Czy głośna muzyka z baru — o godzinie 19.40 — to działalność rozrywkowa czy zakłócanie spokoju?

Idzie weekend, może się przydać: czy głośna muzyka dobiegająca z lokalu może być kwalifikowana jako wykroczenie zakłócania spokoju? Czy jednak należy brać pod uwagę specyfikę prowadzonej przez przedsiębiorcę działalności rozrywkowej oraz (ewentualnie) młodą godzinę owych hałasów? No i czy można zarzucić komuś popełnienie wykroczenia zakłócania porządku publicznego — skoro nie ma żadnych pokrzywdzonych? (wyrok Sądu Najwyższego z 22 maja 2019 r., IV KK 219/18).


głośna muzyka lokalu zakłócanie spokoju

Głośna muzyka dobywająca się z lokalu rozrywkowego nie musi świadczyć, iż doszło do wykroczenia zakłócania spokoju (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Orzeczenie dotyczyło właściciela baru, który wyrokiem nakazowym został uznany winnym zakłócania spokoju mieszkańców pobliskich budynków hałasem dobywającym się z lokalu — bo o 19.40 głośno puszczał muzykę — za co wymierzono mu grzywnę w wysokości 1 tys. złotych (art. 51 par. 1 kw).

art. 51 par. 1 kodeksu wykroczeń
Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym,
podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.

Kasację od wyroku wniósł Rzecznik Praw Obywatelskich, którego zdaniem w sprawie naruszono przepisy pozwalające na wydanie wyroku nakazowego pod warunkiem braku wątpliwości co do okoliczności czynu i winy obwinionego — bo nie dość, że nie wiadomo czy ktokolwiek się poskarżył na muzykę, to w dodatku rzecz miała miejsce wczesnym wieczorem, na długo przed ciszą nocną.

Sąd Najwyższy podzielił to stanowisko: przedmiotem ochrony art. 51 par. 1 kw jest prawo obywateli do niezakłóconego spokoju oraz spoczynku nocnego, w które nie może godzić żadne zachowanie wykraczające poza ogólnie czy zwyczajowo przyjęte normy zachowania się. Użycie sformułowania „zakłócenie” oznacza, że wolą ustawodawcy jest ochrona społeczeństwa przed oburzeniem, podenerwowaniem lub zgorszeniem wywołanym zachowaniem naruszającym ustalony porządek i normy współżycia społecznego. Dla przyjęcia, iż doszło do wykroczenia, działanie to musi być wymierzone w przeżycia wielu osób, ale skutek musi nastąpić przynajmniej w przypadku jednej osoby.

Tymczasem w sprawie było tak, że obwiniony właściciel baru nie przyznał się do zarzutu, natomiast jedyny świadek (najprawdopodobniej policjant) zeznał, że feralnego dnia udał się do baru, gdzie miało mieć miejsce zakłócanie spokoju głośną muzyką, co skwitował „na miejscu fakt potwierdziliśmy”. Nie przesłuchano natomiast żadnej pokrzywdzonej osoby — żaden mieszkaniec pobliskiego budynku nie potwierdził, by hałas dobywający się z knajpy był dla nich uciążliwy i zakłócał ich spokój.
Co więcej należy mieć na uwadze, że obwiniony prowadzi działalność gospodarczą, więc chociaż odtwarzanie muzyki w lokalu rozrywkowym mogło stanowić pewną uciążliwość dla otoczenia, to jednak nie przedstawiono żadnego dowodu, że natężenie i głośność dźwięków dobywających się z jego lokalu odbiegała od zwyczajów przyjętych w branży — zaś zdarzenie miało mieć miejsce o godzinie 19.40, czyli znacznie przed rozpoczęciem ciszy nocnej.

Oznacza to, iż w świetle art. 93 par. 2 kpsw nie można powiedzieć, iżby w sprawie nie było żadnych wątpliwości — a skoro wątpliwości były, to sąd powinien był wyznaczyć rozprawę i wyjaśnić te wątpliwości.
Zdarzenie miało miejsce w kwietniu 2014 r., zatem na dzień orzekania było już przedawnione — co oznacza, że Sądowi Najwyższemu nie pozostało nic innego jak uchylić zaskarżony wyrok, a postępowanie umorzyć.

Zamiast komentarza: mam wrażenie, że z tą ciszą nocną SN nieco przesadził — wszakże przepis penalizuje nie tylko zakłócanie „spoczynku nocnego”, ale też „spokoju”, który wcale nie musi oznaczać prawa do słodkiego snu.

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

3 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze