Czy organizator parady motocyklistów może odpowiadać za wypadek, w którym nie uczestniczył?

Czy prezes stowarzyszenia, które zorganizowało zlot motocyklistów może ponosić odpowiedzialność karną za wypadek, w którym bezpośrednio nie brał udziału? Czy odpowiedzialność organizatora parady motocyklistów za wypadek może wynikać z naruszenia przepisów o korzystaniu z dróg przez uczestników imprezy oraz tolerowania różnych „wybryków”? (nieprawomocny wyrok SR w Bełchatowie z 18 czerwca 2019 r., II K 582/18).


odpowiedzialność organizatora parady motocyklistów wypadek

Odpowiedzialność organizatora parady motocyklistów za wypadek spowodowany przez uczestników przejazdu może wynikać z uchybień w organizacji imprezy oraz tolerowania ich wybryków (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Proces dotyczył odpowiedzialności za błędy w organizacji parady motocyklistów, wskutek których doszło do wypadku, w którym jeden z uczestników poniósł śmierć, a inny doznał trwałego uszczerbku na zdrowiu (art. 160 par. 1 kk w zw. z art. 156 par. 2 kk w zw. z art. 11 par. 2 kk).

Zaczęło się od tego, że na kilkanaście dni przed imprezą oskarżony przyszedł do wydziału ruchu drogowego policji poprosić o asystę radiowozu podczas planowanej parady ok. 200 motocykli. W odpowiedzi policjant spytał czy organizatorzy będą mieli niezbędną zgodę (art. 65 pord); prezes odpowiedział, że nie, bo nie znał tej procedury i zapowiedział, że wobec tego jazda będzie się odbywała zgodnie z przepisami ruchu drogowego; na co policjant pouczył go o zasadach ruchu motocykli w kolumnie (art. 32 pord).

art. 65 pord
Zawody sportowe, rajdy, wyścigi, przewóz osób kolejką turystyczną i inne imprezy, które powodują utrudnienia w ruchu lub wymagają korzystania z drogi w sposób szczególny, mogą się odbywać pod warunkiem zapewnienia bezpieczeństwa porządku podczas trwania imprezy oraz uzyskania zezwolenia na jej przeprowadzenie.

Parada wyglądała dość paradnie: na przedzie jechał samochód osobowy, na światłach awaryjnych, w otwartym bagażniku luzem zasiadł kamerzysta, który miał filmować jej przebieg. Za autem jechała jedna, rozciągnięta grupa kilkudziesięciu uczestników, trzech z nich przyjęło rolę „lotnych zabezpieczających” (przed każdym skrzyżowaniem wysforowywali się naprzód, aby zablokować przejazd innych pojazdów i umożliwić swobodne poruszanie się kolumny). Organizator nie zareagował na zachowanie naruszające przepisy ruchu drogowego, zarówno jadących w jednolitej kolumnie jak i owych „harcowników”.
Pośrednią przyczyną wypadku była decyzja o zmianie trasy parady ustalona ad hoc przez oskarżonego z kierowcą auta; ten ostatni, nie upewniwszy się, bez kierunkowskazu, rozpoczął manewr skrętu w lewo — akurat był wyprzedzany przez jednoślad gnający ku kolejnemu skrzyżowaniu. Doszło do zderzenia samochodu z motocyklem, po którym motocyklista zmarł na miejscu, a kamerzystę, który wypadł z bagażnika, trzeba było reanimować.

art. 32 pord
1. Liczba pojazdów jadących w zorganizowanej kolumnie nie może przekraczać:
1) samochodów osobowych, motorowerów lub motocykli — 10;
2) rowerów lub wózków rowerowych — 15;
3) pozostałych pojazdów — 5.
2. Odległość między jadącymi kolumnami nie może być mniejsza niż 500 m dla kolumn pojazdów samochodowych oraz 200 m dla kolumn pozostałych pojazdów.
4. Jazda w kolumnie nie zwalnia kierującego pojazdem od przestrzegania obowiązujących przepisów ruchu drogowego. (…)

Sąd nie miał wątpliwości, że oskarżonemu — który potwierdzał taki przebieg wydarzeń, ale nie przyznał się do winy — można przypisać sprawstwo zarzucanego przestępstwa, a odpowiedzialność wynika nie tylko z faktu, że jest prezesem stowarzyszenia organizującego zlot motocyklistów, ale też z tego, że przyjął na siebie obowiązki w zakresie ustalenia warunków prawnych i administracyjnych imprezy, w tym planowanej parady. W szczególności jest oczywiste, że organizator nie wystąpił o wymagane zezwolenie na przeprowadzenie imprezy powodującej utrudnienia w ruchu drogowym, a także zignorował przepisy o ruchu motocyklistów w kolumnie.
Planując paradę organizator powinien dopełnić wszelkich niezbędnych obowiązków — zaś wiedząc, że nie jest w stanie spełnić warunków na czas, albo przesunąć ją na inny termin, albo zmienić przebieg imprezy. Tymczasem oskarżony do ostatniej chwili udawał, że będzie asysta radiowozu — ba, nawet w momencie startu dzwonił do policjantów, próbując postawić ich przed faktem dokonanym — aby finalnie twierdzić, że wspólny przejazd motocyklistów był „spontaniczny” (czemu zaprzeczyli sami uczestnicy parady, co jest o tyle bez znaczenia, że organizator ponosi odpowiedzialność za przebieg i bezpieczeństwo całej imprezy).

Odpowiedzialność oskarżonego za narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu (art. 160 par. 1 kk) powstała w momencie, w którym kawalkada motocykli wyruszyła na trasę przejazdu — wystarczający jest sam fakt tolerowania przewożenia człowieka w bagażniku samochodu oraz zgoda na naruszanie przepisów ruchu drogowego przez uczestników parady. Okolicznością obciążającą jest nagła i nieuzgodniona wcześniej decyzja o zmianie trasy przejazdu; z odpowiedzialności nie zwalnia go nawet fakt, iż widząc kamerzystę wsiadającego do bagażnika zwrócił mu („używając nawet przy tym słów wulgarnych”) uwagę — jako organizator nie powinien ograniczać się do werbalnych wezwań, zaś na brak reakcji wskazuje to, że cały czas jechał tuż za owym samochodem. Zamiast reagować, oskarżony poruszał się na czele owej kolumny (widok do tyłu zasłonił sobie flagą przymocowaną do swego choppera), nie wykazał żadnego zainteresowania przebiegiem przejazdu.
Uznania oskarżonego winnym nie wyklucza uznanie innych uczestników (kierowcy samochodu, motocyklistów) winnymi „ich” czynów zabronionych (kierowca auta został uznany winnym przestępstwa z art. 177 par. 2 kk), w tym naruszenia przepisów o bezpieczeństwie ruchu drogowego (nieprawidłowy manewr skrętu, przekroczenie dozwolonej prędkości, blokowanie skrzyżowań, jazda w zbyt dużej kolumnie).

Oskarżonemu można przypisać winę umyślną, ponieważ organizator parady motocyklistów powinien dochować należytej staranności, by uzyskać zgodę na jej przeprowadzenie, lub dopilnować, by jej uczestnicy poruszali się w kolumnie w sposób wskazany w art. 32 pord.
Finalnie sąd skazał mężczyznę na 8 miesięcy pozbawienia wolności (w zawieszeniu na 2 lata) i 2 tys. złotych grzywny, a także nakazał wypłacenie jednej z pokrzywdzonych osób (najprawdopodobniej wdowie po zmarłym) 2 tys. złotych nawiązki oraz zasądził po 2,3 tys. złotych na rzecz trzech oskarżycieli posiłkowych.

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
gordon.shumway
Gość
gordon.shumway

Szabel nam nie zabraknie, szlachta na koń wsiędzie,
Ja z synowcem na czele, i? – jakoś to będzie!