Jane Dailey, „Building the American Republic, vol. 2 — a Narrative History from 1877” (recenzja)

A teraz prawdziwa perełka dla prawdziwych amerykanofilów — prawdziwe must-read — czyli napisana z iście amerykańskim naukowo-popularyzatorskim zacięciem książka „Building the American Republic, vol. 2 — A Narrative History from 1877” autorstwa Jane Dailey (warto kliknąć, bo oba tomy są nadal dostępne do bezpłatnego pobrania na czytnik).


Jane Dailey Building American Republic recenzja

Jane Dailey, „Building the American Republic, vol. 2 — a Narrative History from 1877” — wyd. The University of Chicago Press Books, na papierze 472 strony


Po tomie pierwszym, który na odrębną recenzję się nie załapał („A Narrative History to 1877”), przyszedł czas na lekturę tomu drugiego; poszło o tyle gładko, że historia wieku XIX (i wcześniejszych) niespecjalnie mnie interesuje — niespecjalnie, bo tylko o tyle, o ile miała bezpośredni wpływ na historię wieku XX. A właściwie poszło jeszcze gładziej, bo chociaż niby jest pewna bariera językowa, to jednak ta książka jest napisana w sposób bardzo przystępny — także dzięki dość publicystyczno-eseistycznemu sposobowi formułowania myśli, który ogranicza zapał to mentorskiego wykładania, ale polega raczej na zadawaniu pytań, szukaniu na nie odpowiedzi — oraz skłania do zadawania dalszych pytań (to jest ta różnica, którą widzimy w filmowych scenach z amerykańskich filmów).

Wracając ad rem: dlaczego autorzy zdecydowali się podzielić historię Stanów Zjednoczonych na dwie części, jako cezurę wskazując właśnie rok 1877, który przecież nie kojarzy się z niczym istotnym? Ano jest to rok, w którym zakończyła się „Rekonstrukcja”, czyli proces sklejania państwa rozdartego po Wojnie Secesyjnej — w tym okupacja stanów Południa, a wszystko to za sprawą kompromisu roku 1877. Z perspektywy czasu okazało się, że ta data jest w historii U.S.A. ważniejsza, niźli mogłoby się początkowo wydawać (a pewne reperkusje oglądaliśmy na ekranach kin choćby w filmie „Green Book”).

A poza tym z książki możemy się dowiedzieć:

  • jak to jest z tą amerykańską wolnością słowa? — przyjęta po przystąpieniu U.S.A. do I Wojny Światowej Espionage Act zakazywała m.in. krytyki władzy, wojny, poboru do wojska; niezgodę utożsamiano z nielojalnością — traktowano jako zbrodnię (łącznie do więzień trafiło ok. 20 tys. obywateli, nawet na 20 lat — np. reżyser filmowy trafił za kraty za umieszczoną w filmie dotyczącym wojny o niepodległość sceny przedstawiającej Anglików w bardzo złym świetle);
  • czy taki zamach na swobody spotkał się ze sprzeciwem amerykańskiego społeczeństwa? — oczywiście, niemniej silniejsze były odruchy przeciwne, zwłaszcza, że społeczeństwo chętnie ulegało podżeganej przez rząd Wilsona histerii — i tworzyło regularne bojówki ścigające wrogów jedności narodowej (i tak jeden z liderów ruchu wojennego z Montany został „za karę” porwany, wykastrowany i powieszony na przęśle mostu kolejowego);
  • co z Pierwszą Poprawką? — ano nie przeszkodziła Sądowi Najwyższemu uznać za zgodny z konstytucją przepis penalizujący rozpowszechnianie ulotek krytykujących pobór do wojska (Schenck vs. United States), a także skazanie działacza politycznego za przemówienie krytykujące udział Ameryki w wojnie (Debs vs. United States);
  • co z wolnością osobistą? — przedwojenna naukowa eugenika dotarła także za Ocean, gdzie w 30 stanach nakazano obowiązkową sterylizację jednostek „w interesie mentalnego, moralnego lub fizycznego poprawienia pacjenta, więźnia lub dla dobra publicznego” (oczywiście także za zgodą SN, Buck vs. Bell);
  • (co ciekawe równocześnie za niekonstytucyjne uznawano ustawy przewidujące powszechną obowiązkową edukację w publicznych szkoła — w sprawie Pierce vs. Society of Sisters SN orzekł, że konstytucja zakazuje „standaryzacji dzieci” poprzez przymusową publiczną edukację — co jeszcze ciekawsze obowiązek taki narzuciły władze stanu Oregon inspirowane przez Ku-Klux-Klan);
  • jakim cudem Amerykę ominęła światowa fala dyktatur z l. 30-tych? — wychodzi na to, że może nie całkiem cudem, ale część publicystów (nawet tych liberalnych, jak Walter Lippmann) głośno rozważała konieczność przyznania Franklinowi Delano Rooseveltowi ekstraordynaryjnych praw, które uformowałyby coś w rodzaju miękkiej dyktatury (i nie da się ukryć, że sposób sprawowania prezydentury przez FDR był według ówczesnych standardów mocno niestandardowy; z ciekawostek: po wygranej drugiej kadencji FDR miał pomysł powołania dodatkowego sędziego do każdego sądu, w którym funkcję sprawuje sędzia po 70-tce, a chodziło oczywiście o „zrównoważenie” nieprzychylnego mu Sądu Najwyższego);
  • „Building the American Republic” dość szczegółowo opisuje także historię zmagań z rasizmem i segregacjonizmem: od sprawy, w której zakazano prowadzenia odrębnych szkół dla białych i czarnych (Brown vs. Board of Education), przez użycie przez Eisenhowera (prywatnie przeciwnika orzeczenia, ale stojącego na stanowisku, że prezydent ma stać na straży praw, a nie własnych przekonań) 101 Dywizji Powietrznodesantowej do umożliwienia czarnym uczniom wejścia do szkoły w Little Rock;
  • a skąd ta zabawna litania (Miranda warning) wypowiadana przez policjantów podczas zatrzymania podejrzanych („You have the right to remain silent. Anything you say can be used against you in court…”)? Otóż wyinterpretowano ją z szóstej poprawki (prawo do sprawiedliwego procesu), aczkolwiek ledwie pięć dekad temu — po sprawie Escobedo vs. Illinois i Miranda vs. Arizona;
  • wolność prasy to także robota Sądu Najwyższego — to co przykręcone było od zawsze (a jeszcze bardziej na początku XX wieku) odkręcono w sporze dotyczącym prawa do publikacji tajnych materiałów rządowych wyniesionych z Pentagonu przez Daniela Ellsberga (New York Times Co. vs. United States — śladowe ilości dramy mamy w kiepskim filmie „Czwarta władza”); z ciekawostek: właśnie dlatego administracja Obamy wiedziała, że nie jest w stanie skutecznie ścigać i skazać Juliana Assange za ujawnienie tego, co mu przekazał Bradley Manning („As the Obama DOJ Concluded, Prosecution of Julian Assange for Publishing Documents Poses Grave Threats to Press Freedom”);
  • jak to było z tym spiskiem żydowskim wymierzonym w matuszkę Rossiję? — otóż chcąc „ukarać” Rosję za pogromy Żydów, po wybuchu wojny z Japonią (w 1905 r.) część amerykańskich bankierów odmówiła kredytowania rosyjskich wydatków wojskowych, licząc, że porażka spowoduje rewolucję i obalenie caratu (i na to można sobie nałożyć tezy Michaela Kelloga („Rosyjskie źródła nazizmu”) — że jedną z grup najbardziej dotkniętych sukcesem bolszewizmu byli nadbałtyccy Niemcy, a przy nich chętnie afiliowała się część „białych” Rosjan);
  • (ale jest też jakieś makabryczne kłamstwo — o jednym tysiącu Żydów zabitych w tylko jednym pogromie w Polsce w 1946 r.);
  • znudzonych tematami interesującymi tylko dla prawniczych freaków spieszę zapewnić, że w książce mamy ciekawie i przystępnie opisaną codziennej polityki, poszczególnych kampanii wyborczych (w tym tego jednego prezydenta, który nigdy nie wygrał żadnych wyborów), podziałów partyjnych (w tym zaskakującej zmiany polaryzacjo GOP), Bush vs. Gore, Citizens United v. FEC — ruchów studenckich, Czarnych Panter, Malcolma X, Martina Luthera Kinga — kryzysu paliwowego 1973 roku, wzlotów i upadków gospodarki amerykańskiej, etc. etc.

Generalnie świetna rzecz, którą naprawdę warto mieć w swoim czytniku — i oczywiście warto ją przeczytać.

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
b52t
Gość
b52t

Przede wszystkim dziękować za linka – ściągnę i przeczytam, wolnym czasie (też jako stałe ćwiczenia z języka).
A, że do US of A mam wyjątkowo ambiwalentny stosunek, to tym bardziej zobaczę dowiem się więcej o hegemonie XX w.