Siedem nieszczególnie trudnych tatrzańskich dwutysięczników (na które da się wdrapać z psem)

A skoro tydzień temu było o tym, że w słowackich Tatrach znajdziecie dość łatwe szlaki, na które śmiało można wybrać się z psem — dziś czas na zbiorowe spełnienie kolejnych marzeń tych P.T. Czytelników, którym zdarza się rozważać: czy jest szansa wdrapać na jakiś dwutysięcznik w Tatrach z psem?

Odpowiadając filozoficznie: skoro jest już nawet jakaś odznaka dla zuchwałych, a w tabelce 55 „szczytów i przełęczy”, na które prowadzi jakiś szlak turystyczny (wiadomo, że w parku narodowym poza szlakami łazić nie wolno, a lepiej też się nie gubić), to wystarczy odsiać te, które są po naszej stronie granicy, pozostawić na boku przełęcze (które nb. bardzo często są ciekawsze niż same wierzchołki — do dziś nie mogę uwierzyć, że ludzie tak kochają Rysy, a pobliska Mięguszowiecka Przełęcz pod Chłopkiem nie cieszy się popularnością), pokoncypować — zapiąć smycz i voilà!


tatrzańskie szczyty psem

Nie, znów nic nie będzie o Bystrej — wprawdzie ten wierzchołek nie należy do szczególnie trudnych, ale po to są łatwiejsze, żeby się na nich skupić (fot. Magdalena Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Jeśli to prawda, że ostatni będę pierwszymi, to zacznijmy od ostatniego na liście Kończystego Wierchu (2002 m n.p.m., chociaż zalecamy ostrożność — Słowacy zwą go Končistá i liczą mu tych metrów zaledwie 1993). Jeśli ma być łatwo i naprawdę przyjemnie, polecamy szlak wiodący dnem Doliny Raczkowej, a to zwłaszcza ze względu na piękne Raczkowe Stawy w jej górnej partii. Sam Kończysty Wierch jest… biorąc pod uwagę pobliskie przełęcze, ten szczyt wygląda prawie jak menisk, wręcz można nie zauważyć, że się zaliczyło jakiś wierzchołek.


dwutysięcznik tatrach psem

Łatwy dwutysięcznik w Tatrach z psem? Kończysty Wierch — w zależności od tego jak liczyć — albo się łapie, albo nie, natomiast tak czy inaczej bardzo pasjonujący on nie jest (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


To i tak nic, bo przecież tylko krótki marsz dzieli to miejsce od lepszego numeru, czyli tabliczki z nazwą kolejnego dwutysięcznika — de facto jest to tylko jakiś przedwierzchołek, zaś sam Jarząbczy Wierch (aka Hrubý vrch) znajduje się nieco dalej w bok i nieco wyżej… Tak czy inaczej nieco orientacji i jeszcze trochę wytrwałości wystarczy, by wspiąć się na wysokość 2137 m n.p.m., co daje drugi dwutysięcznik cięgiem.


dwutysięcznik tatrach psem

To zdjęcie NIE zostało wykonane na Jarząbczym Wierchu — tabliczka ustawiona przez TPN przy samym słupku granicznym wprowadza turystów w błąd (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Na chwilę opuszczamy główne pasmo Tatr, aby przenieść się w pobliskie Niżne Tatry, gdzie na czworonożnych śmiałków i ich przewodników czekają aż cztery dwutysięczniki: fajny Ďumbier (2043 m n.p.m.), paskudny Chopok (2024 m n.p.m.), spokojne, acz z trudną dla psich łap kopułą szczytową Dereše (2004 m n.p.m.). Tak się jednak zastanawiam… niby niewysokie, niby nawet nietrudne, ale ze względu na swą specyfikę (dość strome podejścia — brak długich, lekko wznoszących się dolin) Nízke Tatry mogą być relatywnie niełatwe dla psiaków.


pies tatry

Dereszowata Kuata na Dereszach; te kamulce, z których uformowane jest ostatnie kilka metrów może sprawić sporo kłopotów psim łapkom! (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Powracamy w Tatry Zachodnie, tym razem mając na uwadze Błyszcz (2159 m n.p.m.) — kolejne cudo, które wprawdzie jest dumnym dwutysięcznikiem, ale… zerknijcie sami na poniższe zdjęcie, na którym udało mi się sfotografować szczęśliwych zdobywców lekko z górki… W kategoriach wyczynu sportowego Błyszcz nie błyszczy (chociaż cyfra może robić wrażenie), podejście przez Dolinę Kamienistą także nie należy do najpiękniejszych — być może najciekawszym momentem są te ulotne chwile na Pyszniańskiej Przełęczy (plus oczywiście możliwość cyknięcia foty przy słupku granicznym — byle nie przekraczać, nie wtargnąć na teren TPN…)


dwutysięcznik tatrach pies

Czy to nie zastanawiające, że oni są na Błyszczu, a ja jestem nigdzie, chociaż ewidentnie wlazłem nieco wyżej? ;-) (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


To prawie wszystko, o czym mogłaby opowiedzieć Kuata, bo Bystra jednak aż taka łatwa nie jest, natomiast debiut jej czterech łapek na dwóch tysiącach trudno traktować jako przykład dla innych. Jeślibyście mnie jednak zapytali czy widzę jeszcze jakieś możliwości w Tatrach Wysokich, to (bazując wyłącznie na mapie, nie na doświadczeniu własnym) wskazałbym na Przednie Solisko (niekoniecznie z użyciem lanovki), wiem też, że psy potrafią wejść na Koprowy Wierch a nawet Krywań. Z pewnością w zasięgu wytrawnych psich łap będzie natomiast solidny kawałek Tatr Zachodnich, z dwutysięczników: Wołowiec (byle nie przez Rohacze) czy Baraniec, natomiast silny zawodnik powinien poradzić sobie z całą granią Otargańców (od Jakubiny do Ostredoka), czy granią główną od Salatína do Baníkova — tu trudności widzę raczej w dystansie i ewentualnie upale, bo szczególnych technicznych utrudnień tam być nie powinno.
Zawsze jednak przed wycieczką warto sprawdzić pogodę i pogłówkować: jakie jest nasze (i psie) górskie doświadczenie? Nawet łatwiejsze szlaki w Tatrach mają to do siebie, że prowadzą przez Tatry, a te góry to nie przelewki. Jaka jest prognoza pogody? Nikt nie lubi łazić w ulewie, a tym bardziej burzy — zaś psom piekielnie doskwiera wysoka temperatura.

Tak czy inaczej zabierajcie psiaki ze schronisk, one was zabiorą na świetne wycieczki! :-)

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Marek W
Gość
Marek W

(…) które nb. bardzo często są ciekawsze niż same wierzchołki — do dziś nie mogę uwierzyć, że ludzie tak kochają Rysy, a pobliska Mięguszowiecka Przełęcz pod Chłopkiem nie cieszy się popularnością (…)

Podpisuję sie pod tym wszystkimi kończynami.
Widoczki i specyfika drogi podejścia stawiają Mięguszowieką w ścisłym top3 moich ulubionych szlaków w Tatrach.

Rysy są wspinaczkowo nudne, o jakiej porze roku i dnia by tam nie pójść, zawsze pełno ludzi (sporo takich, którzy kondycyjnie są na bakier).
Co prawda jest tam fajny spot do pamiątkowej fotki na tle Czarnego Stawu, ale to w zasadzie tyle atrakcji z podejśćia pod ten szczyt.