„Dom, który zbudował Jack” — szukajcie wyjścia

Odkrywczy, inspirujący, pozostawiający w zadumie, zaskakujący, bezkompromisowy nietuzinkowy, trudny, niekonwencjonalny, głęboki, pełen odwołań do klasyki, odważny, poetycki, działający na wyobraźnię, surrealistyczny, pełen moralistycznego przesłania, kontrowersyjny. Z pewnością znajdziecie kilka recenzji filmu „Dom, który zbudował Jack”, które skupią się na najlepszych stronach tego dzieła.


Dom który zbudował Jack recenzja

„Dom, który zbudował Jack”, reż. Lars von Trier, w roli głównej Matt Dillon; to nie jest kadr z filmu — ale tak właśnie mógł wyglądać Matt Dillon wychodząc z kina po seansie filmu, w którym wystąpił


W przedmowie do filmu Lars von Trier (scenarzysta i reżyser) lojalnie ostrzega, że podczas jego premiery podczas festiwalu w Cannes 100 osób wyszło z kina (i prosi, by już teraz sprawdzić gdzie są drzwi). Cóż, nie da się ukryć, że w tym przypadku von Trier był uczciwy — z tym, że uczciwość byłaby jeszcze pełniejsza, gdyby to ostrzeżenie znajdowało się w repertuarze kinowym. W mylnym błędzie, kto pomyśli, że chęć opuszczenia kina może wywołać drastyczność scen. „Dom, który zbudował Jack” jest po prostu okrutnie nudny: zbyt wydumany, przebajerzony, rozwlekły i za długi (155 minut?!) — a w dodatku tam, gdzie scenarzyście skończyły się pomysły, w ręce najwyraźniej wpadł egzemplarz „Boskiej komedii” Dantego.
W efekcie dostajemy utwór, który zamiast trzymać się konwencji (co przecież w przypadku dreszczowca nie jest ani wadą, ani zaletą) odpycha się od niej z całych sił — odpycha, bo przecież pierwsze dwadzieścia minut (te z Umą Thurman) zwiastują film co najmniej niezły. A później…

Dawno nie miałem ochoty wyjść z kina, przecież wytrzymałem nawet całą „Hiszpankę” — tymczasem dziś chyba cztery razy zgłaszałem gotowość do odpalenia wrotek.
U mnie nędzne 2,5/10 — wielki minus za pseudo-filozoficzne rozważania, za końcowy totalny banał rodem z kiepskiego sci-fi; lekki plus za niezłego Dillona (miał facet pecha…).
A może po prostu wielkie niezrozumienie (oczywiście recenzja ma charakter subiektywny, proszę pamiętać, że mogę być zbyt prostym człowiekiem na tak wyrafinowane rzeczy).

2 comments for “„Dom, który zbudował Jack” — szukajcie wyjścia

  1. klekot
    28 stycznia 2019 at 09:28

    Panie Olgierdzie, taka natura Triera. To artysta, zawsze tworzył kino autorskie. A to rządzi się nieco innymi regułami i często ma w poważaniu prawidło filmowe. Na jego filmy nigdy nie przychodzi się nie będą gotowym na wszystko. Pozdrawiam.

    • Olgierd Rudak
      28 stycznia 2019 at 10:11

      Ale ja wiem, bo parę jego filmów widziałem — „Dogville” uważam za film świetny, „Szef wszystkich szefów” też mi się bardzo podobał (nie pamiętam mojej reakcji na „Przełamując fale” i „Tańcząc w ciemnościach”, ale mam je na płytach, to sobie może odświeżę pamięć).
      Natomiast na nudę mojej zgody nie ma i nie będzie :) (i tu nawet nie mówię o tym, że film nie był filmem akcji — bo są filmy akcji, które są w sumie nudne).

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.