zagadka – jak skuteczne wykazać, że nie ma podstaw do wniesienie skargi o wznowienie postępowania bez faktycznego jej wniesienia oraz w sytuacji gdy podstaw wznowienia też jest kilka?
        I czy wnosić skargi konstytucyjne dotyczące wszystkich przepisów, które stanowiły podstawę orzeczenia – bo przypadkiem TK może jednak uznać ich niekonstytucyjność (choćby zakresowo lub interpretacyjnie)?
        A bez tych skarg SN może uznać, że nie wyczerpano wszystkich środków zaskarżenia?

        Podsumowując: ustawodawca stworzył pewien instrument do podważania szczególnie niezgodnych z prawem orzeczeń (i to nie sam, ale zmuszony przez TK), a SN poprzez szereg restrykcyjnych wymagań dotyczących kwestii formalnych odmówił jego stosowania (bo trwałość orzeczeń jest ważniejsza).
        I co nam Pan zrobisz?

        • Olgierd Rudak
          8 listopada 2018 at 12:32

          Wywód prawny nt. braku możliwości wniesienia skargi kasacyjnej to przesada — ale z drugiej strony chyba trzeba pamiętać, że inną wartością konstytucyjną jest stabilność orzeczeń, zatem dopuszczalność podważenia prawomocnego i ostatecznego (po SN, etc.) orzeczenia powinna być możliwie najmniejsza.

          Argumenty są też logiczne: skoro w drodze skargi nadzwyczajnej można uchylić taki wyrok — a skarga na prawomocne orzeczenie odnosi się tylko do wyroków już naj-naj-najostateczniejszych — to najpierw spróbuj go uchylić, a później idź z art. 424(1) kpc.

          • gordon.shumway
            11 listopada 2018 at 15:58

            Byłem nieprecyzyjny. „Wywód prawny” dotyczy braku możliwości złożenia skargi o wznowienie, a odnośnie braku możliwości wniesienia skargi kasacyjnej wymagane jest jej wniesienie i przedstawienie postanowienie o jej odrzuceniu.
            Analogiczne zresztą wymagania ma TK. Aby udowodnić, że skarga konstytucyjna dotyczy „ostatecznego” orzeczenia nie wystarczy wskazać przepisu uniemożliwiającego wniesienie skargi kasacyjnej, ale wymagane jest jej wniesienie i przedstawienie postanowienia o odrzuceniu.
            Wiem, bo taką drogę już „ćwiczyłem”.

            Czyli SN i TK starają się maksymalnie utrudnić skorzystanie z dostępnych środków zaskrażenia.

      • MR
        8 listopada 2018 at 12:18

        Więc czemu niektórzy nie zajmą się łowieniem ryb, tworzeniem budowli z zapałek, bawieniem wnuków, podróżami na Bali czy co tam się zwykło robić na emeryturze – skoro legislator napisał, że są na emeryturze? Może czytać nie umieją, a może jednak pewność prawa to też jego interpretacja? Chyba raczej drugie, ale skoro można poddać w wątpliwość zgodność z prawem jednych przepisów, to czemu nie pochylić się nad interpretacją innych?
        Każdy prawnik swój kapelusz chwali.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.