Czy usunięcie przez sprzedawcę oryginalnej etykiety produktu jest przestępstwem plagiatu?

Czy sprzedaż podróbek oryginalnego produktu może być traktowana jako przestępstwo rozpowszechniania cudzych utworów bez zgody uprawnionego? Czy naśladownictwo wyrobu jest przestępstwem przywłaszczenia autorstwa utworu? Czy usunięcie oryginalnej etykiety producenta — na przykład w czasie renowacji używanego wyrobu — może być traktowane jako wprowadzenie w błąd klienta co do nazwy producenta? Czy określanie w reklamie lub opisie towaru jako „własnej produkcji”, chociaż w rzeczywistości wyprodukował go ktoś inny, stanowi przywłaszczenie autorstwa utworu? (wyrok Sądu Okręgowego w Siedlcach z 11 marca 2019 r., II Ka 578/18).


podróbka produktu przywłaszczenie autorstwa utworu

W tekście pojawia się podróbka produktu w postaci krzeseł — na obrazku oryginalne i pyszne czeskie serki :)


Sprawa dotyczyła prezesa spółki, która miała kopiować i sprzedawać krzesła będące podróbkami mebli innego producenta, co zostało zakwalifikowane jako rozpowszechnianie cudzych utworów w wersji oryginalnej i wprowadzanie ich do obrotu oraz wprowadzenie klientów w błąd co do tożsamości producenta — a równocześnie jako plagiat.
(Pozostawione w uzasadnieniu okruszki pozwalają stwierdzić, że stroną pokrzywdzoną jest spółka Nowy Styl sp. z o.o.)
Uznając oskarżonego winnym zarzutów sąd I instancji skazał go na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata i grzywnę w wysokości 1 tys. złotych, a także nakazał zapłatę 5 tys. złotych tytułem częściowego naprawienia wyrządzonej szkody (art. 115 ust. 1 pr.aut. w zb. z art. 116 ust. 2 pr.aut., w zb. z art. 24 uznk).

art. 115 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych
Kto przywłaszcza sobie autorstwo albo wprowadza w błąd co do autorstwa całości lub części cudzego utworu albo artystycznego wykonania,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3

W apelacji od wyroku oskarżony m.in. zarzucił, iż sąd oparł się wyłącznie na opinii biegłej, która krzeseł nie widziała, bo porównywała tylko zdjęcia produktów. Niesłuszne było także założenie, że spółka kupiła sześć krzeseł według projektu konkurencji, aby nauczyć się je kopiować — zwłaszcza, że nie posiadała żadnych maszyn pozwalających na jakąkolwiek produkcję, ponieważ zajmowała się tylko handlem wyrobami innych firm, sprzedażą mebli po renowacji, zaś sporne krzesła były składane w jego zakładzie, ale w oparciu o oryginalne elementy. Wszystkie tego rodzaju wątpliwości powinny być wzięte pod uwagę na korzyść oskarżonego (in dubio pro reo).

Sąd odwoławczy podzielił część z tych zarzutów. Bez wątpliwości oskarżonemu nie można zarzucać jakiegokolwiek rozpowszechniania cudzych utworów, a to dlatego, że art. 116 ust. 1 pr.aut. dotyczy „utworów intelektualnych, z których korzystanie polega na intelektualnym tylko, zmysłowym kontakcie z nimi” (np. utwór muzyczny, obraz, film, program komputerowy), zaś ochrona obejmuje „konsumowanie” utworu poprzez „zmysłowe obcowanie” (obejrzenie filmu, odtworzenie płyty). Skoro zatem spór dotyczy krzeseł, to rozpowszechnianie utworu musiałoby polegać na przekazaniu oryginalnych wyrobów (bez zgody uprawnionego) innej osobie, „by móc na nich posiedzieć (jako że krzesło służy do tego właśnie, a nie do tego, by na nie patrzeć)” — w praktyce oznaczałoby to zakaz prowadzenia sprzedaży towarów legalnie zakupionych od producenta.

Mało tego: skoro w siedzibie spółki nie znaleziono sprzętu pozwalającego na wytwarzanie mebli, zaś świadkowie potwierdzają tylko i wyłącznie fakt składania krzeseł z dostarczonych elementów, to nie można mu zarzucać kopiowania produktów. Nie udowodniono także jako takiej sprzedaży replik krzeseł (owszem, doszło do transakcji na Allegro, ale towar nie został kupującym dostarczony), więc nie było wprowadzania do obrotu — oskarżony posiadał w magazynie tylko oryginalne meble, więc nie może być oskarżony o produkcję i sprzedaż podróbek.
Ba, po oględzinach krzeseł sam pokrzywdzony powiedział, że towar nie jest do odróżnienia od oryginalnego, zatem nie można podważać wyjaśnień oskarżonego, który twierdził, że są to wyroby oryginalne — odkupione jako używane, odświeżone i odsprzedawane (skądinąd właśnie odświeżaniem można tłumaczyć fakt, że na krzesłach nie ma naklejek z nazwą producenta — co jednak nie może być traktowane jako sprzedaż podróbek, lecz co najwyżej jako próbę zatajenia rzeczywistego producenta).

Oskarżony może natomiast ponosić odpowiedzialność za wprowadzanie w błąd klientów co do autorstwa wzorów krzeseł, bo prowadząc reklamę i sprzedaż towar sugerował, że ich producentem jest jego spółka. Nawet jeśli takie oznaczenie towarów jest wynikiem błędu w druku katalogu, to nie da się nie zauważyć, że katalog nigdzie nie wskazuje, że spółka sprzedawała meble innych producentów, zaś ów błąd był ponawiany w opisie towarów na Allegro.
Nawet jeśli dopuszczalne jest składanie krzeseł z oryginalnych elementów i powstałych w ten sposób wyrobów nie można uznać za podróbki — to taki produkt nie może być oznaczony nazwą podmiotu, którego rola ograniczyła się do skręcenia mebla (zwłaszcza, że klient widział taką samą nazwę modelu ale niższą cenę).

Finalnie oznacza to, że oskarżonego nie można całkowicie uniewinnić od wszystkich zarzutów — jednak biorąc pod uwagę ustalenia dopuszczalne jest wyłącznie uznanie go winnym wprowadzania w błąd co do autorstwa wprowadzanych do obrotu utworów (art. 115 ust. 1 pr.aut.), zaś właściwą sankcją za przywłaszczenie autorstwa będzie grzywna w wysokości tysiąca złotych.

Q.E.D.

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Philip Queeg
Gość
Philip Queeg

Nawiąże do kabanosów na zdjęciu, bo mam ciekawą sprawę z PIZZAPORTAL. Przy większych sieciach (np. KFC, PizzaHut) obok logo jest napis „Dostawa w 30 minut”. Niestety, nigdzie nie ma regulaminu, więc nie wiadomo, jakie skutki prawne proferent wiąże z ewentualnym przekroczeniem tego czasu. W Londynie jest prosto, bo wprost używają słowa „gwarancja” (https://www.pizzahut.co.uk/speed-guarantee/ – przewidują voucher na 10 GBP). W Polsce chyba postawili na to, że jak ktoś się zgłosi, to przeproszą i dadzą jakąś zniżkę, ale bez automatyzmu i bez regulaminu, co by nie zachęcać do składania skarg. Zatem, jak interpretować taki napis? Na pewno nie jest to prawo do odstąpienia… Czytaj więcej »