„Mary Poppins powraca” — banał, który warto zobaczyć

Czasem mi się wydaje, że zrobić banalny film — w taki sposób, żeby się mógł podobać — jest naprawdę trudno, trudniej, niż zrobić dobry film o ważnych rzeczach. To zdanie świetnie udało się twórcom kinowego musicalu „Mary Poppins powraca”.


Mary Poppins powraca recenzja

„Mary Poppins powraca”, reż. Rob Marshall, w rolach głównych Emily Blunt, Lin-Manuel Miranda, Ben Whishaw, Emily Mortimer


Fabuła… Fabuła właściwie jest o niczym (toć to Disney), lecz przecież nie o fabułę — ani chyba nawet nie o Mary Poppins (nianię, która rodzinie Banksów wręcz spada z nieba, przy czym jak sam tytuł wskazuje jest to powrót po latach — przyznam, że postaci tej nie znałem, bo chyba nie jestem targetem) i jej specyficzne podejście do życia — chodzi.
Ani nawet o Emily Blunt, której rola (dość sztywniacka) wcale nie pozwala na rozwinięcie aktorskich skrzydeł (o niebo lepsza była w „Sicario”).

Natomiast patrząc na rzecz z perspektywy gatunku, mamy tutaj chyba wszystko, czego należy oczekiwać i wymagać: jest dowcip, jest poetycka umowność, jest morał — no i są fajne piosenki (może nie takie, które będą leciały w radiu na okrągło, ale naprawdę fajne) — a zwłaszcza świetna choreografia (bardzo podobały mi się sceny z latarnikami na rowerach).
(Momentami sobie wyobrażałem jak by to zrobił wrocławski Teatr Capitol — i wychodziło mi, że daliby radę na luzie.)

Aha, film jest zdecydowanie dla dzieci, więc nie mieszkajcie — wyjdźcie ze swoich mieszkań ze swoimi dziećmi, śmiało pójdźcie na „Mary Poppins powraca” do kin, bo warto (ja byłem z Małżonką, też się podobało ;-)

U mnie mocne 6,5/10 — byłoby więcej, gdybym był dzieckiem (ale dzieckiem będąc wolałem przecież inne bajki…)

9
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
6 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Gryncz
Gość
Gryncz

Podaje pomysły na artykuły świąteczne. Czy niespodziewany gość wigilijny narusza mir domowy? Czy można sprzedawać, kupować i strzelać fajerwerkami w okresie świątecznym? Czy u Pana w domu pies siedzi przy wigilijnym stole? Czy ma Pan żywa czy sztuczna choinkę? Czy popiera Pan alternatywne pokazy miejskie na Sylwestra (lasery, światła, brak pokazu)? Czy na wigilii w pracy obowiązuje zasada niedyskryminacji, gdy szef daje wartościowszy prezent swojej sekretarce niż księgowej? Czy Kuata jest na uspokajaczach od 31.12 do 1.01? Czy właściciel sklepu z fajerwerkami, który w okresie wolnym z rodziną odpala fajerwerki kupione w swoim sklepie odpowiada na zasadzie 435 kc? Jakie… Czytaj więcej »

Karmazynowy_Pajrat
Gość
Karmazynowy_Pajrat

O sku**esyn! To jeszcze może czy z KRO wynika obowiązek męża do tarcia chrzanu do ćwikły i zbierania grzybów na grzybową?

b52t
Gość
b52t

Nie czytam, żeby sobie nie zepsuć.
W naszym domu oryginalny (pierwszy) film o Mary Poppins, to świętość, dziecię tak się zakręciło, że raz chciała dwa razy z rzędu oglądać, książki czytane … koniec końców mam obawy czy nowa wersja, to nie będzie jechanie na sentymentach, ale obowiązkowo w przyszłym tygodniu idziemy do kina.
(Oczywiście przedstawię swój pogląd).

b52t
Gość
b52t

No i poszliśmy. Oceniam film jako film, bez kontekstu i genialnego filmowego poprzednika. Zgadzam się z oceną RedNacza, 6,5/10, może nawet 6,85/10, to sprawiedliwa ocena. Jest to rzeczywiście lepszy film rodzinny niż wiele, które można zobaczyć. Mary Poppins jest bliska tej książkowej, gdy idzie o zachowanie. Zgrabnie zrobiony, z dużą dozą fantazji i wyobraźni, a przy tym nie przesadzili z efektami specjalnymi, czy też raczej nie drażni nadmiar komputerozy. Jeden zarzut, to fakt, że przy tej ilości piosenek (moim zdaniem wciskanych na siłę, jakby chcieli zrobić swój własny ranking, listę TOP10), nie ma żadnej, którą pamięta się po wyjściu z… Czytaj więcej »