„(Nie)znajomi” — miło się ogląda w każdym towarzystwie

Najbardziej lubicie historie, które dobrze znacie? My też, zatem całkiem nieźle pamiętając włoski film „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie” z przyjemnością poszliśmy do kina — i wróciliśmy — na jego polski remake pt. „(Nie)znajomi”.


film nie-znajomi recenzja

„(Nie)znajomi” — scen.: Katarzyna Sarnowska, Tadeusz Śliwa; reż.: Tadeusz Śliwa; w rolach głównych: Maja Ostaszewska, Tomasz Kot, Kasia Smutniak, Łukasz Simlat, Aleksandra Domańska, Michał Żurawski, Wojciech Żołądkiewicz,


W skrócie i nie paląc: „(Nie)znajomi” to naprawdę bardzo dobry polski film — dziwnym trafem troszkę luźna komedia o poważnych sprawach, trochę dramat podany w nie jakiś przesadnie dramatyczny sposób. A o czym on jest? Że pozwolę sobie strawestować siebie samego sprzed dwóch z okładem lat: „grupa długoletnich przyjaciół, ludzi dojrzałych, spotyka się na kolacji, podczas której podejmuje ryzykowną „grę” — będą sobie czytać wszystkie wiadomości, które przez tych parę godzin przyjdą na ich telefony („czarne skrzynki”). A że są to Polacy, którzy mają temperament iście polski — afera wisi na włosku. Aż wybucha.” Film polski, dziedzic włoski, bo oto jakimś cudem ‚Perfetti sconosciuti’ zawędrowali z ziemi włoskiej do Polski; z pewnością maczała w tym palce Katarzyna Smutniak, która zagrała w obu wersjach, zaś w napisach do „(Nie)znajomych” pojawia się jako jakaś firma (no dobrze, na pewno żadnych cudów w tym nie było — wszakże scenariusz filmowy to utwór jak każdy inny, zawsze można sprzedać licencję na recykling).

„(Nie)znajomi” to niezły przykład kina prostego w formie — 99% scen rozgrywa się w jednym pomieszczeniu (casus świetnej „Rzezi”), więc nie trzeba było wydawać fury pieniędzy na nie wiadomo jakie cuda — ale jednak ogląda się go naprawdę bardzo dobrze (mówię to ja, który w polskie kino wierzę nieszczególnie) więc u mnie ma mocne 8/10. Więcej niż nowy Tarantino i to wcale nie przez punkty dodatnie za pochodzenie.
(Niemniej jakim cudem ten film może mieć polskich scenarzystów, nie wiem — mógł mieć tłumacza plus kogoś, kto poddał pomysł na jedną (tak czy inaczej trzeciorzędną) różnicę — bo opowieść jest praktycznie dokładnie ta sama.)

7
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
2 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Kuba
Gość
Kuba

Widziałem i zgadzam się w 100% :)

Marika
Gość
Marika

To prawda. Ja byłam już w kinie z mamą, ale w next weekend wybieram się z chłopakiem, bo on też bardzo chce zobaczyć film. Dobre kino tylko w dobrym towarzystwie ;)

Lech
Gość

Czyli scenariuszowo jest to to samo, co włoski odpowiednik?

b52t
Gość
b52t

Ostatnio był w TV oryginał tudzież pierwowzór, ale zobaczyłem tylko początek.
Zapowiadał się interesująco.