Czy uczestnicy piramidy finansowej zawierają umowę pożyczki?

Jak należy traktować rozliczenie udziału w piramidzie finansowej? Czy mechanizm, w którym następny spłaca poprzedniego, może być traktowany jako umowa pożyczki? Czy w ogóle jest możliwość wyegzekwowania zwrotu wpłaconych pieniędzy? A przy okazji: czy bank ponosi odpowiedzialność za funkcjonowanie piramidy, którą wymyślił i kierował dyrektor oddziału — wykorzystując wzorce dokumentów bankowych? (wyrok Sądu Najwyższego z 14 grudnia 2018 r., I CSK 667/17).

Sprawa zaczęła się od podpisania, we własnym domu, przez małżeństwo z dyrektorem oddziału banku (prywatnie zięciem) „umowy ramowej rachunku lokat negocjowanych umiejscowionych” oraz umowy szczegółowej takiej lokaty, w której zobowiązali się do zdeponowania w banku kwoty 1 mln złotych na okres 15 miesięcy (na 12% w skali roku, mówimy o l. 2009-2010); w dokumencie pt. „potwierdzenie terminów wypłat odsetek” ustalono, że łączna kwota 970 tys. złotych będzie wpłacona na rachunek osób trzecich.
Po upływie umówionego okresu pieniądze nie zostały im zwrócone, zatem małżeństwo wezwało bank do wypłaty 1 mln złotych; w odpowiedzi bank wyjaśnił, iż nie ma takiej lokaty, zaś wskazana kwota została zdeponowana na rachunkach należących do innych osób — które także mają podobne umowy o na „rachunek lokat negocjowanych umiejscowionych”. Okazało się, że to była tylko prywatna inicjatywa dyrektora, który z pozyskanych w ten sposób pieniędzy zbudował piramidę finansową (w tzw. międzyczasie został on dyscyplinarnie zwolniony z pracy, zaś później prawomocnie skazany za przestępstwo oszustwa).

Do sądu trafił pozew, w którym małżeństwo wniosło o zasądzenie — od banku oraz od osób, które w rzeczywistości dostały ich pieniądze, „solidarnie albo in solidum” — zwrotu wpłaconych środków.
W pierwszej rundzie sąd prawomocnie oddalił roszczenia wobec banku: powodowie nie zawarli skutecznej umowy z pozwanym bankiem i nie przekazali pieniędzy bankowi, lecz licząc na szybki i wysoki zysk dobrowolnie i z pełnym rozeznaniem uczestniczyli w systemie działalności pozabankowej prowadzonej przez swego powinowatego. Rażąco przekraczając warunki pełnomocnictwa dyrektor oddziału stał się falsus procuratorem, zatem skoro dokonane przez niego czynności nie zostały potwierdzone przez mocodawcę, to umowa jest nieważna, zaś rzekomy pełnomocnik ma obowiązek zwrócić wszystko co otrzymał (art. 103 kc) — niezależnie od tego czy druga strona wiedziała o braku jego umocowania (a także od tego, że powodowie działali w złej wierze). Bank nie ponosi także odpowiedzialności za działania swojego dyrektora, który pod płaszczykiem pracy zarządzał piramidą, bo ten wyrządził szkodę przy sposobności wykonywania obowiązków pracowniczych (por. „Odpowiedzialność pracownika za prywatne używanie służbowego samochodu”). Nie istnieją też żadne okoliczności pozwalające przypisać bankowi odpowiedzialność deliktową (z art. 415 kc lub art. 430 kc, por. „Czy bank odpowiada za oszustwo, którego dopuścił się jego ex-pracownik?”).

Nakazano natomiast zwrot wpłaconych pieniędzy pozwanym osobom fizycznym, które otrzymały pieniądze bez podstawy prawnej, zatem po ich stronie można mówić o bezpodstawnym wzbogaceniu — nawet jeśli uważały, że są to świadczenia należne na podstawie zawartych umów o lokaty umiejscowione. Pozwani mieli świadomość uczestnictwa w działalności piramidy, toteż nie mogą zatem odmówić zwrotu otrzymanych pieniędzy z powołaniem się na naruszenie zasad współżycia społecznego.

To orzeczenie zostało uchylone przez Sąd Najwyższy, który przypomniał, że obowiązkiem sądu jest przyjęcie rzeczywistej treści umowy, nawet jeśli odbiega ona od ustalonych sformułowań. Ustalenia pozwalają stwierdzić, iż umowa lokaty umiejscowionej była pozorną czynnością prawną, co czyni ją nieważną (art. 83 par. 1 kc) — chyba że dokonano jej za zgodą obu stron, ale w takim przypadku należy ustalić jakiego rodzaju czynność miała być ukryta pod jej płaszczykiem. Nie oceniono także w sposób prawidłowy czy pozwane osoby trzecie są wzbogacone (art. 409 kc), ani też nie zbadano czy aby po stronie powodów nie można rozważać nadużycia prawa podmiotowego (wyrok SN z 16 października 2016 r., I CSK 648/15).

W drugim podejściu sąd tylko częściowo uwzględnił apelację pozwanych (w części dotyczącej solidarności czynnej powodów i solidarności biernej pozwanych): między powodami i pozwanymi (dyrektor oddziału był pośrednikiem) doszło do zawarcia umowy nienazwanej zawierającej elementy umowy pożyczki (art. 720 kc), depozytu nieprawidłowego (art. 845 kc) i użyczenia (art. 710 kc), zaś jej celem było uzyskanie wysokiego oprocentowania za korzystanie z pieniędzy wpłacanych na rachunki określone przez dyrektora oddziału. Pozwanych obciąża obowiązek zwrotu otrzymanych kwot i nie mogą powoływać się na to, że skoro wszyscy brali udział w piramidzie, to teraz powodowie powinni poczekać na wpłaty od następnych uczestników systemu.

Skuteczna okazała się kolejna skarga kasacyjna wniesiona przez pozwanych: Sąd Najwyższy stwierdził, iż rację mają rzekomi pożyczkobiorcy, że sąd co najmniej przedwcześnie ustalił (w drodze wykładni, art. 65 kc), że doszło do zawarcia umowy nienazwanej zbliżonej do umowy pożyczki. Niezależnie bowiem od tego, że zasada swobody umów (art. 353(1) kc) pozwala na dość swobodne kształtowanie treści stosunku prawnego, to odwołując się do umowy nazwanej nie sposób pominąć jej cech szczególnych.

Tymczasem umowa pożyczki jest rodzajem umowy kredytowej, ma charakter dwustronnie zobowiązujący i konsensualny, jej treścią jest przeniesienie własności pieniędzy (niekoniecznie pod tytułem odpłatnym). Nie może dojść do zawarcia umowy pożyczki przez osoby, które się nie znają, nie uzgodniły między sobą żadnych warunków (kwot, terminów, numerów rachunków do wpłaty i spłaty); ba, to nie „pożyczkodawcy” wybrali „pożyczkobiorców (i vice-versa) — wszyscy negocjowali z twórcą piramidy, który jednak nie był ich pełnomocnikiem przy zawieraniu umowy pożyczki. Owszem, złożenie dyspozycji przelewu może być uznane za wolę związania się umową pożyczki (art. 60 kc), pod warunkiem jednak, że wynikałoby to z kontekstu całej sytuacji.
Poczynione w sprawie ustalenia nie pozwalają na takie założenie — apriorycznie nie sposób też założyć, iżby wpłaty związane z uczestnictwem w piramidzie finansowej mogły być traktowane jako pożyczka — zatem SN ponownie uchylił zaskarżony wyrok i zwrócił sprawę do ponownego rozpoznania w II instancji (wszystko wskazuje na to, że SN zamierza w sprawie przeforsować niegłupi pogląd, iż rozliczenie udziału w piramidzie finansowej jest o tyle niemożliwe, że struktura tego rodzaju jest nielegalna per se, przeto wszystkie umowy były po prostu nieważne).

Dodaj komentarz

avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o