Uporczywa i nękająca windykacja nieistniejącego długu

Czy wierzyciel może ponosić odpowiedzialność za uporczywą windykację długu, który w dodatku okazał się nieistniejący? Czy prowadzenie działań nękających dłużnika może być oceniane jako naruszenie jego dóbr osobistych takich jak wolność lub prywatność? Czy w takim przypadku rzekomy dłużnik może żądać zadośćuczynienia — i czy rzekomy wierzyciel będzie musiał oddać samolot?

wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 11 października 2018 r. (sygn. akt I ACa 387/18)
W sytuacji, w której świadczenie nie zostało stwierdzone tytułem wykonawczym i dłużnik kwestionuje zobowiązanie, za bezprawne w kontekście ochrony dóbr osobistych (art. 24 § 1 kc) należy uznać działania windykacyjne wierzyciela polegające na wielokrotnie kierowanych do dłużnika w porze nocnej wezwaniach do zapłaty w rozmowach telefonicznych i wiadomościach SMS. Przyjęcie przeciwnego poglądu prowadziłoby do legalizacji nieformalnych działań windykacyjnych prowadzonych bez podstawy prawnej w postaci tytułu wykonawczego z pominięciem kompetencji uprawnionych organów egzekucyjnych.

Orzeczenie dotyczyło windykacji nieistniejącej zaległości w opłatach za telewizję satelitarną.
Zaczęło się od zmiany umowy, po której operator przeksięgował nadpłatę (150,10 złotych) na nowe konto abonenckie. Po załatwieniu sprawy abonent pojechał na rodzinne wakacje na Hawaje (wyjazd kosztował 115 tys. złotych) — ale dostawca telewizji stwierdził, że na koncie jest zaległość w wysokości 99,80 złotych, zatem podjął windykację długu. Traf chciał, że ze względu na różnicę stref czasowych do abonenta dzwoniono w czasie hawajskiej nocy — budząc i nie dając wypocząć całej rodzinie, przez co powód m.in. nie był na kilku zaplanowanych wycieczkach (mężczyzna nie mógł w tym czasie wyłączyć telefonu, bo oczekiwał na informacje o stanie zdrowia ciężko chorego ojca — który nb. zmarł kilka dni po powrocie syna do kraju).

Początkowo abonent próbował na spokojnie wyjaśnić, że sprawa ejst załatwiona, a środki przeksięgowane, prosił tez o poczekanie z wyjaśnieniem problemów do jego powrotu do Polski, jednak pracownicy operatora nie dawali za wygraną, co prowadziło do eskalacji „rozmowy odbywały się w coraz bardziej napiętej atmosferze, a rozmówcy podnosili głos”.
Spór ciągnął się jeszcze po powrocie z wakacji (któregoś dnia mężczyzna dzwonił na infolinię 12 razy) — dopiero kwartał później operator przeprosił za zaistniałą pomyłkę w przeksięgowaniu należności abonenckich.

Do sądu trafił pozew, w którym abonent zażądał 115 tys. złotych tytułem zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych oraz wpłaty 85 tys. złotych na cel społeczny.

Sąd I instancji podzielił ocenę, iż prowadzona w ten sposób windykacja doprowadziła do naruszenia takich dóbr osobistych klienta jak wolność i prywatność, zaś zachowanie pracowników operatora telewizyjnego nosiło cechy uporczywego nękania, czyli wzbudzenia poczucia zagrożenia jego sfery wolności i prywatności. Nie dość, że zadłużenie nie istniało, to intensywność działań, częstotliwość kontaktów oraz brak reakcji na argumenty windykowanego klienta (zamiast sprawdzić, woleli dzwonić) pozwala przyjąć, że strona pozwana nie obaliła domniemania bezprawności (art. 24 kc) — zwłaszcza, że powód był wieloletnim rzetelnym abonentem, a przez cały ten czas zwykle opłacał rachunki z góry (stąd nadpłata).
Wskutek bezprawnie prowadzonej windykacji powód nie mógł w pełni skorzystać z wakacji na Hawajach, zaś bezpowrotnie utracony wypoczynek może być traktowany jako źródło krzywdy — w takim przypadku adekwatną wysokością zadośćuczynienia jest kwota 40 tys. złotych, a na cel społeczny zasądzono 30 tys. złotych.

Tylko częściowo skuteczna okazała się apelacja pozwanego operatora telewizyjnego. W orzecznictwie zgodnie przyjmuje się, że podejmowanie przez wierzyciela czynności zmierzających do odzyskania długu nie jest działaniem bezprawnym, chyba że wiąże się z nękaniem lub zastraszaniem dłużnika — wówczas można mówić o zawinionym naruszeniu takich dóbr osobistych jak godność, wolność, mir domowy, dobre imię, prywatność czy tajemnica korespondencji. Nękanie w takim przypadku polega w szczególności na działaniach nadmiernych — ukierunkowanych na zastraszenie, wywierających silną presję, zakłócających spokój, realizowanych zgodnie z zasadą „cel uświęca środki”. Bezprawność takich działań polega nie tylko na sprzeczności z konkretną normą prawną (np. gwarantującą ochronę miru domowego), ale także zasadami współżycia społecznego czy przyjętymi zwyczajami (np. wizyty windykatorów terenowych, kierowanie wezwań do próbek pisma na potrzeby ekspertyzy grafologicznej lub o lustracji mieszkania, ujawnianie informacji o zadłużeniu osobom trzecim, prowadzenie windykacji w porze nocnej, etc. etc.).

Tymczasem powoda cechowała wysoka „moralność płatnicza” — przywiązywał dużą wagę to terminowego regulowania zobowiązań, zawsze płacił w terminie (często nadpłacał), nigdy nie miał zadłużenia; bez wątpliwości u takiej osoby telefony i esemesy windykacyjne mogą być źródłem niepokoju i stresu, zaś co prowadzi do ograniczenia poczucia bezpieczeństwa i naruszenia dobra osobistego w postaci wolności.
Nie ma przy tym znaczenia, że za każdym razem rozmowa nie trwała dłużej niż kilkanaście minut (zdaniem strony pozwanej oznacza to, że w pozostałym czasie windykowany śmiało mógł spać) — liczy się to, że wyprowadzony z równowagi miał problemy z zaśnięciem i wypoczynkiem (potwierdza to także okoliczność, że powód sam zadzwonił do operatora zaraz po powrocie z wakacji, o 23.00 — a w odpowiedzi konsultant, zamiast go wysłuchać, obcesowo pyta kiedy klient ureguluje zaległość).
Nie można też zakładać, że ktoś, kogo stać na wakacje za 115 tys. złotych nie przejmie się rzekomym zadłużeniem na 99,80 złotych — nie chodzi bowiem o to, czy kwota stanowiła dla abonenta problem finansowy, lecz o to, że sumienny i rzetelny kontrahent stara się wyjaśnić sprawę, a nie ją zbagatelizować (dlatego też upadł zarzut pozwanego, że windykacja stuzłotowego długu nie może być odbierana jako wyrządzenie szkody w postaci niemożności skorzystania z drogich wakacji w rozumieniu art. 361 par. 1 kc).

Ba, zważywszy na fakt, iż z punktu wymagalności roszczenia (art. 455 kc) znaczenie ma tylko jedno wezwanie do zapłaty — każde kolejne wezwanie dłużnika samo w sobie może być traktowane jako działanie mające na celu wywarcie presji. Podobnie wierzyciel nie ma podstaw do żądania spełnienia świadczenia np. po prawomocnym oddaleniu powództwa.
Stąd też zdaniem sądu bezprawne były działania pracowników operatora, którzy wielokrotnie wzywali go do uregulowania rzekomego zadłużenia, nie sprawdziwszy nawet — mimo precyzyjnych wyjaśnień — czy dług rzeczywiście istnieje („skoro powód kwestionował zobowiązanie w odpowiedzi na pierwsze wezwanie do zapłaty, a pozwany nie dysponował tytułem wykonawczym, to prowadzenie dalszych działań windykacyjnych było bezprawne”).

Chociaż uporczywa i nękająca windykacja nieistniejącego długu może naruszać dobra osobistego w postaci prywatności — jednak nie w tym przypadku, ponieważ dostawca w żaden sposób nie ingerował w sferę życia osobistego i rodzinnego jednostki.

Skuteczny był natomiast zarzut odnoszący się do zawyżonych kwot zadośćuczynienia: podstawowym czynnikiem pozwalającym ocenić rozmiar krzywdy jest rodzaj naruszonego dobra osobistego (życie, wolność, zdrowie, dobre imię, a także prawo do zachowania więzi rodzinnych i życia w pełnej rodzinie powinny podlegać ochronie szczególnej), znaczenie ma także stopień i rodzaj winy (nastawienie sprawcy do swojego czynu oraz umyślność lub jej brak), intensywność cierpień, etc.
Stąd też zasądzone kwoty są nieadekwatne do rozmiarów krzywdy, błędne było odniesienie wartości zadośćuczynienia do kosztów organizacji wakacji na Hawajach. Działania windykacyjne polegały na kilku rozmowach i wysłanych paru esemesach, nie była to zatem natarczywa windykacja (wizyty w domu, bezpodstawny wpis do rejestru dłużników niewypłacalnych).
W takiej sytuacji odpowiednią sumą w rozumieniu art. 448 kc jest 10 tys. złotych; analogicznie kwota na cel społeczny została także zmniejszona do 10 tys. złotych.

Do zapamiętania: tak, uporczywa i nękająca windykacja nieistniejącego długu niewątpliwie stanowi bezprawne naruszenie dóbr osobistych rzekomego dłużnika — jednak z uzasadnienia orzeczenia (i z innych przypadków) łacno można wywnioskować, iż brak owego zadłużenia jest tylko jednym z elementów układanki.

4 comments for “Uporczywa i nękająca windykacja nieistniejącego długu

  1. RG
    6 grudnia 2018 at 09:37

    Zwróciłeś uwagę, że SA zanonimnizował „Pearl Harbor” :)

    • Olgierd Rudak
      6 grudnia 2018 at 10:07

      Prawda :) żeby ludziom grzdyl nie wyskoczył ;-)

  2. Miłosławski
    14 grudnia 2018 at 21:29

    Generalnie warto zawsze pamiętać o firmach, które zajmują się ściąganiem pieniędzy od dłużników. Takie firmy to np. jest MK-Finanse, bardzo profesjonalne podejście do klientów. Ja korzystałem i polecam.

    • Olgierd Rudak
      15 grudnia 2018 at 08:45

      Akurat ;-)

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.