Powiedzieli co wiedzieli #52 — o tym jak Kukiz ’15 ustawę o ochronie zwierząt chce poprawiać

Byłoby „krótko i na temat”, gdyby było z sensem — ale że jest kuriozalnie, to będzie „powiedzieli co wiedzieli”: do Sejmu trafił projekt nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt regulujący zasady czasowego odebrania zwierzęcia właścicielowi (art. 7 uoz). Według informacji na stronie sejmowej wnioskodawcami jest grupa posłów Kukiz ’15 — i logika proponowanych unormowań nie kłamie: tak, nad dokumentem musiała pracować niejedna tęga głowa z jego otoczenia.


Okoliczności łagodzące surowość kary

Kuata jest analfabetką, więc należy jej wybaczyć taki lapsus — ale jak słyszy „kukiz”, to na myśl przychodzi jej ten gumowy stożkowaty przedmiot, który wypełnia się smaczkami i podaje do przeżucia pyskiem (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Proponowane zmiany po części skupiają się na piętrzeniu biurokratycznych trudności przy czasowym odebraniu zwierzęcia,  a także „doprecyzowaniu” procedury jego zwrotu (cudzysłów nieprzypadkowy), a w szczególności:

  • obowiązek — także „w przypadkach niecierpiących zwłoki” — każdorazowego uzyskania opinii powiatowego lekarza weterynarii, która potwierdzi faktyczne „istnienie zagrożenia” dla zwierzęcia (znowelizowany art. 7 ust. 3 ustawy);
  • jakby ktoś miał wątpliwości: uzyskanie takiej opinii powiatowego lekarza weterynarii „jest obligatoryjne”, zaś jej treść „jest wiążąca” (dodany art. 7 ust. 3a);
  • projekt ustawy zamyka możliwość bezpośredniego działania organizacji społecznych: odebrać zwierzę z terenu prywatnego będzie mógł tylko i wyłącznie policjant lub strażnik miejski (oczywiście z opinią powiatowego weterynarza w ręku, art. 7 ust. 3b);
  • właściciel czasowo odebranego zwierzęcia nadal ma ponosić koszty jego transportu, utrzymania i koniecznego leczenia — ale tylko i wyłącznie jeśli zostanie on prawomocnie skazany za znęcanie się nad nim, a sąd orzeknie jego przepadek (art. 7 ust. 4 uoz), do tego czasu płacić ma gmina (art. 7 ust. 5);
  • w niezwykle interesujący sposób projektodawcy wzięli się za regulację trybu zwrotu czasowo odebranego zwierzęcia: osoba, której powierzono zwierzę będzie miała na to 7 dni od wydania decyzji przez gminę, pod rygorem przymusowego odebrania w asyście policji (art. 7 ust. 11) i kary pieniężnej w kwocie co najmniej 1 tys. złotych (art. 7 ust. 12)
  • zwłoka w zwrocie zwierzęcia ma także skutkować konsekwencjami po stronie gminy: od swoistej kary umownej, która ma być nie niższa niż 50 złotych za dobę (sic!; art. 7 ust. 9), a jeśli zwrot nie jest możliwy (bo zwierzę nie żyje), gmina wypłaci właścicielowi odszkodowanie w kwocie nie niższej niż 2000 złotych (art. 7 ust. 10);
  • nie ma prawa bez kary — i tak za uchylanie się od obowiązku zwrotu zwierzęcia projektodawcy przewidują od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności oraz nawiązkę od 1 do 100 tys. złotych na cel związany z ochroną zwierząt — czyli dokładnie tyle samo ile teraz jest za zabicie zwierzęcia ze szczególnym okrucieństwem (sic!).

Jaki jest powód proponowanego przez posłów Kukiz ’15 projektu zmian w ustawie o ochronie zwierząt? W uzasadnieniu dokumentu rzuciło mi się w oczy zdanie, iż chodzi o „wyeliminowanie stanu prawnego dopuszczającego do dyskryminacji właścicieli zwierząt, wynikającej z braku symetrii przepisów, gdyż obecnie istnieją przepisy pozwalające przy podejrzeniu niewłaściwego traktowania zwierząt na natychmiastowe odebranie zwierząt właścicielowi, natomiast brak jest przepisów, które umożliwiałyby właścicielowi równie sprawne odzyskanie zwierząt stanowiących jego własność, gdy czasowy odbiór zwierząt okaże się bezpodstawny, a zarzuty nie zostaną potwierdzone w postępowaniach czy to administracyjnych czy karnych” — bo oto organizacje społecznie sobie te nieszczęsne pieski i kotki odbierają, przewożą „środkami transportu niezatwierdzonymi” przez weterynarię, umieszczają w nielegalnych schroniskach lub „tak zwanych domach tymczasowych” — no i „znane są liczne informacje”, że część tych zwierząt traci przy tym życie.

Zamiast komentarza: jeśli jest taki problem (nie wykluczam, że jest — wszakże człowiek też zwierzę, z tym, że potrafi się zachowywać naprawdę drańsko — chociaż skoro mowa o postępowaniu administracyjnym, to przecież są generalne normy regulujące odpowiedzialność organu, etc.), to przedstawiony projekt na pewno nie jest pomysłem na jego rozwiązanie — jest dowodem, że ktoś ma problem sam ze sobą.

7
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
6 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Magic
Gość
Magic

A jak inaczej rozwiązać problem – gdy samozwańcze organizacje zabierają – mogą zabierać -ludziom ich własność na prawie – „bo tak”