Czy „flegmatyczny” pies bez wymaganej smyczy i kagańca zwalnia przewodnika z odpowiedzialności z art. 77 kw?

A skoro jakiś czas temu P.T. Czytelnik poruszył (w komentarzach) problem potencjalnej odpowiedzialności za naruszenie ustalonych przez gminę reguł wyprowadzania na spacer psów — które to reguły mogą być uznane za niezgodne z prawem — to dziś czas na odpowiedź na kilka innych, często nurtujących psich przewodników, pytań. Czy spokojny pies bez smyczy i kagańca — „flegmatyczny”, nie przejawiający agresji nawet wobec interweniującego patrolu — także narusza ewentualny nakaz wyprowadzania psów w pełnym rynsztunku? Czy pies, który jest posłuszny i reaguje na komendy też musi chodzić na smyczy i w kagańcu? Czy odpowiedzialność z art. 77 kw może wykluczać fakt, że miasto nie wyznaczyło żadnego miejsca do wyprowadzania psów na spacer? (wyrok Sądu Okręgowego w Poznaniu z 8 kwietnia 2019 r., IV Ka 231/19).


spokojny pies bez smyczy kagańca

Ten polski dog sudecki uważa, że jednak Czesi są mądrzejsi — a przynajmniej prawo obowiązujące w Czeskiej Republice jest mądrzejsze (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Orzeczenie wydano w sprawie mężczyzny (emeryta starającego się o wojskową rentę), który pił piwo w Pile, a przy okazji prowadził („przy fontannie”) psa rasy dog niemiecki — bez smyczy i kagańca, chociaż w pobliżu były postronne osoby (co zakwalifikowano jako wykroczenie z art. 77 kodeksu wykroczeń w zw. z art. 10 ust. 2a ucpg, w zw. z z § 7 ust. 6 uchwały nr XXXIV/426/13 Rady Miasta Piły z dnia 28 maja 2013 r. w sprawie przyjęcia Regulaminu utrzymania czystości i porządku na terenie miasta Piły) oraz spożywanie napoju alkoholowego w postaci piwa (art. 43(1) uwtpa) — a za co łącznie wymierzono mu grzywnę w wysokości 800 złotych.

par. 7 ust. 6-8 uchwały nr XXXIV/426/13 RM Piły
6. Zwolnienie psa z uwięzi jest dozwolone tylko z nałożonym kagańcem i jedynie w miejscach mało uczęszczanych przez ludzi, gdy właściciel lub opiekun ma możliwość sprawowania kontroli nad jego zachowaniem.
7. Zwolnienie ze smyczy psów bez kagańca jest dozwolone wyłącznie na terenie nieruchomości należycie ogrodzonej, w sposób uniemożliwiający jej opuszczenie przez psa i wykluczający dostęp osób trzecich, odpowiednio oznakowanej tabliczką ze stosownym ostrzeżeniem.
8. Obowiązek nakładania kagańca nie dotyczy psów do 12 miesiąca życia oraz u których występują przeciwwskazania stwierdzone przez lekarza weterynarii: (…)

Oceniając apelację obwinionego sąd zauważył, że nie można się powołać na przepis o rozstrzyganiu wątpliwości na korzyść obwinionego (mężczyzna twierdził, że pił piwo bezalkoholowe), jeśli sąd orzekający wątpliwości nie miał; co więcej to obowiązkiem strony jest przekonać sąd, iż istotne dla sprawy okoliczności w ogóle budzą jakieś wątpliwości.

Tymczasem wątpliwości o tyle nie było, że sam obwiniony w apelacji przyznał, że pies szedł bez smyczy i nie miał założonego kagańca — wprawdzie twierdził, że zwierzę miało kantar (bo kaganiec dla doga niemieckiego nie jest rozwiązaniem bezpiecznym), ale nawet to nie jest prawdą, bo obrożę uzdową założył dopiero wychodząc z parku (a wcześniej dog „leżał i chodził koło obwinionego bez żadnego zabezpieczenia, a wokół nich bawiły się dzieci”).
Nie ma też znaczenia, że mężczyzna mógł zapanować nad psem (który w dodatku nie stwarzał żadnego zagrożenia) wyłącznie przy użyciu komend głosowych — istotne jest to, że brak smyczy i kagańca naruszał postanowienia ustalonego przez gminę regulaminu. Obecność w publicznym parku dużego i swobodnie puszczonego psa mogła nastręczać obaw przebywającym tam osobom („nie wszyscy bowiem muszą lubić zwierzęta i tym zwierzętom bezgranicznie ufać” — jakbym słyszał własną Małżonkę ;-) Nie jest też usprawiedliwieniem fakt, że miasto nie wyznaczyło żadnego miejsca, gdzie pies może się wyhasać, a obwiniony nie posiada ani własnej ziemi, ani samochodu, żeby pojechać z psem w odludne miejsce (bo „decydując się bowiem na posiadane psa konkretnej rasy winien sobie zdawać sprawę z potrzeb tego psa dotyczących chociażby wybiegania się, ograniczeń wynikających z mieszkania w mieście i swoich możliwości opieki nad psem, w tym przewozu zwierzęcia w inne miejsce czy też do innego miasta”). Owszem, „flegmatyczny charakter psa” (jakbym widział własną psiapsiółkę) przemawia na korzyść obwinionego — monitoring dowodzi, że pies nie jest agresywny i przyjazny dzieciom — ale pogląd, iż spokojny pies mógłby spacerować bez smyczy kagańca wbrew przepisom oznaczałoby akceptację dla egoistycznych pobudek kierujących jego właścicielem.

Za bezzasadną polemikę i przyjętą linię obrony sąd uznał także argument, że nie doszło do naruszenia zakazu spożywania alkoholu w miejscu niedozwolonym, bo pite piwo było bezalkoholowe — gdyby taka sytuacja rzeczywiście miała miejsce, obwiniony mówiłby o tym już podczas interwencji straży miejskiej. (Ba, sąd nawet zajmował się tym czy obwiniony nie ma problemów z alkoholem, zwłaszcza, że nie jest uzależniony, a także, że nie pił w sposób ostentacyjny i nikogo nie namawiał na piwo — „zachowywał się spokojnie, nikogo nie atakując” — co jednak nie zmienia faktu, że nawet w odniesieniu do alkoholu niskoprocentowego stosuje się zasadę dura lex sed lex.)

Wszystkie te okoliczności skłoniły sąd odwoławczy do przyjęcia, iż chociaż obwinionemu można zarzucać popełnienie wykroczenia — to jednak sankcja sięgająca nieomal połowy emerytury jest zbyt surowa. W takim przypadku należy skorzystać z dobrodziejstwa nadzwyczajnego złagodzenia kary (art. 39 kw) — i w miejsce wcześniejszej grzywny wymierzyć mu karę nagany.

Zamiast komentarza: oczywiście warto pamiętać, że nakładane przez gminę obowiązki w zakresie wyprowadzania psów mogą — ze względu na brak proporcjonalności — naruszać prawo (por. „Czy gmina może nałożyć bezwzględny obowiązek prowadzenia psa na smyczy (i w kagańcu)?”) — ale trzeba mieć też na uwadze, że dopóki takie lokalne prawo obowiązuje, to się je stosuje (albo ponosi konsekwencje niestosowania).

3
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
DobraFanfikcja
Gość

A ja dodam tylko, że na terenie mojego akademika jeden z sąsiadów miał zwyczaj wyprowadzać owczarka niemieckiego bez smyczy i kagańca, bo „nie jest agresywny”. Fakt, tyle razy go mijałam i nigdy na nikogo nawet nie warknął. Aż razu pewnego zaatakował moją współlokatorkę. Pies, który nigdy nikogo (ponoć) do tej pory nie pogryzł.

keiran
Gość

Starsza sąsiadka ma psa typu kundelek. Niby nie bardzo duże, niby grzeczne. Zawsze chodzi z nim na smyczy. I co po tej smyczy, kiedy już po tym jak mnie minęli wziął i mnie upierdzielił pod kolanem.