Czy kibol, który posiada przy sobie niebezpieczne narzędzie — ale nie idzie na mecz — dopuszcza się wykroczenia z art. 50a par. 1 kw?

Czy w tę niedzielę sklepy otwarte? A czy gra liga piłkarska? Pytanie o tyle istotne, że dziś na tutejszych łamach czas na kilka akapitów o tym czy kara za posiadanie niebezpiecznego narzędzia w miejscu publicznym oznacza, że kibol, który w wolnej chwili poświęca się ogrodnictwu czy rzeźbiarstwu, może kupić sobie w sklepie niezbędne narzędzie i jechać z nim do domu lub do sadu? I czy na odpowiedzialność wykroczeniową z art. 50a par. 1 kw naraża się ten, kto nie potrafi racjonalnie wyjaśnić do czego jest mu potrzebne jakieś potencjalnie niebezpieczne narzędzie? (wyrok Sądu Okręgowego w Krakowie z 14 maja 2019 r., IV 1Ka 272/18).


posiadanie niebezpiecznego narzędzia

Nie mam pod ręką karczownika, by go sfotografować — niech zatem dzisiejszy tekst zilustruje obrazek multi-narzędzia Leatherman Skeletool CX (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Sprawa dotyczyła mężczyzny notowanego jako „kibol”, który prowadząc samochód posiadał przy sobie karczownik (o długości ostrza ok. 17 cm) i nóż (ok. 12 cm), zaś okoliczności posiadania tych przedmiotów wskazywały, iż mogą zostać użyte do popełnienia przestępstwa — bo zapewne jechał na „ustawkę”, a w dodatku zapytany nie umiał podać racjonalnego wyjaśnienia dlaczego taki sprzęt ma przy sobie.

Sąd I instancji uznał obwinionego winnym wykroczenia polegającym na posiadaniu niebezpiecznego narzędzia w miejscu publicznym (art. 50a par. 1 kw), za co wymierzył mu 4 tys. złotych grzywny (samochód nie miał nalepki kontrolnej, zatem podstawą orzekania był także art. 96 par. 1 pkt 5 kw w zw. z art. 9 par. 2 kw).

art. 50a par. 1 kodeksu wykroczeń
Kto w miejscu publicznym posiada nóż, maczetę lub inny podobnie niebezpieczny przedmiot, a okoliczności jego posiadania wskazują na zamiar użycia go w celu popełnienia przestępstwa,
podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny nie niższej niż 3000 zł.

Zdaniem sprawcy zarzut był całkowicie bezzasadny, albowiem samo w sobie posiadanie niebezpiecznego narzędzia w miejscu publicznym nie jest karalne, zaś w świetle zgromadzonych dowodów nie można było mu zarzucać, iżby niebezpiecznie narzędzia wskazywały na zamiar ich użycia do popełnienia przestępstwa.

Sąd II instancji zauważył, że tak sformułowana apelacja jest wadliwa: ustalenia faktyczne były prawidłowe (obwiniony miał przy sobie nóż i karczownik), ale błędne były wnioski, co oznacza, że doszło do wadliwej subsumcji (ja znam „subsumpcja” ale jak się okazuje obie formy są prawidłowe) faktów pod odpowiedni przepis prawa materialnego. Jednakże odwołania nie sporządził profesjonalny pełnomocnik, a sąd nie jest związany treścią wadliwego zarzutu, zatem może działać na jego korzyść także z urzędu.

Niezależnie od tego sąd przypomniał, iż art. 50a par. 1 kw penalizuje posiadanie w miejscu publicznym noża, maczety lub innego podobnie niebezpiecznego przedmiotu jeśli okoliczności wskazują, że sprawca ma zamiar użyć go do popełnienia przestępstwa — jednak aby czyn zakwalifiować jako wykroczenie, taki zamiar musi kierować nim „tu i teraz”, a nie „być może kiedyś, w bliżej nieokreślonej przyszłości”.

O tym czy mamy do czynienia z wykroczeniem nie można sądzić na podstawie cech osobniczych posiadacza niebezpiecznego narzędzia (np. „mężczyzna w określonym wieku, czy o ustalonym poziomie wykształcenia lub konkretnym rysie psychologicznym”), ani też po tym, że jest członkiem jakiejś wyodrębnionej grupy obywateli (jest kibolem, zwolennikiem określonego ugrupowania politycznego lub członkiem legalnej organizacji, której celów działania nie podziela przedstawiciel organu interpretującego przepis prawa).

Sam więc fakt bycia kibicem czy pseudokibicem jakiejś drużyny (opisywanym też potocznie jako „kibol”), osobą należącą do jakieś grupy określanej z kolei np. jako rodzaj „podkultury”, „mniejszości rasowej, religijnej lub etnicznej” albo nawet „grupy przeciwników politycznych” –- nikogo nie może stawiać, niejako „z automatu” w roli osoby, której prawa obywatelskie zostają w jakiś sposób ograniczone w stosunku do reszty społeczeństwa.

Takie traktowanie obwinionego — czy podobnie byłby potraktowany „tzw. wzorcowy obywatel”, w którego aucie podczas kontroli drogowej znalazłaby się siekiera czy łom? czy też żądano by od niego podania racjonalnego celu przewożenia narzędzi w bagażniku? czy skończyłoby się to uznaniem go winnym wykroczenia z art. 50a par. 1 kw? — oznacza nierówność obywateli wobec prawa (art. 32 Konstytucji RP). Idąc takim tokiem rozumowania osoba o określonych cechach nie mogłaby nawet zjeść obiadu w restauracji w centrum miasta, bo musi do tego użyć noża i widelca, ale też nigdy nie mogłaby kupić noża czy siekiery, bo droga ze sklepu do domu zawsze prowadzi przez miejsce publiczne.

Na traktowanie kibola jadącego ulicą ze sprzętem ogrodniczym i całkowicie legalnym nożem inaczej niż „wzorcowego obywatela” zgody być nie może, ponieważ

Jest to jednak karanie za to, kim się jest a nie za to co się zrobiło.

Co oznacza, że odpowiedzialności za posiadanie niebezpiecznego narzędzia, które są sprawcy potrzebne do popełnienia przestępstwa należy szukać nie w jego cechach osobowych, lecz w zewnętrznych przejawach zachowania się (tu sąd powołał się na komentarz, w którym podkreśla się stan emocje związane z imprezą publiczną, awanturę wywołaną przez kibiców lub uczestników manifestacji).

W żadnym też przypadku kwalifikacja czynu jako wykroczenia nie może zależeć od tego czy obwiniony potrafi podać „racjonalny powód” posiadania niebezpiecznego narzędzia (tu sąd krytycznie odniósł się do wyroku omawianego w tekście „Areszt za oryginalny kij bejsbolowy w bagażniku samochodu”), a wynika zarówno z faktu, że ustawa nie stawia takiego warunku, a także z zasady, że to oskarżyciel musi udowodnić obwinionemu zamiar popełnienia przestępstwa, a nie obwiniony musi tłumaczyć się z przyczyn, dla których posiada przy sobie jakieś przedmioty (zwłaszcza, że może milczeć, a owo milczenie nie może mieć negatywnych konsekwencji procesowych). Nie można też zapominać, że skazanie nie może się opierać na nielogiczności tłumaczenia się oskarżonego (obwinionego) — „nie można bowiem niedostatków w zakresie dowodów obciążających, stawiać na równi z ułomnościami dowodów odciążających” (wyrok SN z 28 września 1995 r., III KRN 88/95). Co więcej każdy inaczej ocenia „racjonalność powodów” inaczej (subiektywnie), albowiem nie ma uniwersalnego zbioru zasad, które mogą służyć do oceny czy zarzucane działanie było racjonalne.

Biorąc zatem pod uwagę, że obwiniony posiadanych przedmiotów nie posiadał jawnie, nie demonstrował, nie okazywał, nie wymachiwał i nikomu nimi nie groził — nie znajdował się w miejscu żadnej imprezy sportowej, nie było obok żadnego wiecu, demonstracji ani innych pseudokibiców (por. „Kara za nóż w kieszeni jadącego na mecz”) — nie był pobudzony lub w stanie napięcia emocjonalnego — nie był nietrzeźwy, dobrowolnie oddał policjantom ów nóż i karczownik — nie wykazano, iżby jechał na „ustawkę” lub z niej wracał, ani nawet nie wykazano, iżby w pobliżu miasta była w tym czasie jakakolwiek „ustawka” — a jedynym powodem zatrzymania przez policję był brak nalepki kontrolnej — zaś powodem zarzutów jest fakt, że mężczyzna był notowany jako kibol — nie można było go uznać winnym zarzucanego wykroczenia posiadania niebezpiecznego narzędzia w miejscu publicznym.

Finalnie sąd zmienił wyrok i uniewinnił obwinionego od zarzutu z art. 50a par. 1 kw — zaś za jazdę autem bez nalepki ukarał go grzywną w wysokości 200 złotych.

9
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
8 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Robal
Gość

Bardzo dobrze.

Magic
Gość
Magic

Bardzo niedobrze, że musiało to iść aż do drugiej instancji.