Czy można rozważać „walory” aktorki predestynujące ją do roli o zabarwieniu erotycznym — ilustrując tekst rozbieranymi scenami z innego filmu?

A skoro w tym tygodniu było coś tam-coś tam o wizerunku, zaś już niedługo jest szansa na polskie Oscary, to chyba dobry czas na kilkanaście akapitów o tym czy dopuszczalna jest publikacja kadrów filmowych — rozbieranych scen, w których pokazana jest naga aktorka — jako ilustracji iście filozoficznych rozważań: czy owa aktorka nadaje się do domniemanej roli w erotycznym serialu?
(A przy okazji: czy to rzeczywiście Joanna Kulig mogła stać za „ocenzurowaniem” zwiastuna do filmu „Kler”?)

wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 19 września 2018 r. (sygn. akt VI ACa 528/17)
1. Wizerunek podlega ochronie również na gruncie art. 24 kc jako dobro osobiste, a więc jako pewna wartość idealna związana ściśle z osobowością człowieka, podlegająca ochronie na tych samych zasadach, jak godność osobista, dobre imię, czy prywatność. W tym wypadku przedmiotem ochrony jest nie monopol eksploatacyjny samego wizerunku, jak w wypadku ochrony przewidzianej przez prawo autorskie, a sfera wartości idealnych przypisanych dobrom osobistym jednostki.
2. Oceniając zarówno treść, jak i formę publikacji pozwanego uznać należy, że sposób przedstawienia powódki, jako aktorki posiadającej wszelkie „przymioty”, czy też „walory” predestynujące ją do roli w serialu o seksie stanowi naruszenie jej godności osobistej.

Spór dotyczył opublikowanego artykułu, w którym napisano o pewnej aktorce (znanej z serialu „o dwóch klasach społecznych, o świecie prawników i robotników, przedstawiającym życie dwojga głównych bohaterów: mężczyzny prawnika i kobiety sprzątaczki”), iż ma doświadczenie w kontrowersyjnych rolach, więc jest główną kandydatką do głównej roli w nowym polskim serialu o zabarwieniu erotycznym (na wzór jakiegoś tam serialu amerykańskiego). Podobny materiał ukazał się także w portalu internetowym wydawcy; wszystkie teksty ilustrowały kadry z filmów, w których wystąpiła aktorka, w tym także zdjęcia w negliżu.
(Pozostawione w tekście okruszki… obstawiam, że chodzi o Joannę Kulig, a fotosy były ze „Sponsoringu”; lepsze jest to, że autor tekstu najprawdopodobniej całą rzecz zmyślił — nie widział żadnego z tych filmów, nikt nie miał pomysłu na taki serial, nie rozmawiał ani z producentem, ani z menedżerem aktorki, natomiast kluczowa była praca researcherów, którzy mieli za zadanie wyszukać zdjęcia, które będą się dobrze pozycjonowały na frazę „Joanna Kulig nago”.)

Zdaniem aktorki publikacja naruszała jej dobra osobiste w postaci dobrego imienia, czci, prawa do wizerunku, nazwiska i twórczości artystycznej, zatem do sądu trafił pozew, w którym zażądała usunięcia artykułów z serwisu internetowego, nakazania zaprzestania rozpowszechniania wizerunku pochodzącego z kadrów, przeprosin oraz zasądzenia 200 tys. złotych zadośćuczynienia.

[Pozwany wydawca] przeprasza Panią [powódkę-aktorkę] za naruszenie jej dobrego imienia oraz godności osobistej publikacjami: (…) zawierającymi zdjęcia Pani [aktorki] opublikowane bez jej zgody. Oświadczenie to jest publikowane w wyniku przegranego procesu sądowego.

Sąd I instancji częściowo roszczenia uwzględnił: powódka jest aktorką młodego pokolenia, wielokrotnie nagradzaną za twórczość artystyczną, w wywiadach mówi, że nie chce kreować się na „seksbombę”, w rolach nie utożsamia się z tematyką seksu i nagości. Owszem, zagrała rolę prostytutki, ale w umowie była klauzula, że zdjęcia z filmu nie będą wykorzystywane poza filmem bez jej odrębnej zgody; film nie był w żaden sposób reklamowany poprzez wizerunek powódki w negliżu. Po publikacji artykułu aktorka była zszokowana i płakała z bezradności — zawsze stara się chronić swoją prywatność, nie lansuje się na „ściankach”, nie udziela wywiadów, które zbyt głęboko wgryzają się w jej prywatne sprawy, w ogóle nie udziela wywiadów tabloidom (chyba że o filmach z jej udziałem), odmówiła sesji zdjęciowej (zapewne dla jakiegoś rozbieranego magazynu). Wcześniej była szanowana w środowisku, po publikacji część środowiska zaczęła wypowiadać się o niej z ironią, zaś osoby niezainteresowane branżą zaczęły ją kojarzyć raczej z seksem i negliżem niż aktorstwem. Powódka prowadziła wcześniej rozmowy z pewnym bankiem w sprawie udziału w reklamach, po publikacji bank zaprzestał negocjacji, bo nie jest zainteresowany osobą, której wizerunek nie jest nieskazitelny. Zdjęcia źle odebrano w rodzinnej miejscowości aktorki (pochodzi z małej miejscowości na południu polski), zaś matka słyszała, że córka „sprzedała się i robi karierę przez łóżko”; ze stresu i wstydu babcia powódki przestała jeść i normalnie funkcjonować. Rozpowszechnienie fotosów upokorzyło całą rodzinę kobiety, a zwłaszcza jej męża.

Zdaniem sądu oznacza to, że pozwany wydawca bezprawnie naruszył dobra osobiste powódki: nie można publikować kadrów z filmów z opisami sugerującymi, że aktorka, która znana jest z ról erotycznych, lubi się rozbierać i eksponować nagość. Działanie pozwanego wydawcy miało na celu wyłącznie wzbudzenie taniej sensacji, zatem artykuł nie spełnia warunków pozwalających na uznanie, że dochował należytej staranności (art. 12 ust. 1 pr.pras.). W wydanym wyroku nakazano usunięcie tekstów, opublikowanie przeprosin („z powodu naruszenia jej dóbr osobistych i prawa do wizerunku poprzez opublikowanie z własnej inicjatywy i bez uzyskania zgody (…) zdjęć z jej wizerunkiem obok i w związku z materiałem prasowym (…), które to działania łącznie doprowadziły do naruszenia jej godności, czci, dobrego imienia, twórczości artystycznej oraz prawa do wizerunku, do czego doszło przez publikację przedmiotowych zdjęć i artykułów”) oraz zapłatę zadośćuczynienia w wysokości 100 tys. złotych.

Częściowo skuteczna okazała się apelacja wydawcy: aktorka jest osobą powszechnie znaną, opublikowane zdjęcia są wyłącznie kadrami filmowymi, co oznacza, że wizerunek został utrwalony w związku z wykonywaniem przez aktorkę jej działalności zawodowej — w konsekwencji uniemożliwia to przyjęcie, iż rozpowszechnienie wizerunku było dozwolone (art. 81 ust. 1 pkt 2 pr.aut.). Nie można też powoływać się na naruszenie praw do wizerunku skutkującą utratą intratnych propozycji reklamowych — bo dobra osobiste odnoszą się do sfery niemajątkowej, zaś kreowany wizerunek artystyczny i komercyjny ma już charakter ściśle majątkowy (który nie jest objęty dyspozycją art. 24 kc, por. „Czy wiarygodność kredytowa jest dobrem osobistym?”).
Owszem, wizerunek jest także kwalifikowany jako jedno z dóbr osobistych (art. 23 kc), w takim przypadku przedmiotem ochrony nie jest monopol eksploatacyjny samego wizerunku, lecz „sfera wartości idealnych przypisanych dobrom osobistym jednostki”. Naruszenie wizerunku rozumianego jako dobro osobiste polega na jego opublikowaniu w takim kontekście, który narusza dobre imię lub prywatność osoby — jednak opublikowanie kadrów filmowych, choćby były to sceny rozbierane, nie naruszają ani dobrego imienia ani prywatności aktorki.

Sfera naruszonych interesów komercyjnych powódki nie może stanowić sfery tożsamej ze sferą dóbr osobistych, stanowiących przedmiot żądanej w tej sprawie ochrony. Dobra osobiste, w tym również wizerunek i twórczość artystyczna, stanowią pewne wartości idealne i niemajątkowe, ściśle związane z osobowością jednostki i jej autonomią. Kreowany wizerunek artystyczny i komercyjny stanowi dobro prawne o charakterze wprawdzie niematerialnym, ale zarazem majątkowym. Wchodzi ona w sferę określaną niekiedy jako tzw. „right of publicity”, która nie podlega bezpośrednio ochronie na gruncie art. 24 kc.

Nie można też powiedzieć, iżby rozpowszechnienie zdjęć nagiej aktorki miało negatywny wpływ na karierę, renomę i odbiór artystycznego wizerunku Joanny Kulig przez publiczność. Publikacje mogły być źródłem dyskomfortu i niemiłych przeżyć, jednak oceniając obiektywnie jej skutki trzeba pamiętać, iż powódka jest osobą publiczną, powszechnie znaną, zaś materiał zaczerpnięty został z domeny publicznej, przez co był już wcześniej znany.

Wydawca nie naruszył także dobra osobistego w postaci twórczości artystycznej (nie dość, że nie wiadomo czy taki rodzaj dobra osobistego w ogóle istnieje i jak je definiować, sąd I instancji określał w ten sposób niepełne i nieprawdziwe przedstawienie sylwetki powódki jako aktorki), to przecież skoro powódka rzeczywiście występowała w takich scenach, musi się liczyć z tym, że jej twórczość będzie różnie oceniana (biorąc udział w scenach erotycznych nie można wykluczać, że także takie role będą komentowane i analizowane). I znów: skoro opublikowane zdjęcia są kadrami z filmów (i tak też są opisane), to nie można powiedzieć, iżby ich opublikowanie godziło w twórczość artystyczną aktorki.
Nie można także oceniać rozważań o możliwym udziale w nowym filmie jako naruszających wymóg zachowania staranności dziennikarskiej — w tej części tekst miał częściowo charakter opinii, która umyka badaniu w kategoriach prawdy i fałszu.

Niezależnie od tego nie ma wątpliwości, iż opublikowane artykuły stanowiły źródło naruszenia dobrego imienia aktorki, w tym jej godności osobistej — tej sfery każdego człowieka, która koncentruje się na poczuciu własnej wartości i oczekiwaniu szacunku od innych osób. Naruszenie tak rozumianej godności polega na przedmiotowym traktowaniu osoby ludzkiej, sprowadzeniu jej do „roli obiektu” i „arbitralnym urzeczowieniu” Opublikowanie w mediach rozważań o aktorce — która ma mieć walory pozwalającej jej ubiegać się o rolę w filmie o seksie — zilustrowane zdjęciem nagiej postaci z innego filmu — stanowi naruszenie jej dobra osobistego w postaci godności osobistej. W ten sposób aktorka została przedstawiona w sposób przedmiotowy, pełniący rolę przede wszystkim seksualnego stymulatora. Rozpowszechnienie niepodpisanego kadru filmowego mogło sugerować, że jest to zdjęcie pozowane — że aktorka wzięła udział w rozbieranej sesji — zaś przypisanie nieprawdziwego postępowania stanowi o naruszeniu dobrego imienia, które mogło poniżyć ją w opinii publicznej.

Biorąc te okoliczności pod uwagę sąd II instancji zdecydował się na modyfikację treści przeprosin oraz obniżenie zadośćuczynienia za wyrządzoną krzywdę w sferze niemajątkowej do 10 tys. złotych (tu sąd podkreślił, iż jeśli aktorka zamierzała wystąpić z żądaniami dotyczącymi sfery majątkowej (obniżenia wartości wizerunku marketingowego), to prawidłową podstawą roszczeń jest art. 415 kc w zw. z art. 24 par. 2 kc, ewentualnie art. 405 kc — nie zaś art. 448 kc).
Utrzymano jednak obowiązek usunięcia  tekstów z portalu — sądowi znany jest pogląd, iż nakaz usunięcia treści z internetu nie jest dopuszczalny (por. wyrok SN z 28 września 2011 r., I CSK 743/10 i wyrok SN z 22 lutego 2017 r., IV CSK 186/16) — jednak nie oznacza to, istnienia generalnego i bezwzględnego zakazu usuwania treści naruszających dobra osobiste jednostki, zwłaszcza jeśli publikacja nie ma waloru informacyjnego, lecz jej jedynym celem jest pokazanie nagich zdjęć powódki.

Słowem: chamstwo nie popłaca, a mediom nie wolno całkowicie swobodnie publikować, w dowolnym kontekście, zdjęć nagich aktorek, nawet jeśli są to kadry filmowe — pod pozorem całkowicie wyssanych rozważań z cyklu „w jakimże to filmie teraz mogłaby wystąpić Joanna Kulig”.

6
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
4 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
judykator72
Gość
judykator72

A gdzie zdjęcia ???

gordon.shumway
Gość
gordon.shumway

A czy RedNacz „deanonimizując” omawiane orzeczenie przypadkiem nie naruszył dóbr osobistych powódki – pod pretekstem prowadzenia czasopisma o tematyce prawnej, czy nie spowodował, że teraz czytelnicy zaczną poszukiwać zdjęć aktorki wpisując w wyszukiwarkę nazwisko powódki i nazwę filmu w którym pokazała się w negliżu?