Czy prawnik bez aplikacji może świadczyć usługi pomocy prawnej?

Czy prawnik bez aplikacji może świadczyć usługi pomocy prawnej — „podpierając” się przy tym zastępstwem przez radcę prawnego z urzędu? Czy dopuszczalne są umowy, w których ustalone jest wynagrodzenie success fee — czyli uzależnione od pomyślnego rezultatu? A może umowa o świadczenie usług (która nie jest umową rezultatu) nie może uzależniać wynagrodzenia zleceniobiorcy od sukcesu? (wyrok Sądu Najwyższego z 3 czerwca 2019 r., I NSNc 7/19).

Orzeczenie wydano w sprawie ze skargi nadzwyczajnej dotyczącej wyroku, w którym zasądzono wynagrodzenie typu success fee (30% uzyskanej kwoty odszkodowania + VAT) na rzecz „pomocnika”, który nie będąc adwokatem lub radcą prawnym dał do podpisu umowę, w której zobowiązał się do „podjęcia czynności” mających za cel uzyskanie odszkodowania, a także do „współdziałania” z ustanowionym z urzędu pełnomocnikiem. Uwzględniając roszczenia owego „pomocnika” sąd stwierdził, że treść umów była klarowna, zaś poszkodowani, którzy nie potrafili sami załatwić spornego odszkodowania z polisy NNW zmarłego syna, wiedzieli na co się godzą. Skoro zatem radca z urzędu odzyskał 20 tys. złotych świadczenia głównego i 11,7 tys. złotych odsetek, zaś zakresu czynności nie można było pomylić z pomocą prawną świadczoną przez profesjonalistę, to zawarcie umowy broni się na gruncie zasady swobody kontraktowania (art. 353(1) kc), przez co nie można zarzucać jej nieważności.
W skardze nadzwyczajnej Prokurator Generalny zarzucił, iż osoba bez uprawnień radcy prawnego lub adwokata nie może zobowiązać się do świadczenia usług pomocy prawnej, nawet jeśli umowa zakłada jego „zastępowanie” przez profesjonalnego pełnomocnika, zaś wskutek jej sprzeczności z art. 87 kpc umowa jest nieważna. Co więcej wynagrodzenie success fee w wysokości 30% + VAT od świadczeń uzyskanych przed sądem (wraz z odsetkami) jest nieekwiwalentne (art. 487 par. 2 kc), a przez to prowadziło do wyzysku (art. 388 kc).

Sąd Najwyższy zauważył, że zasada swobody umów obejmuje trzy aspekty: swobodę zawarcia umowy, swobodę wyboru kontrahenta oraz swobodę kształtowania treści i celu umowy („byleby jego treść lub cel nie sprzeciwiały się właściwości (naturze) stosunku, ustawie ani zasadom współżycia społecznego”). Granicę swobody zakreśla sankcja bezwzględnej nieważności czynności prawnej (art. 58 kc).

W orzecznictwie przyjmuje się, że klauzule uzależniające wysokość wynagrodzenia od wyniku są ważne (por. wyrok SN z 25 maja 2012 r., I CSK 380/11), a stosuje się je także w sektorze publicznym (por. ustawa o zasadach kształtowania wynagrodzeń osób kierujących niektórymi spółkami) i np. w postępowaniu grupowym. Od 1997 r. adwokaci mają także swobodne prawo negocjować i ustalać wysokość swych honorariów z klientami, na success fee wprost przyzwala etyka adwokacka (analogicznie wygląda sytuacja w odniesieniu do radców prawnych). Podobnie dopuszczalne jest przyjęcie na siebie przez zleceniobiorcę określonego ryzyka (np. uzyskania pozytywnej decyzji ubezpieczyciela) — zaś autonomia stron czyni dopuszczalnym także uwarunkowanie wypłaty wynagrodzenia od osiągnięcia skutku, który jest poza kontrolą dłużnika (por. wyrok SN z 16 lutego 2006 r., IV CK 380/05). W konsekwencji przyjmuje się, iż — nieosiągnięcie oznaczonego rezultatu — skoro umowa zlecenia lub o świadczenie usług jest umową starannego działania — nie może być uznane za niewykonanie lub nienależyte wykonanie zobowiązania, lecz jako brak podstawy do uzyskania uzgodnionego wynagrodzenia).
Pozwala to na ogólną konstatację, iż umowa, w której wysokość wynagrodzenia pozostaje w proporcji do uzyskanej dla klienta kwoty nie jest sprzeczna z właściwością (naturą) stosunku prawnego, także dlatego, że jest to dodatkowym czynnikiem motywującym do doprowadzenia sprawy do pozytywnego wyniku (aczkolwiek zastrzeżenie w umowie o obsługę prawną znacznego wynagrodzenia określonego procentowo może być nieważne, por. wyrok SN z 11 marca 2011 r., II CSK 385/10). Mechanizm success fee może mieć także istotne uzasadnienie ekonomiczne dla klienta, któremu brak środków do samodzielnego sfinansowania sprawy, a dzięki płatności z dołu jest kredytowany przez pełnomocnika (nadto „success fee odpowiada na problem moralnego hazardu: jeżeli klient nie może w pełni kontrolować ani rzeczowo ocenić pracy pełnomocnika, to uzależnienie wynagrodzenia pełnomocnika od wyniku tej pracy jest uzasadnione i bardziej efektywne niż wynagrodzenie godzinowe” — to w przeciwieństwie do stawki godzinowej, która nie zawsze pozwala klientowi na poznanie maksymalnej kwoty wynagrodzenia). Odrzucenie tej metody ustalania wynagrodzenia mogłoby mieć negatywne skutki szczególnie dla osób niezamożnych.
Należy wziąć też pod uwagę, iż treść i cel umowy obejmował dochodzenie roszczeń odszkodowawczych, m.in. poprzez wybór pełnomocnika, a nie wykonanie zastępstwa procesowego przez osobę bez uprawnień. „Pomocnik” nigdy nie uzurpował sobie prawa do wykonywania zawodu radcy prawnego lub adwokata, jego klient wiedział, że do sądu pójdzie zań profesjonalny pełnomocnik i wyraził na to zgodę. Nie można też powiedzieć, iżby dochodzenie roszczeń odszkodowawczych przez osoby nie będące adwokatami lub radcami prawnymi było sprzeczne z prawem (por. wyrok TK 26 listopada 2003 r., SK 22/02, w którym stwierdzono, że nie można stosować sankcji karnych wobec prawników, którzy świadczą usługi pomocy prawnej, ale nie spełniając wymagań przewidzianych dla wykonywania zawodu radcy prawnego lub adwokata) — stąd też nawet jeśli umowa przewidywała świadczenie usługi pomocy prawnej, to zakwestionować jej nie sposób.

Bezzasadne były także argumenty odnoszące się do rzekomego wyzysku, już choćby przez to, że sam brak ekwiwalentności świadczeń nie oznacza, że przesądza o wyzysku, zaś miernikiem wyzysku nie może być porównanie umownego wynagrodzenia z kosztami pomocy prawnej udzielanej z urzędu. Istotą umowy było to, że pozwani nie wiedzieli ile im się właściwie należy i jak uzyskać odszkodowanie od ubezpieczyciela — bez wątpliwości zawarta umowa i sposób jej wykonania przez pozwanego „pomocnika” zrealizował ich roszczenia, co czyni zarzut nieważności umowy bezzasadnym.

Skoro zatem ani ustawa, ani dotychczasowa praktyka nie zakazuje ustalania w umowie z klientem wynagrodzenia success fee opartego o wynik sprawy, ani też żadna ustawa nie ogranicza prawa do świadczenia usług pomocy prawnej i dochodzenia odszkodowań przez osoby nie będące adwokatami lub radcami prawnymi — to „Sąd Najwyższy nie jest demokratycznie legitymowanym ustawodawcą i nie może zakazywać umownego dochodzenia roszczeń przez podmioty, które nie należą do korporacji zawodowych”.

Biorąc to wszystko pod uwagę SN oddalił skargę nadzwyczajną i utrzymał w mocy zaskarżone orzeczenie.

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
RYBY
Gość
RYBY

Czyli, krótko mówiąc: klienci najpierw zgodzili się na wszystko, żeby wyrwać jakąś kasę od ubezpieczyciela, a potem stwierdzili, że zapłacili za dużo.
A to Polska właśnie …..