Czy uniewinnienie oskarżonego oznacza, że prokurator naruszył jego dobra osobiste?

Czy uniewinnienie oskarżonego o przestępstwo automatycznie oznacza, że doszło do naruszenia dóbr osobistych oskarżonego — bo skoro niewinny a podejrzany, to organy państwa rzuciły czarny cień na człowieka? Czy jednak gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą?

wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 5 grudnia 2018 r. (sygn. akt I ACa 458/18)
Zgodne z prawem czynności organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości, związane z wypełnianiem ich ustawowych obowiązków, nie nabierają charakteru działań nielegalnych przez to, że postępowanie karne zakończone zostało prawomocnym uniewinnieniem.

Wyrok dotyczył policjantki oskarżonej w 2002 r. o udział w zorganizowanej grupie przestępczej zajmującej się kradzieżą samochodów. Po 8-letnim procesie funkcjonariuszka została uniewinniona od zarzutów, ale fałszywe oskarżenie spowodowało u niej konieczność leczenia psychiatrycznego — u kobiety zdiagnozowano PTSD, postępowanie doprowadziło do trwałej zmiany osobowości, utraciła radość życia (część objawów wywołała ciężka choroba córki, którą kobieta wychowywała samotnie). W toku sprawy policjantkę zwolniono ze służby.

art. 417 kodeksu cywilnego (w brzmieniu sprzed 1 września 2004 r.)
§ 1. Skarb Państwa ponosi odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną przez funkcjonariusza państwowego przy wykonywaniu powierzonej mu czynności.
§ 2. Funkcjonariuszami państwowymi w rozumieniu niniejszego tytułu są pracownicy organów władzy, administracji lub gospodarki państwowej. Za funkcjonariuszy państwowych uważa się również osoby działające na zlecenie tych organów, osoby powołane z wyboru, sędziów i prokuratorów oraz żołnierzy sił zbrojnych.

Policjantka wniosła pozew domagając się od prokuratury (statio fisci Skarbu Państwa) 400 tys. złotych zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych poprzez wniesienie i popieranie aktu oskarżenia w postępowaniu karnym, które zakończyło się prawomocnym uniewinnieniem.

W pierwszym podejściu sąd I instancji powództwo oddalił, jednak orzeczenie zostało uchylone w apelacji — bo nawet jeśli nie ma podstaw do przyjęcia odpowiedzialności na podstawie art. 417 kc, należy rozważyć zastosowanie art. 419 kc (przepis ten został uchylony z dniem 1 września 2004 r.). Zaś jeśli zadośćuczynienie dotyczy rozstroju zdrowia, termin przedawnienia obliczać należy od daty, w której powódka dowiedziała się o stanie swego zdrowia.

art. 419 kodeksu cywilnego (uchylony z dniem 1 września 2004 r.)
W wypadku gdy Skarb Państwa nie ponosi według przepisów niniejszego tytułu odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez funkcjonariusza państwowego przy wykonywaniu powierzonej mu czynności, poszkodowany może żądać całkowitego lub częściowego naprawienia szkody przez Skarb Państwa, jeżeli doznał uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia albo utracił żywiciela, a z okoliczności, zwłaszcza ze względu na niezdolność poszkodowanego do pracy albo ze względu na jego ciężkie położenie materialne, wynika, że wymagają tego zasady współżycia społecznego.

Ponownie rozpoznając sprawę sąd I instancji stwierdził, iż Skarb Państwa odpowiada nawet za niezawinione działanie funkcjonariusza, które prowadzi do bezprawnego naruszenia dóbr osobistych (art. 417 kc w zw. z art. 23 kc i art. 24 par. 1 kc), zaś bezprawność działań prokuratury wynika m.in. z (i) ogólnikowego opisu czynu w postanowieniu o przedstawieniu zarzutów — prokurator określił rzekome działania powódki w sposób na tyle niesprecyzowany, że wykluczało to jej skuteczną obronę; (ii)  oparcie oskarżenia wyłącznie na zeznaniach świadka koronnego oznacza, że postępowanie przygotowawcze nie było prowadzone w sposób rzetelny — w dodatku świadek po konfrontacji z policjantką wycofał się z zeznań (jeszcze w 2002 r.), ale prokuratura nie umorzyła postępowania. Sumarycznie oznacza to, że akt oskarżenia został wniesiony „na wyrost”, wbrew dowodom — oskarżenie funkcjonariuszki o udział w zorganizowanej grupie przestępczej opierało się na przypuszczeniach, a nie na weryfikowalnych dowodach — co oznacza, że doszło do naruszenia dóbr osobistych powódki.
Roszczenie to jest co do zasady przedawnione, jednak skorzystanie przez prokuraturę z zarzutu przedawnienia jest sprzeczne z zasadami współżycia społecznego (art. 5 kc). Zaś biorąc pod uwagę skutki oskarżenia dla całego życia kobiety — zawieszenie w obowiązkach, ostracyzm zawodowy, utratę zaufania innych policjantów, silną traumę, zespół stresu pourazowego — żądanie zadośćuczynienia w kwocie 400 tys. złotych jest jak najbardziej adekwatne.

Odmiennie rzecz ocenił sąd II instancji: skoro z zeznań świadka koronnego wynikało, że dawał łapówki policjantom za przymknięcie oka, zaś wśród skorumpowanych policjantów wymienił także powódkę (z czego później się wycofał) — zaś w toku postępowania część policjantów przyznała się do korupcji — to wniesienia aktu oskarżenia nie można uznać za dzianie niezgodne z prawem w rozumieniu art. 417 kc i bezprawne w rozumieniu art. 24 kc. W utrwalonym orzecznictwie przyjęto, iż oparte na przepisach prawa czynności procesowe organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości nie stają się działaniami bezprawnymi tylko przez to, że oskarżony został prawomocnie uniewinniony. Błędne merytorycznie czynności mogą stanowić dziania bezprawne wyłącznie pod warunkiem, iż organ wykroczył poza przyznane mu kompetencje — jeśli jednak nie pogwałcono żadnych norm proceduralnych, nietrafne rozstrzygnięcie nie oznacza bezprawności działania organu (np. prowadzenie postępowania przy oczywistym braku dowodów winy lub świadomości sfabrykowania takich dowodów.

Tymczasem brak precyzji opisu zarzutów i aktu oskarżenia (brak wskazania miejsca i czasu popełnienia zarzucanego przestępstwa) nie jest uchybieniem procesowym przesądzającym o niezgodności z prawem wniesionego aktu oskarżenia (niedopuszczalne jest stosowanie sformułowań „w nieustalonym czasie” lub „nieustalonym miejscu”, ale nie zawsze można precyzyjnie określić te okoliczności). Co więcej zeznania świadka koronnego nie były jedynym dowodem oskarżenia — nie dość, że wycofanie się z twierdzeń przez świadka podlega swobodnej ocenie (art. 7 kpk), to były też dowody pośrednie potwierdzające, że policjantka dopuściła się przestępstwa. Takie okoliczności nie są podstawą do umorzenia postępowania karnego ze względu na brak dowodów (art. 17 par. 1 pkt 1 kpk).
Sąd podkreślił także, iż błędna ocena dowodów, na podstawie których prokurator zdecydował się na wniesienie aktu oskarżenia, nie jest równoznaczna z bezprawnością działania organów ścigania.

Niezależnie od tego zachodzą przesłanki do zastosowania przepis, w myśl którego Skarb Państwa może ponosić odpowiedzialność na zasadzie słuszności (art. 419 kc). Skoro prowadzone przez 8 lat postępowanie, które zakończyło się uniewinnieniem, rzeczywiście doprowadziło do pogorszenia stanu zdrowia ex-policjantki, przysługuje jej odszkodowanie, którego wysokość powinna wynosić 40 tys. złotych.

Na marginesie: policjantkę oskarżono o popełnienie przestępstwa w 2002 r., uniewinniona została w 2010 r. (w 2005 r. stwierdzono przewlekłość postępowania karnego) — pozew o ochronę dóbr osobistych trafił do sądu w 2011 r., pierwszy wyrok w sprawie wydano w lutym 2015 r. (niespełna półtora roku później został uchylony), ponowny nieprawomocny wyrok datowany jest na styczeń, ale prawomocny już na grudzień 2018 r.
Na dobrą sprawę wychodzi na to, że orzeczenie mógł wydać sędzia, który w 2002 r. był jeszcze na studiach (zakładając, że ścieżka kariery do SA troszkę zajmuje).

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

1 Komentarz
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze