Czy bank może zastrzec opcje walutowe wyłącznie na swoją korzyść?

A teraz coś z całkiem innej beczki: czy nieważność opcji walutowych może wynikać z nierównego rozłożenia ryzyka między bankiem a klientem? Czy jednak bank może powołać się na to, że klient znał i akceptował ryzyko wynikające z różnic kursowych? I na marginesie: czy skoro ugoda służy zakończeniu sporu, to ugodą można „pokryć” wcześniejsze obejście prawa?


nieważność opcji walutowych

Nieważność opcji walutowych może wynikać z rażącego braku równości stron — bank, który zastrzega korzyści wyłącznie dla siebie, narusza zasady etycznego biznesu (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


wyrok Sądu Najwyższego z 9 stycznia 2019 r. (I CSK 736/17)
Chociaż umowy [opcji walutowych o nierówno działającym wyłączniku zysku] nie naruszyły żadnego przepisu, to w związku z tym, że od czasów rzymskich prawo jest sztuką czynienia tego co słuszne i sprawiedliwe, nie można ich w świetle zasad współżycia społecznego uznać za ważne.

Orzeczenie dotyczyło transakcji opcji walutowych (z 2008 r.) dokonanych między przedsiębiorcą prowadzącym działalność zależną od kursu euro, a pozwanym bankiem (bank ponosił ryzyko związane ze spadkiem kursy waluty, powód w związku z jego wzrostem w stosunku do złotego). W umowie zastrzeżono, iż osiągnięcie określonego kursu euro będzie skutkowało jej rozwiązaniem, ale ów wyłącznik zysku miał działać wyłącznie na korzyść banku, przez co ryzyko przedsiębiorcy było praktycznie nieograniczone — w toku telefonicznych negocjacji bank informował o ryzyku i konsekwencjach wahań kursów, a firma złożyła 1 mln złotych tytułem depozytu zabezpieczającego.
Tak też opcje walutowe funkcjonowały w praktyce: trzy pierwsze wygasły w związku z osiągnięciem przez firmę maksymalnego zysku (140 tys. złotych), ale dwie następne skończyły się niekorzystną dla powoda zmianą kursu euro, zatem bank zrealizował je w całości — a ponieważ należność przebiła milion, zażądał uzupełnienia depozytu.

Teraz zaczął się kontredans negocjacji i podchodów: najpierw przedsiębiorca zażądał zwrotu depozytu i zarzucił nieważność opcji, aby następnie poddać się egzekucji do kwoty 4,8 mln złotych i wpłacić kaucję w wysokości 1 mln złotych; po kilku tygodniach powód znów stwierdził, że wyłącznik zysku powinien działać w obie strony, więc odmówił spłaty; bank wypowiedział umowę i zażądał spłaty 15,7 mln złotych w ciągu 3 dni od wezwania; finalnie strony zawarły ugodę, w której przedsiębiorca uznał wierzytelność banku do kwoty 16,9 mln złotych i zobowiązał się do spłaty 1,9 mln złotych — w zamian bank zgodził się na umorzenie pozostałej części należności.
Po dwóch latach przedsiębiorca znów zmienił zdanie, uchylił się od skutków ugody zawartej pod wpływem błędu (art. 918 kc) — bo w pewnym wyroku sąd stwierdził, iż wyłącznik zysku powinien działać w obie strony (wyrok SA w Warszawie z 12 września 2013 r., I ACa 1375/12) — i zażądał zwrotu 3,8 mln złotych zapłaconych tytułem rozliczenia opcji walutowych.
Zdaniem banku roszczenia były całkowicie bezzasadne, ponieważ treść umowy była jasna, a klient był w jasny sposób poinformowany o wszystkich regułach gry i ryzyku.

Sąd I instancji powództwo oddalił: transakcje opcji walutowych były ważne, powód został poinformowany, iż wyłącznik zysku ogranicza wyłącznie jego przychód, ale nie ogranicza przychodu banku. Co więcej skoro powód uznał roszczenia w ugodzie, to wycofanie się z ustaleń jest niedopuszczalne.
Sąd II instancji przypomniał, że umowa opcji walutowych jest umową nienazwaną i wzajemną, chociaż oparta jest na elemencie losowym (niepewności kursu walutowego). Po obu stronach stosunku prawnego występowali przedsiębiorcy, jednak bank jako instytucja zaufania publicznego, proponując klientowi pewnego rodzaju produkt (i zawierając umowę przez telefon) powinien przedstawiać wszystkie cechy w sposób jasny i jednoznaczny, zwłaszcza, że mechanizm wyłącznika nie był taki oczywisty — tymczasem z nagranej rozmowy wynika, że pracownik banku kładł nacisk na korzyści dla przedsiębiorcy, nie na ponoszone ryzyko (z faktu, że przedsiębiorca zarabiał w euro nie można wywnioskować, iżby miał pełną wiedzę nt. funkcjonowania takich instrumentów jak opcje walutowe).
Niezależnie od tego wyrok został utrzymany w mocy: wprawdzie powód nawet przed jej podpisaniem podkreślał, że jest „przekonany o słuszności swoich racji”, to przecież ustawowym celem ugody jest zakończenie istniejącego sporu (ugoda nie kreowała nowego prawa lub stosunku prawnego, lecz dotyczyła zaspokojenia roszczeń) — toteż taka ugoda jest ważna.

Oceniając skargę kasacyjną powoda Sąd Najwyższy stwierdził, iż skoro wszyscy się zgadzają, że umowy opcji walutowych są umowami wzajemnymi mimo ich losowego charakteru — to kryterium oceny wzajemności świadczeń stron powinno być ryzyko ponoszone przez bank i przedsiębiorcę. Jeśli więc konkretna umowa opcji walutowych z góry zastrzega nieograniczone ryzyko przedsiębiorcy i wyraźne ograniczenie tego ryzyka w przypadku banku, trudno taką umowę uznać za wzajemną — bo świadczenie jednej ze stron jest subiektywnie i obiektywnie niewspółmierne (140 tys. złotych vs. 15,7 mln złotych).
Dysproporcja wynikająca z zastrzeżenia w przygotowanej przez bank umowie nierównych warunków opcji walutowej, przy braku świadomości ryzyka wynikającego z zasad działania wyłącznika zysku oznacza, iż umowa opcji walutowych była sprzeczna z zasadami współżycia społecznego. Elementarna uczciwość w obrocie zabrania by bank, który jako profesjonalista opracowuje konstrukcję produktu, nie poinformował klienta w sposób niebudzący wątpliwości o zróżnicowaniu ryzyka oraz o tym, że korzyści banku mogą być znacznie wyższe — naruszenie takie skutkuje bezwzględną nieważnością czynności prawnej (art. 58 par. 2 kc).

Nieważność opcji walutowych w oczywisty sposób rzutuje na ocenę ugody — bo zawarcie ugody nie może służyć do obejścia skutków bezwzględnie wiążących przepisów prawa. Oznacza to, że dochodzone przez bank od klienta świadczenia są nienależne — zatem ugoda, która miała na celu uznanie ważności czynności, zmierzała do obejścia skutków art. 58 par. 2 kc i art. 410 par. 2 kc, a przez to także jest nieważna.

Z tego względu Sąd Najwyższy zdecydował o uchyleniu zaskarżonego wyroku i zwrocie sprawy do ponownego rozpoznania.

3
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
b52t
Gość
b52t

Ten sheadowany fragment orzeczenia, to poezja, niemal przywraca wiarę w prawo i prawników – „prawo naturalne” dla prawa.

k3iran
Gość

Czyżby w SN uchował się ostatni sprawiedliwy? ;-)