Vinium Velké Pavlovice Zweigeltrebe Rosé (o prywaciarskim kapitaliście-aktywiście)

A teraz coś z całkiem innej beczki: dopiero jutro na tutejszych łamach będzie kilka akapitów o tym jak stosunkowo tanio można zapłacić na przykład za jakieś morawskie wino w czeskim sklepie — ale już dziś będzie o tym, że na przykład może być to wino różowe półwytrawne jak Vinium Velké Pavlovice Zweigeltrebe Rosé.


wino Velké Pavlovice Zweigeltrebe Rosé

Vinum Velké Pavlovice Zweigeltrebe Rosé — różowe półwytrawne wino z Moraw, idealny napitek na wieczorny relaks (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Czas na tradycyjną podwieczorną dygresję: w „Guardianie” można przeczytać niedługi acz ciekawy i inspirujący tekst o Yvon Chouinardzie, założycielu Patagonii, kapitaliście-aktywiście, którego stać zarówno na odwagę prowadzenia własnego biznesu i ryzykowania własnymi pieniędzmi, jak i na konkretne działania. Patagonia jest do obrzydzenia eko — a jednak sprzedaje za miliard dolarów rocznie (pamiętać warto, że tanio nie jest, więc kąśliwi mawiają na nią Patagucci). Zarabia, więc wydaje: 10% profitów lub 1% wartości sprzedaży na ochronę środowiska; sprzedaje, ale sprzedawać nie musi: do dziś światek pamięta (?) jej kampanię marketingową „don’t buy this jacket”, natomiast sprzedaż używek wpisana jest w model biznesowy (program Worn Wear). Stać go, bo jest prywaciarzem jak się patrzy — Chouinard jest wyłącznym właścicielem Patagonia, Inc., więc sam bierze na klatę wszystkike plusy i minusy, a jego krytyczny pogląd na giełdę („kapitalizm giełdowy”) podzielam i ja („Patagonia founder Yvon Chouinard: ‘Denying climate change is evil’”).
(Całkowicie na marginesie: Yvon Chouinard może być także uważany za współzałożyciela Black Diamond, i to też jest ciekawa opowieść o odpowiedzialności i biznesie. Ale ciekawostką też może być, że Patagonia szyje swoje ciuchy z włókien konopnych i boryka się z pewnymi prawnymi problemami.)

Takie oto refleksje przyszły mi do głowy pijąc różowe półwytrawne wino Velké Pavlovice Zweigeltrebe Rosé — lekkie, bardzo relaksacyjne, wybornie nadające się do niezobowiązującego sączenia w ciepły wiosenny wieczór (takie już były, nieprawdaż?). Z pewnością nie jest to wino, które będzie się długo pamiętało i wspominało, bo to raczej dodatek do inspirującej rozmowy lub ciekawej lektury, ale niewątpliwie warto skosztować.
Butelkę tego wina kupiłem w Czeskiej Republice za sto-parę koron i naprawdę bardzo się za tego powodu cieszę.

Dodaj komentarz

avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o