Czy za chore na ASF świnie, które są nie-wiadomo-skąd, też można dostać odszkodowanie?

A ponieważ kilka dni temu udało się nam wejść (nieświadomie) i żywcem przejść przez polowanie (a może był to odstrzał sanitarny? na pewno depopulacja szła pełną parą), a media podają, że znów wychodzi, że Bismarck oczywiście ma rację (że ludzie nie powinni wiedzieć jak się robi kiełbasę i politykę), zaś wczoraj w radiu znów słyszałem utyskiwania producentów wieprzowiny na to, że za mało się dzieje w związku ze zwalczaniem ASF — dziś kilka akapitów o tym czy odmowa wypłaty odszkodowania za zabite świnie, które są nosicielami ASF jest prawidłowa jeśli się okazuje, że zwierzęta są nie-wiadomo-skąd? (wyrok SO w Białymstoku z 19 października 2018 r., sygn. akt II Ca 462/18).


odmowa odszkodowania zabitą świnię ASF

Życzę smacznego, chociaż co i rusz okazuje się, że właściwie nie wiadomo co ludzie dostają pod nazwą „mięso” i „wędliny” — wypadałoby więc życzyć „na zdrowie!” (fot. Magdalena Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Sprawa dotyczyła roszczeń rolnika, hodowcy świń, które decyzją powiatowego lekarza weterynarii zostały zabite ze względu na wykrycie wirusa afrykańskiego pomoru świń.
Po zabiciu zwierząt (łącznie 261 sztuk, z czego tylko 3 maciory były prawidłowo oznakowane kolczykami) warchlaki zważono, a wagę macior oszacowano (ich wartość rzeźną oceniono na 3,36 złotych za kilogram), rolnikowi przyznano także 6,3 tys. złotych odszkodowania za zniszczenie słomy i pszenicy workowanej.

Zdaniem rolnika określona wysokość odszkodowania była zaniżona, zatem do sądu trafił pozew o zapłatę odszkodowania w finalnej wysokości 130 tys. złotych (stroną pozwaną był Skarb Państwa — powiatowy lekarz weterynarii).

art. 49 ust. 1, 2 i 7 ustawy o ochronie zdrowia zwierząt oraz zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt (Dz.U. z 2018 r. poz. 1967)
1. Za bydło, świnie, owce, kozy, konie, kury, kaczki, gęsi, indyki, perlice, przepiórki, kuropatwy, bażanty, strusie (Struthio camelus), jeleniowate utrzymywane w warunkach fermowych (jeleń szlachetny — Cervus elaphus, jeleń sika — Cervus nippon i daniel — Dama dama), rodziny pszczele (pszczoła miodna — Apis mellifera) oraz ryby słodkowodne zabite lub poddane ubojowi z nakazu organów Inspekcji Weterynaryjnej albo za takie zwierzęta padłe w wyniku zastosowania zabiegów nakazanych przez te organy przy zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt podlegających obowiązkowi zwalczania przysługuje odszkodowanie ze środków budżetu państwa.
2. Odszkodowanie przysługuje w wysokości wartości rynkowej zwierzęcia.
7. Odszkodowania, o których mowa w ust. 1 i 5, nie przysługują:
1) jeżeli posiadacz zwierzęcia nie zastosował się do obowiązków określonych w przepisach o systemie identyfikacji i rejestracji zwierząt, (…)
2) jeżeli posiadacz wprowadził do swojego gospodarstwa zwierzę:
a) o którym wiedział, że jest chore, zakażone lub podejrzane o zakażenie lub chorobę,
b) nieoznakowane lub bez paszportu zwierzęcia, jeżeli są one wymagane przepisami o systemie identyfikacji i rejestracji zwierząt,
c) z naruszeniem przepisów obowiązujących w tym zakresie; (…)

Sąd prawomocnie uwzględnił roszczenia co do zasady nakazując zapłatę rolnikowi kwoty 3,2 tys. złotych: co do zasady powodowi należy się odszkodowanie za ubój zwierząt dokonany na podstawie decyzji stwierdzającej w stadzie chorobę zwalczaną z urzędu. Prawidłowo oznakowane były 3 maciory (o wadze 320 kg, 300 kg i 340 kg), co przy oszacowanej przez biegłego cenie 3,36 złotych za kilogram dało kwotę 3,2 tys. złotych.

Bezskuteczne jest natomiast żądanie zapłaty odszkodowania za trzodę, która nie była prawidłowo zidentyfikowana: skoro tylko 3 świnie były oznaczone właściwymi kolczykami, zgłoszone do rejestru zwierząt gospodarskich i wpisane do księgi rejestracji stada, a w odniesieniu do pozostałych zwierząt (w tym wszystkich warchlaków) powód nie dopełnił obowiązków — zatem nie jest znane ich pochodzenie, co z mocy prawa wyklucza przyznania za nie odszkodowania (art. 49 ust. 7 ustawy o ochronie zdrowia zwierząt).

Odmowa odszkodowania może być podyktowana niezachowaniem przez posiadacza zwierzęcia wymogów określonych w przepisach o systemie identyfikacji i rejestracji zwierząt.

Zdaniem sądu powinności w zakresie identyfikacji świń można traktować jako obowiązki, które powinien wykonywać z zachowaniem podwyższonej staranności wymaganej w przypadku specjalistów (art. 355 par. 2 kc). Prowadząc działalność zawiązaną z hodowlą trzody chlewnej powód składa zapewnienie, iż spełnia wszelkie formalne wymogi związane z rodzajem tej działalności — w przypadku produkcji zwierzęcej wzorzec staranności ma na celu ochronę zdrowia ludzi przed chorobami i infekcjami (por. wyrok SN z 13 listopada 2014 r., V CSK 35/14).

(Ciekawostka: część świń miała kolczyki przypisane do spółki, w której księgową była matka powoda, co pozwoliło sądowi na konstatację, że powód właściwie nie wiedział jakie zwierzęta chowa — a przecież „takie postępowanie rodziło ryzyko sprowadzenia zwierząt dotkniętych chorobą zakaźną”).

Słowem: człowiek olewa, biedny dzik kule nosi.

4
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
RYBY
Gość
RYBY

Ciekawe, ciekawe.
Obowiązków nie dopełnił a po pieniążki do sądu biegusiem.
A co na to służby weterynaryjne, gdy okazało się, że świnki z lewizny?
Jakby miał kilka butelek gorzałeczki bez akcyzy lub papieroski bez banderoli, to byłby główny news w TV.

Kobyłkaupłota
Gość
Kobyłkaupłota

Ciekawe czy Tarczyński pozwie za opis pod zdjęciem sugerujacy, że jego kabanosy są niewiadomego składu. A na poważnie, jest Pan wegetarianem?

Anonimowo
Gość
Anonimowo

„od 3 lat i 30 dni nie jem mięsa.” i dobrze, my trochę dłużej, i też dobrze :))

A rolnik powinien być ukarany za brak oznaczenia i „wprowadzanie do obrotu” nie wiadomo czego.