Czy licha buda i wilgotne posłanie to znęcanie się nad psem?

Znęcanie się nad psem może mieć różną formę — niektórzy zapominają, że dla kwalifikacji zaniedbań jako przestępstwa nie jest wymagane celowe działanie (bicie, głodzenie, etc.), wystarczy bowiem sam brak należytej opieki, co pozwala na zarzut świadomego zadawania cierpień zwierzęciu. Dziś zatem kilka akapitów o tym, że licha buda i zawilgocone legowisko też mogą być kwalifikowane jako przestępstwo znęcania się nad zwierzęciem (nieprawomocny wyrok SR w Lwówku Śląskim z 28 listopada 2018 r., sygn. akt II K 312/17).


Znęcanie się nad psem

Jakby ktoś pytał co znaczy „maść tricolor” — to jest właśnie tricolor (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Orzeczenie wydano w sprawie mężczyzny oskarżonego o znęcanie się nad psem (własną suczką „rasy B.”, maści tricolor), w ten sposób, że:

  • psie legowisko było usytuowane na dworze, poza budą, do której psina nie miała dostępu ze względu na częste przebywanie na uwięzi;
  • na legowisko składało się siano i wełniana kołdra — materiały narażone na działanie czynników zewnętrznych, które były często zawilgocone, których psina nie mogła ogrzać nawet ciepłotą własnego ciała;
  • sama buda składała się z trzech desek na krzyż i daszku (przymocowanych do ściany budynku gospodarczego) — z jednej strony do budy wiało i padało;
  • co powodowało, że suczka wcale nierzadko chorowała (m.in. na atopowe zapalenie skóry i zapalenie stawów), ale mimo to właściciel ani nie zdecydował się na regularne leczenie, ani też nie zmienił sposobu opieki nad czworonogiem.
art. 6 ust. 2 pkt 10 i 17 ustawy o ochronie zwierząt
Przez znęcanie się nad zwierzętami należy rozumieć zadawanie albo świadome dopuszczanie do zadawania bólu lub cierpień, a w szczególności:
10) utrzymywanie zwierząt w niewłaściwych warunkach bytowania, w tym utrzymywanie ich w stanie rażącego zaniedbania lub niechlujstwa, bądź w pomieszczeniach albo klatkach uniemożliwiających im zachowanie naturalnej pozycji;
17) wystawianie zwierzęcia domowego lub gospodarskiego na działanie warunków atmosferycznych, które zagrażają jego zdrowiu lub życiu;

Biednym pieskiem zainteresowali się przechodnie, którzy zawiadomili o sytuacji stowarzyszenie zajmującą się opieką nad zwierzętami — ta podjęła interwencję, podczas której zwierzę zostało najpierw odebrane w trybie niecierpiącym zwłoki (art. 7 ust. 3 uoz), co następnie decyzją potwierdził burmistrz (art. 7 ust. 1 uoz); weterynarz stwierdził przewlekły stan zapalny wywołany drożdżycą (stowarzyszenie zapłaciło za leczenie prawie 1,4 tys. złotych) — a do sądu trafił akt oskarżenia z art. 35 ust. 1a w zw. z art. 6 ust. 2 pkt 10 i 17 uoz.

Zdaniem oskarżonego psina miała prawidłowe warunki życia: latem przebywała na ogrodzonej części posesji (o powierzchni 25 arów), zaś pod dachem miała legowisko (siano i fotel, który sama sobie wybrała, zawsze suche), w miesiącach zimowych mieszkała w piwnicy. Była prawidłowo karmiona (kiedyś weterynarz stwierdził nawet nadwagę), miała dostęp do wody, dostawała niezbędne leki. Doniesienie było wynikiem tylko i wyłącznie zadawnionego konfliktu (kobieta już wcześniej zapowiadała, że będzie kontrolowała psa i nachodziła go w domu — doszło nawet do wezwania do zaprzestania nękania i szkalowania na portalach społecznościowych). Natomiast przedstawiona dokumentacja medyczna jest albo spreparowana, albo dotyczy innego psa — ale na pewno nie suczki, którą właściciel opiekował się w sposób należyty.

Sąd stwierdził, że zarzuty te stanowią tylko przyjętą linię obrony, zaś próba zdyskredytowania świadka i zaprzeczenia niezbitym dowodom jest nietrafna. Informacje o niewłaściwych warunkach trzymania suczki potwierdzają inne osoby, w tym także policjanci i strażnicy miejscy, a także weterynarz, jest także dokumentacja fotograficzna. Trzymanie psa na dworze, bez odpowiedniej budy i legowiska, zimą i w czasie deszczu, co powodowało choroby zwierzęcia, stanowi karalne znęcanie się nad psem — zwłaszcza, że właściciel sam przyznał, że pies czasem sypiał w piwnicy, więc mógł go tam wpuszczać zawsze.

Oskarżony świadomie dopuszczał do cierpień zwierzęcia poprzez utrzymywanie go w niewłaściwych warunkach bytowania, które zagrażały jego zdrowiu. Nie sposób mu jednak przypisać celowości w zadawaniu tych cierpień, nie udowodniono mu także niewłaściwego karmienia i braku dostępu do wody, więc nie można przyjąć, iżby doszło do zagrożenia życia psa. Oznacza to, że stopień szkodliwości społecznej czynu był nieznaczny (art. 115 par. 2 kk), co uzasadnia warunkowe umorzenie postępowania karnego na 2-letni okres próby. Równocześnie sąd orzekł — skoro oskarżony nie widzi nieprawidłowości w sposobie trzymania zwierzęcia, traktował suczkę przedmiotowo i zaniedbywał ją — przepadek psa, który już przebywa w „nowym, przyjaznym środowisku” (art. 45a par. 1 kk). Sąd nie mógł jednak orzec zakazu posiadania zwierząt, bo jest to niemożliwe w przypadku warunkowego umorzenia postępowania.

A skoro stowarzyszenie poniosło koszty leczenia zwierzęcia — ex-właściciel, który swoim znęcaniem się doprowadził psa do takiego stanu, musi naprawić wyrządzoną w ten sposób szkodę, czyli zwrócić 1,4 tys. złotych wydane na weterynarza (art. 67 par. 3 kk). Nie budzi bowiem wątpliwości, iż organizacja społeczna statutowo zajmująca się opieką nad zwierzętami może mieć status pokrzywdzonego w takim postępowaniu (por. „Czy sprawca może być równocześnie pokrzywdzonym?”).

Dodaj komentarz

avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o