Czy prasa ponosi odpowiedzialność za zacytowanie w artykule — średnio rzetelnego acz bardzo krytycznego — listu otwartego?

Jak wygląda odpowiedzialność prasy za krytyczną publikację — tekst, który został oparty na bardzo subiektywnym i średnio rzetelnym liście otwartym, który poruszył opinię publiczną, ale okazał się być nie w 100% prawdziwy? (wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z 7 marca 2019 r., sygn. akt I ACa 704/18).

Spór dotyczył odpowiedzialności mediów za opublikowany tekst — oparty na liście otwartym, w którym skrytykowano starostę pewnego powiatu — za to, co robił wcześniej jako prezes spółki energetycznej.
Autor listu otwartego nie przebierał w słowach: „Obecnie starostą [powiatu] jest pan R. N., który w latach 2010-2013 był prezesem [spółki energetycznej] — firmy dla której pracuje prawie 40 lat. Piszę niestety, ponieważ w 60 letniej historii tego zakładu, nie było tak nieudolnego i fatalnego dla załogi zarządzającego, który w perspektywie trzech lat o mało nie doprowadził do upadku do tej pory wzorowo funkcjonującego zakładu pracy. To [starosta], który jako pierwszy w historii elektrowni został przywieziony w teczce, nie znając się kompletnie na energetyce zawodowej, doprowadził swoim zarządzaniem na skraj przepaści spółkę, która na początku jego urzędowania miała ponad 100 min. zysku netto, natomiast gdy jego mocodawcy z PO w grudniu 2013 r. — w trybie natychmiastowym odwołali go ze stanowiska w elektrowni rok zamknięto stratą w wysokości 170 mln zł. [Starosta] swoimi działaniami doprowadził do redukcji zatrudnienia przez 3 lata z 1100 osób w roku 2010 do 550 w 2013 roku — doprowadzając w wielu rodzinach do tragedii i dramatów z tytułu utraty zatrudnienia.”

art. 41 ustawy prawo prasowe
Publikowanie zgodnych z prawdą i rzetelnych sprawozdań z jawnych posiedzeń Sejmu, Senatu i organów stanowiących jednostek samorządu terytorialnego oraz ich organów, a także publikowanie rzetelnych, zgodnych z zasadami współżycia społecznego ujemnych ocen dzieł naukowych lub artystycznych albo innej działalności twórczej, zawodowej lub publicznej służy realizacji zadań określonych w art. 1 i pozostaje pod ochroną prawa; przepis ten stosuje się odpowiednio do satyry i karykatury.

List został rozesłany do posłów i redakcji prasowych, tematem postanowił się lokalny tytuł, który zainteresował sprawą radnych powiatu (sam starosta zapowiedział, że nie będzie odpowiadał na zarzuty autora listu, ale sprawa trafi do sądu). Wkrótce w czasopiśmie i w portalu internetowym ukazał się artykuł, w którym opisano treść listu otwartego, opublikowano jego streszczenie (w tym ocenę, iż starosta jest „najemnikiem politycznym”, „nominantem PO” i „zdrajcą (…)”,  a na odejściu dostał kilkusettysięczną odprawę), zacytowano wypowiedzi radnych — oraz wspomniano, że starosta zapowiedział skierowanie sprawy do sądu.
Dziennikarz dopiero po publikacji artykułu zweryfikował podane informacje o złej kondycji spółki ze sprawozdaniem finansowym (okazało się, że strata spółki wynosiła nie 170 mln lecz 146 mln (lub 146 tys. złotych, bo przecież sąd pisze co chce, (por. wyrok SO w Olsztynie z 6 czerwca 2018 r., sygn. akt I C 30/18) — w uzasadnieniu wyroku apelacyjnego pada liczba „149.617.000 zł”) i odpowiedzią podsekretarza stanu w MSP dotyczącej kosztów utrzymania kadry kierowniczej spółki.

Starosta zawarł z autorem listu ugodę sądową, na podstawie której ten zobowiązał się do przesłania osobom trzecim określonego oświadczenia — a do sądu trafił pozew, w którym zażądał od wydawcy i redaktora naczelnego przeprosin i zapłaty 2 tys. złotych na zbożny cel.

Roszczenia zostały prawomocnie oddalone: list do redakcji jest materiałem prasowym (art. 7 ust. 2 pkt 4 pr.pras.), za rozpowszechnienie takich informacji odpowiedzialność może ponosić zarówno redaktor naczelny, który zatwierdził publikację, jak i wydawca. Co więcej opublikowane informacje i wywołany negatywny oddźwięk społeczny obiektywnie naruszają dobra osobiste zainteresowanego, w szczególności jego cześć wewnętrzną (godność osobistą) oraz cześć zewnętrzną (dobre imię). W tej sytuacji strona pozwana może obalić domniemanie bezprawności naruszenia dóbr osobistych wykazując, iż opublikowane zarzuty były prawdziwe i zostały sformułowane w obronie społecznie uzasadnionego interesu.

Nie oznacza to, że odpowiedzialność mediów za publikację listu do redakcji jest identyczna jak w odniesieniu do tekstu autorskiego, nie ma bowiem podstaw do nakładania na dziennikarza obowiązku dogłębnego sprawdzenia wszystkich informacji uzyskanych od osoby trzeciej, ani też tym bardziej wstrzymywać publikacji do sprawdzenia wszystkich poruszanych wątków. Działanie pozwanych można uznać za zgodne z zasadą rzetelności dziennikarskiej (art. 12 ust. 1 pr.pras.): streszczając list wskazano okoliczności sprawy i podano jego autora, a nawet pojawiły się sformułowania w pewien sposób dystansujące się od rewelacji (w artykule nie przepisano „jak leci” wszystkich zarzutów), co pozwoliło odbiorcom na uświadomienie, iż nie jest to obiektywna relacja, lecz raczej subiektywna wypowiedź osoby trzeciej, do pewnego stopnia zainteresowanej sporem. Treść listu otwartego była już powszechnie znana, a lokalna społeczność toczyła na jego temat dyskusję, tymczasem prawem i obowiązkiem mediów jest opisywanie wydarzeń, które budzą powszechną ciekawość.
W konsekwencji przyjąć należy, iż bezprawność naruszenia dóbr osobistych została wyłączona także przez tę okoliczność, iż celem publikacji nie było poszukiwanie sensacji, lecz przedstawienie reakcji osoby publicznej na krytykę — taka rola mediów także podlega ochronie prawnej (art. 41 ust. 1 pr.pras.).

Niezależnie od tego powództwo podlegałoby oddaleniu, nawet gdyby przyjąć, iż redakcja powinna sprawdzić wszystkie zarzuty przed publikacją — bo zarzuty zostały udokumentowane, a część krytycznych opinii stanowi wypowiedź ocenną, która nie podlega wartościowaniu w/g kryteriów prawdy i fałszu. Podkreślić też należy, iż chociaż krytyka była ostra, to nie miała ona charakteru złośliwego i napastliwego — a wszakże osoba sprawująca funkcję publiczną musi znieść krytykę o znacznie większym nasileniu, nawet jeśli stawiają go w złym świetle. Odpowiedzialność prasy za krytyczną publikację — która jest rzetelna i merytoryczna — jest wykluczona, albowiem konstytucyjne gwarancji prawa do swobody wypowiedzi chronią także ujawnianie informacji i opinii, które w subiektywnym odczuciu zainteresowanej osoby są nie do pogodzenia z jej godnością osobistą.

Q.E.D.

Dodaj komentarz

avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o