Czy sąd może zasądzić wynagrodzenie za nadgodziny „na oko” jeśli nie ma wątpliwości, że pracownik ma rację — ale racji tej nie umie precyzyjnie udowodnić?

Ciężar dowodu roszczeń, to oczywista oczywistość, generalnie obciąża tego, kto występuje z jakimś roszczeniem. Cóż jednak zrobić jeśli sądowi pracy wychodzi, że pracownik co do zasady ma rację, ale nie potrafi udowodnić dokładnej kwoty swego roszczenia? Czy niemożność wykazania dokładnego czasu pracy w nadgodzinach uprawnia sąd do oszacowania kwoty należnego wynagrodzenia? Czy pracownik może podważać takie szacunkowe wyliczenia? (wyrok Sądu Najwyższego z 9 maja 2019 r., III BP 4/18).

Orzeczenie wydano w sprawie ze skargi o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego wyroku sądu pracy dotyczącego roszczeń recepcjonisty hotelowego związanych z pracą w nadgodzinach.
W regulaminie pracy określono wymiar czasu pracy na 8 godzin na dobę i 40 godzin tygodniowo, a także wprowadzono — na prośbę recepcjonistów, którym na rękę były 24-godzinne dyżury z 2-dniowym wolnym — trzyzmianowy równoważny system czasu pracy (pierwsza zmiana w poniedziałek od 6.00 do 6.00 i w środę od 6.00 do 24.00, druga zmiana we wtorek od 6.00 do 6.00 i w piątek od 6.00 do 24.00, trzecia zmiana w czwartek od 6.00 do 6.00, podobnie w weekendy) — a jednak pracodawca polecił, by listy obecności były podpisywane za 8 godzin w każdy dzień powszedni. Pracując w takim rytmie pracownik otrzymywał tylko wynagrodzenie zasadnicze (bez dnia wolnego czy wynagrodzenia za nadgodziny), ale dostawał dodatek za pracę w godzinach nocnych (po kontroli PIP).
Do sądu pracy trafił pozew o zapłatę 33,7 tys. złotych tytułem wynagrodzenia za nadgodziny.

art. 322 kpc
Jeżeli w sprawie o naprawienie szkody, o dochody, zwrot bezpodstawnego wzbogacenia lub o świadczenie z umowy o dożywocie sąd uzna, że ścisłe udowodnienie wysokości żądania jest niemożliwe lub nader utrudnione, może w wyroku zasądzić odpowiednią sumę według swej oceny, opartej na rozważeniu wszystkich okoliczności sprawy.

Sąd prawomocnie uwzględnił roszczenia co do zasady: skoro hotel nie prowadził rzeczywistej ewidencji czasu pracy recepcjonistów, a ustalenie rytmu pracy powoda jest dalece utrudnione także przez to, że pracownik mieszał w dokumentach dotyczących przyjmowania gości, nie ma możliwości ścisłego i rzetelnego ustalenia ilości przepracowanych nadgodzin. W sytuacji kiedy roszczenie jest słuszne co do zasady, ale trudne do jednoznacznego zweryfikowania, sąd ma prawo zastosować przepis pozwalający na oszacowanie kwoty należności (art. 322 kpc) — toteż finalnie (po trzech rundach, bo z kontekstu wynika, że nieprawomocne wyrok był uchylany dwukrotnie (!) zasądzono kwotę 27 tys. złotych z odsetkami od dnia wyrokowania.

W skardze o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego wyroku powód zarzucił, że okoliczności sprawy były na tyle jasne, że sąd powinien był orzekać według tego, co zostało udowodnione, a nie „według swojej oceny”, zaś skoro terminy wypłaty wynagrodzenia są jasne (art. 85 par. 1-2 kp) i jasne są przepisy o odsetkach (art. 359 par. 1 kc i art. 481 kc), to nie było podstaw do zasądzenia odsetek od dnia wydania orzeczenia.

Sąd Najwyższy przypomniał, że skargę z art. 424(1) kpc należy odróżniać od skargi kasacyjnej już przez to, że pojęcie „niezgodności z prawem” nie zostało w żaden sposób dookreślone w ustawie — jednak w judykaturze przyjmuje się, że chodzi o rozstrzygnięcie sprzeczne z jednoznacznie rozumianym przepisem prawa regulującym określone uprawnienie lub też wydane wskutek oczywistych błędów sądu (takich, które widać „na pierwszy rzut oka”, bez wnikania w szczegóły i głębszej analizy przepisów). Nie jest natomiast niezgodnym z prawem w rozumieniu  takie orzeczenie, które opiera się o jedną z możliwych interpretacji norm prawnych, zwłaszcza jeśli brak jest utartej praktyki (dotyczy regulacji nowych, niejasnych, rzadko stosowanych, etc.). Przyjmuje się, iż podstawą wzruszenia orzeczenia nie może być też późniejsza uchwała 7 sędziów SN, w której ustalono odmienną interpretację zastosowanego przepisu. Traktowanie każdego wadliwego orzeczenia jako niezgodnego z prawem niosłoby zagrożenie dla porządku prawnego, stabilności obrotu prawnego, a także swobody sądu w stosowaniu prawa.

Skoro zatem skarżący nie wykazał kwalifikowanego naruszenia prawa przez sąd — a w dodatku sąd odwoławczy „dwukrotnie uchylał się od obarczającego go obowiązku merytorycznego orzekania (…) bezpodstawnie uchylając wyrok sądu I instancji do ponownego rozpoznania” — przyjąć trzeba, że ostateczny wyrok jest prawidłowy, właściwie też zastosowano art. 322 kpc. Nie można wszakże nie zauważyć, że w hotelu był ogólny bałagan jeśli chodzi o dokumentowanie czasu pracy: pracownicy sami ustalali sobie grafiki, zamieniali się na dyżurach, zaś w przypadku braku gości hotel bywał po prostu zamknięty, lub też pracowniczy wcześniej kończyli czy zaczynali pracę.
W takiej sytuacji sąd ma prawo przyjąć, że suwerennie oszacowana kwota powinna być „satysfakcjonująca” dla powoda, który nie potrafił udowodnić swoich roszczeń — konkretnej liczby godzin nadliczbowych (pamiętać trzeba, że sam fakt zgłoszenia roszczenia nie jest wystarczający dla jego udowodnienia). Niemożność wykazania dokładnego czasu pracy w nadgodzinach pozwalało także sądowi na zasądzenie odsetek dopiero od dnia wyrokowania co do meritum sporu.

4
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
gordon.shumway
Gość
gordon.shumway

Niezmiennie nie przestaje mnie zadziwiać gorliwość SN w odrzucaniu skarg o stwierdzenie niezgodności z prawem: Traktowanie każdego wadliwego orzeczenia jako niezgodnego z prawem niosłoby zagrożenie dla porządku prawnego, stabilności obrotu prawnego, a także swobody sądu w stosowaniu prawa. – bo wygląda jakby pozostawienie wadliwego orzeczenia nie tylko nie powodowało analogicznych zagrożeń, a stanowiła jakąś wartość samą w sobie.