Czy fałszywe oskarżenie o nękanie w anonimowych esemesach może naruszać dobra osobiste pomówionego o stalking?

Czy fałszywe oskarżenie o nękanie i molestowanie może być traktowane jako naruszenie dóbr osobistych rzekomego stalkera? Czy jednak kobieta, która uważa, że jest nękana przez konkretnego mężczyznę, może publicznie zarzucać mu nieprzyzwoite zachowanie? Czy autorstwo obelżywych esemesów można przypisać na podstawie podpisu w jednej wiadomości? (wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z 15 listopada 2018 r. sygn. akt V ACa 22/18).

Sprawa zaczęła się od otrzymywanych przez kobietę wulgarnych esemesów i wiadomości na Facebooku, w których proponowano jej seks, sugerowano zdrady małżeńskie oraz grożono ujawnieniem intymnych zdjęć. Wiadomości nie były podpisane (oprócz jednego esemesa), jednak odbiorczyni zidentyfikowała pewnego znajomego z widzenia mężczyznę jako ich autora.
O nękaniu i molestowaniu kobieta zawiadomiła policję opowiedziała swoim koleżankom, które znały także matkę powoda — plotki szybko się rozniosły (zwłaszcza, że kobieta w rozmowie telefonicznej powiedziała kobiecie, by ta przekazała synowi, żeby przestał ją dręczyć); z czasem w wyjaśnianie afery wprzęgnięto ojca mężczyzny i męża kobiety (ten o rzekomym nękaniu żony nic nie wiedział) — i tak się rozniosło, że facet szkaluje kobietę…

Zdaniem mężczyzny oskarżenia były nieprawdziwe — nie był autorem wiadomości lub esemesów, nigdy nie molestował kobiety, zaś podpis w jednym esemesie nie oznacza, że to on go wysłał — zatem pomówienia naruszały jego godność i dobre imię.
Do sądu trafił pozew, w którym mężczyzna zażądał pisemnych przeprosin oraz nakazania kobiecie, by zaprzestała fałszywych oskarżeń w przyszłości.

Sąd częściowo powództwo co do zasady: bezpodstawne oskarżenia o składanie niemoralnych propozycji naruszyły w sposób bezprawny dobra osobiste powoda w postaci jego czci, godności i dobrego imienia ponieważ upublicznione informacje wskazywały na jego niemoralną postawę i naganne postępowanie. Wyłączenie odpowiedzialności pozwanej za naruszenie dóbr osobistych wymagałoby udowodnienia, iż postawione zarzuty są prawdziwe, a przecież kobieta w żaden sposób nie udowodniła, iż to powód ją nękał (same twierdzenia i przypuszczenia kobiety nie pozwalają na przypisanie autorstwa wysyłanych wiadomości powodowi).

Niezależnie od tego sąd przypomniał, że skuteczny dowód prawdy też nie uchylałby odpowiedzialności pozwanej za naruszenie czci wynikające z ujawnienia prawdziwych faktów z życia prywatnego, a to dlatego, iż w orzecznictwie przyjmuje się, że podawanie choćby prawdziwych, acz zniesławiających faktów z życia osoby nieznanej szerszej publiczności może być okolicznością wyłączającą bezprawność tylko wówczas, gdy działanie następuje w obronie społecznie uzasadnionego interesu. Oznacza to, że nawet gdyby pozwana wykazała, że to powód dopuścił się stalkingu, to przecież publicznie podniesione zarzuty służyły wyłącznie dyskredytacji mężczyzny i wywołaniu sensacji wśród znajomych jego matki, a nie bezpieczeństwu czy obronie kobiety. Jeśli pozwana chciała przerwać działania, które odbierała jako nękanie, powinna zawiadomić o zdarzeniu organy ścigania (co uczyniła, ale rychło cofnęła wniosek), a nie plotkować, a nawet prowadzić ożywioną korespondencję ze stalkerem.

Uwzględniając żądanie powoda sąd nakazał przeprosiny za fałszywe oskarżenie o nękanie i molestowanie („…nie składał mi niemoralnych propozycji…”) — ale odmówił wydania zakazu dalszego naruszania dóbr osobistych, a to dlatego, że nic nie wskazuje, iżby kobieta nadal go oczerniała.

Dodaj komentarz

avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o