Czy akceptacja licencji BitTorrent bez jej czytania może być uznana za rażące niedbalstwo?

A teraz coś z innej beczki: czy odpowiedzialność karna za rozpowszechnianie oprogramowania dotyczy także nieumyślnego udostępniania pobranych z sieci plików innym użytkownikom programu BitTorrent? Czy okolicznością łagodzącą może być fakt, że użytkownik nie czytał warunków korzystania z sieci peer-to-peer i zgodził się na nie „w ciemno”? (wyrok Sądu Okręgowego w Poznaniu z 28 lutego 2019 r., IV Ka 51/19).

Orzeczenie dotyczyło internautki, która została oskarżona o nieumyślne rozpowszechnienie „nielegalnej” (bez wymaganej licencji) pliku z programem komputerowym ArchiCAD — bo korzystając z BitTorrenta umożliwiła pobranie oprogramowania przez nieokreśloną ilość osób (art. 116 ust. 1 i 4 pr.aut.).

Oskarżona broniła się wskazując, że pobrała program z sieci peer-to-peer wyłącznie w celu nauczenia się jego obsługi, bez zamiaru dalszego rozpowszechniania, a aplikacja jest udostępniana przez producenta na licencji edukacyjnej — więc nie można jej zarzucać nielegalnego rozpowszechniania utworu. Co więcej odpowiedzialność karną wyłączać miał brak znajomości ceny takiego programu, a także fakt, że BitTorrent udostępnił zapisany plik automatycznie, bez jej wiedzy — a także ogólna nieznajomość zasad informatyki.

art. 116 ust. 1 i ust. 4 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych
1. Kto bez uprawnienia albo wbrew jego warunkom rozpowszechnia cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
4. Jeżeli sprawca czynu określonego w ust. 1 działa nieumyślnie,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Badając sprawę sąd podkreślił, iż żadna z tych okoliczności nie ma znaczenia: z punktu widzenia odpowiedzialności karnej nie ma znaczenia wartość programu, która wynosiła ok. 19 tys. złotych; (ii) oskarżona mogła ściągnąć legalną wersję edukacyjną, ale tego nie zrobiła, bo była ona dostępna tylko w języku angielskim, a wolała mieć program po polsku; (iii) w dodatku pobierając program w pełnej wersji zadała sobie trudu na odnalezienie i wgranie w odpowiednim miejscu specjalnej „łatki” — co oznacza, że posiadała dostateczne umiejętności, żeby jednak potrafić się posłużyć ściągniętym plikiem.

Istotne tymczasem jest to, że jak podkreślił biegły instalując program BitTorrent użytkownik musi zaakceptować zasady korzystania, które wprost informują, że warunkiem jest udostępnianie plików „w tle” innym użytkownikom oprogramowania — zaś bez akceptacji tych warunków nie jest możliwe korzystanie z aplikacji. Skoro więc oskarżona miała na swoim komputerze zainstalowany program, to musiała zgodzić się na takie warunki — a jeśli przyjęła warunki licencyjne bez ich przeczytania, to można co najwyżej ubolewać nad tak istotnym zaniedbaniem z jej strony.
Akceptację warunków korzystania z programu komputerowego bez zapoznania się z warunkami licencji stanowi rażące niedbalstwo — bo zachowując odpowiedni poziom staranności internautka mogła przewidzieć skutek w postaci dalszego rozpowszechniania plików zapisanych na dysku twardym jej komputera. Oznacza to, że kobieta nieświadomie godziła się na udostępnianie programu ArchiCAD innym użytkownikom sieci P2P.

Sąd podkreślił, iż przedmiotem postępowania nie są pobudki kierujące oskarżoną przy pobieraniu oprogramowania z sieci peer-to-peer, w szczególności nie jest istotne czy ściągnięcie i zainstalowanie aplikacji stanowiło przestępstwo i jak ewentualnie oceniać stopień zawinienia oskarżonej — przedmiotem postępowania i oceny było wyłącznie nieumyślne udostępnienie utworu stanowiącego program komputerowy.

W przypadku takiego działania nie można powiedzieć, iżby stopień społecznej szkodliwości czynu był znikomy — jest on nieznaczny, ale nie znikomy (art. 115 par. 2 kk) — bo jednak nieumyślne popełnienie przestępstwa w łagodniejszej formie winy, a także motywacja w postaci konieczności ukończenia zadanego w szkole zadania nie oznacza, że oskarżona nie może ponosić odpowiedzialności karnej za nieumyślne rozpowszechnianie oprogramowania via BitTorrent.

Finalnie oskarżona została prawomocnie uznana winną zarzucanego przestępstwa — jednak sąd warunkowo umorzył postępowanie na 2-letni okres próby, a także orzekł obowiązek zapłaty kwoty 3 tys. złotych na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.

19
Dodaj komentarz

avatar
8 Comment threads
11 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
sjs
Gość
sjs

Ciekawe jaki wpływ na sprawę by miało jakby do ściągnięcia tego programu użyła starej Opery, która klienta Torrenta miała wbudowanego?

Stasi Tarkowski
Gość
Stasi Tarkowski

Żaden z bliźniaków jednojajowych, którzy prowadzili samochód, w którym zginęła młoda dziewczyna (Krużlowa Niżna) nie odpowie karnie ze względu na zasadę beyond reasonable doubt; nie można też posadzić obu za utrudnianie śledztwa. Ale w cywilnym obowiązuje zasada preponderance of the evidence. Którego ma pozwać rodzina – obu w jednym pozwie, obu w osobnych pozwach, obu łącznie solidarnie, najpierw jednego i potem drugiego? Jakim mykiem i od kogo sąd przyzna odszkodowanie? Jako krewni mogą nawet milczeć, equity w Polsce nie ma. Sąd rzuci monetą i kierując się przeczuciem stanie na głowie z art. 230 KPC? :D

Magic
Gość
Magic

Rozumiem że jeśli nieokreślona liczba osób wyniosła w rzeczywistości 0 – to też się jest winnym?

Marek W
Gość
Marek W

Akceptację warunków korzystania z programu komputerowego bez zapoznania się z warunkami licencji stanowi rażące niedbalstwo — bo zachowując odpowiedni poziom staranności internautka mogła przewidzieć skutek(…)

Tia, brzmi pięknie. Do momentu, gdy trafi się na YT filmiki na których czytane są na głos takie licencje, wtedy człowiek sobie uświadamia, ile wymagałoby to czasu – gdyby ktoś chciał być na bieżąco z każda licencją oprogramowania na komputerze, komórce czy serwisach www, musiałby na to poświęcić z miesąc życia (tej części na jawie) w roku.
A trzeba jeszcze znaleźć czas na lekturę regulaminów/umów/OWU banków, telekomów, ubezpieczalni itp.

Tak, wiem, dura lex sed lex…

RYBY
Gość
RYBY

Ciekawe czy Pani/Pan sędzia przeczytał warunki wszystkich licencji programów, jakich używa na komputerze służbowym? Nie mówiąc o regulaminie wewnętrznym, który pewnie zabrania wykorzystywania do celów prywatnych.

SpeX
Gość

@Magic: Ja mam lepsze pytanie (w przypadku, gdy ta liczba była różna od zera), ilu z tych osób pokrzywdzona udostępniła ten program (w całości). Bo równie dobrze mogły to być tylko metadane plików lub ich niewielkie fragmenty.

Imię
Gość
Imię

Nie tak dawno był tutaj artykuł, że rozpowszechnianie przez BT wiąże się z dobrowolnym użytkiem. Czyli to jest tak jak się trafi – raz wolno raz nie?

Marek W
Gość
Marek W

Program komputerowy ≠ film/książka/piosenka/itp.