Cimarosa Carmenère reserva privada Valee Central 2017 — upolowane w Lidlu

Niniejszy tekst ma charakter taktyczno-operacyjny: raz, że wiadomo, że pisanie recenzji winiarskich o trunkach, których właściwie nie można dostać u nas w kraju mija się z celem (natomiast hasło „wino z Lidla poniżej 20 złotych” może liczyć na parę klików); dwa, że etykietka będzie dla mnie okazją do krótkiej dygresji poświęconej temu jak w Polsce gminnej wygląda wykonanie przepisów o obowiązku informowania ludności o odbywających się polowaniach.
Przyczynkiem niechaj będzie czerwone wytrawne wino Cimarosa Carmenère reserva privada Valee Central 2017, które do Lidla przyjechało z Chile — a w Lidlu kupiłem je za mało okrągłe 16,99 złotych.


Cimarosa Carmenère reserva privada Valee Central

Cimarosa Carmenère reserva privada Valee Central 2017 — czyli bardzo przyzwoite wino z Lidla grubo poniżej 20 złotych za butelkę (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Czas na dygresję: tydzień temu wybraliśmy się naszą grupą 4×2 do lasu położonego w zakolu Odry, pomiędzy Lubiążem a Prawikowem. Początkowo zaparkowaliśmy w Prawikowie, aby jednak po kilkuset metrach zobaczyć sakramencką tablicę „UWAGA POLOWANIE” i usłyszeć palbę (wszystko na drodze odchodzącej ze wsi na południe). Zawróciliśmy do aut i podjechaliśmy do Lubiąża, skąd weszliśmy w las, tym razem maszerując w kierunku południowo-wschodnim; cisza i spokój, żadnych ostrzeżeń (w tym tabliczek).
I tak przez parę kilometrów, kiedy to po dojściu do brzegu rzeki (akurat naprzeciwko Malczyc) najpierw zobaczyliśmy nagankę (szła „pod włos”), a po chwili przyplątał się wesoły jagdterrier; odczekawszy dobre 3 kwadranse zaczęliśmy wracać (na wszelki wypadek cały czas wzdłuż brzegu); po jakimś czasie natrafiliśmy na zielonych ludzików przy samochodzie (którym zwróciłem uwagę, że chyba luzem w lesie pies biegać nie powinien) — a oni na to, że pies tutejszy, więc się nie zgubi, zaś co do dalszej drogi to oni ze względu na polowanie proponują inny wariant… (Obyło się bez większych perypetii, chociaż zdaje się, że nie każdy z naszej ekipy był ukontentowany koniecznością przedefilowania przez obszar łowów.)

art. 42ab ust. 2 ustawy prawo łowieckie
Termin rozpoczęcia i zakończenia oraz miejsce polowania zbiorowego są podawane do publicznej wiadomości przez wójta (burmistrza, prezydenta miasta), nie później niż w terminie 5 dni od dnia otrzymania informacji, o której mowa w ust. 1, w sposób zwyczajowo przyjęty w danej gminie oraz przez obwieszczenie i na stronie internetowej urzędu gminy.

Powiecie, że to nasza wina, bo po co było się drapać tam, gdzie nas nie swędziało? Ano nie do końca, bo przecież informacja o planowanym polowaniu powinna być opublikowana co najmniej 5 dni wcześniej m.in. na stronie internetowej gminy (art. 42ab ust. 2 pr.łow.) — a to na podstawie powiadomienia przesłanego 14 dni przed polowaniem. Tymczasem na stronie gminy Wołów żadnej informacji o polowaniu nie było.
Poprosiłem (w trybie dostępu do informacji publicznej) o wskazanie miejsca publikacji upublicznienia ostrzeżenia o planowanym polowaniu; po kilku dniach (i sugestywnym ponagleniu) dostałem odpowiedź (cytuję część merytoryczną):

Wszystkie informacje dotyczące polowań zbiorowych na terenie Gminy Wołów były wywieszane na tablicy ogłoszeń Wydziału Środowiska i Rolnictwa. Informacja o polowaniu zbiorowym Koła Łowieckiego „Łoś” Lubiąż odbywającego się w dniu 27 stycznia 2019 r. o godzi. 8:00 pomiędzy Prawikowem a Lubiążem została wywieszona na tablicy ogłoszeń Wydziału Środowiska i Rolnictwa dnia 13.11.2018 r. a zdjęta 28.01.2019 r.

Uprzedzając pytania: tak, uważam, że doszło do przestępstwa niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariusza publicznego (art. 231 par. 1 kk w zw. z art. 115 par. 13 pkt 4 kk), być może także narażenia człowieka na niebezpieczeństwo (art. 160 par. 1 kk) — zatem na urzędniku, z którym prowadzę korespondencję, spoczywa obecnie urzędowy obowiązek złożenia zawiadomienia o przestępstwie ściganym z urzędu (art. 304 par. 2 kpk).
A przecież „Niewykonanie nakazu przewidzianego w art. 304 § 2 kpk może stanowić przestępstwo stypizowane w art. 231 § 1 lub 2 kk wówczas, gdy funkcjonariusz publiczny zobowiązany na podstawie tego przepisu do denuncjacji nie zawiadamia o przestępstwie ściganym z urzędu, pomimo świadomości tego, że je popełniono oraz gdy sam ma świadomość tego, iż przekracza uprawnienia lub nie dopełnia obowiązków, i przez to działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego” (wyrok SN z 12 lutego 2008 r., WA 1/08).
Wychodzi na to, że tak źle, i tak niedobrze — bo jedno zaniedbanie już jest, teraz czas ratować się przed drugim.

I to by było właściwie tyle na teraz; wracając natomiast do tematu: czerwone wytrawne wino Cimarosa Carmenère reserva privada Valee Central 2017 okazało się świetnym przedstawicielem swojego doskonałego gatunku: wyrób niedrogi, acz naprawdę bardzo smaczny, świetnie komponujący się z wszelkimi możliwymi do wyobrażenia daniami jarskimi.
Darz bór!

8 comments for “Cimarosa Carmenère reserva privada Valee Central 2017 — upolowane w Lidlu

  1. dim
    3 lutego 2019 at 19:39

    Bardzo cenię wszystkie recenzje szanownego Autora. Kto wie, gdzie i kiedy na jakie wino trafi.

    • Olgierd Rudak
      3 lutego 2019 at 20:17

      Z wyrazami uprzejmego podziękowania :)

  2. Mike
    3 lutego 2019 at 20:50

    ciekawi mnie jak się sprawa potoczy… przyschnie, bo nikomu nic się nie stało i nie ma o co kruszyć kopii? czy może jednak ktoś będzie respektował obowiązujące prawo (jakie by ono nie było)?

    • b52t
      4 lutego 2019 at 07:01

      Panie, to nowe przepisy, myśmy jeszcze o nich nie wiedzieli, a i przecież nikomu nić się nie stało, więc o co robisz Pan problem?

      • Mike
        4 lutego 2019 at 08:15

        zapewne, a jak ustrzelą następną razą przypadkowego spacerowicza to zamiotą pod dywan, boć to dzik się widział jako żywy

      • Olgierd Rudak
        4 lutego 2019 at 09:13

        Dla pociechy muszę powiedzieć, że jak już myśliwi nas zobaczyli, to nie słyszałem ani jednego wystrzału. Ale póki tylko naganka, nie było tematu (to pewni jacyś kursanci, może nie mają nawet łoki-toki).

        • Mike
          5 lutego 2019 at 19:42

          nam kiedyś spacerowicze weszli na teren zabawy w paintball w lesie… i przypadkiem ich ostrzelaliśmy… co prawda było daleko i nikt nie ucierpiał, ale stracha im napędziliśmy (i sobie), bo się kobitki i dzieci popłakały

          • Olgierd Rudak
            5 lutego 2019 at 21:44

            No widzisz, mnie też zdarzało się przemykać w pobliżu takich zmagań, ale nigdy nie dostałem (ale spodobało mi się ich ostrzeżenie „cywil! cywil!”).

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.