Czy fałszywe zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa może naruszać dobra osobiste pomówionego?

A teraz coś z całkiem innej beczki: czy fałszywe zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa może być traktowane jako naruszenie dóbr osobistych? Czy członek organu kolegialnego, który podpisał się pod oficjalnym dokumentem, może ponosić osobistą odpowiedzialność za jego treść? Czy sąd cywilny może zignorować fakt, że sąd karny zinterpretował wątpliwości na korzyść oskarżonego? Czy podtrzymywanie nieprawdziwych zarzutów w postępowaniu sądowym może być traktowane jako „pogłębianie” skutków naruszenia dóbr osobistych? (wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 29 stycznia 2019 r., I ACa 948/18).


fałszywe zawiadomienie popełnieniu przestępstwa

Dorośli ludzie z pukawkami… witki leśne opadają… (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Orzeczenie dotyczyło sporu o ochronę dóbr osobistych naruszonych wskutek złożenia przez koło łowieckie zawiadomienia o podejrzeniu kłusownictwa przez jednego z myśliwych. Powodowi (członkowi Polskiego Związku Łowieckiego z 27-letnim stażem) postawiono zarzuty nielegalnego odstrzelenia jednej sarny, jednak postanowienie zostało umorzone. Pozwany został skazany za tworzenie fałszywych dowodów (art. 235 kk) i zatajanie dowodów niewinności (art. 236 kk) — zaś pomówienie o kłusownictwo godziło w dobre imię i reputację powoda, zatem do sądu trafił pozew, w którym zażądał przeprosin i 100 tys. złotych zadośćuczynienia.

art. 4 ust. 3 ustawy prawo łowieckie
Kłusownictwo oznacza działanie zmierzające do wejścia w posiadanie zwierzyny w sposób niebędący polowaniem albo z naruszeniem warunków dopuszczalności polowania.

Zdaniem pozwanego roszczenia były całkowicie bezzasadne — wprawdzie został skazany za przestępstwo, ale nie za fałszywe zawiadomienie o przestępstwie, a to dlatego, że w momencie podpisywania zawiadomienia do prokuratury (jako jeden z członków zarządu) był pewien, że powód naprawdę kłusował. Wykonywanie społecznego obowiązku zawiadomienia o popełnionym przestępstwie jest działaniem w obronie społecznie uzasadnionego interesu, zaś za naruszające dobra osobiste można traktować wyłącznie doniesienie ewidentnie fałszywe. Powód i pozwany od lat są w konflikcie, pozew jest jego pokłosiem (sąd ustalił, że mężczyźni rzeczywiście od lat wzajemnie się oskarżają na tle finansowym, karnym, wysyłają pozwy o ochronę dóbr osobistych, zaś jako wieloletni działacze PZŁ — także w zakresie uprawiania myślistwa).

Sąd I instancji w znacznej mierze uwzględnił żądania: organy ścigania ustaliły, że pozwany — który podpisał się pod zawiadomieniem  o rzekomym kłusownictwie jako członek organu kolegialnego — miał dokumenty potwierdzające niewinność powoda, ale je zataił, za co został prawomocnie uznany winnym przestępstwa ukrywania dowodów. Zarzut kłusownictwa spowodował nieprzyjemności ze strony innych myśliwych — powód był rzadziej zapraszany na polowania, musiał odpowiadać na pytania o to czy naprawdę kłusował. Tymczasem kłusownictwo jest traktowany przez myśliwych jako zachowanie hańbiące i kompromitujące, zatem posądzenie o bezprawne zachowania doskwierał mu szczególnie. Skoro więc zawiadomienie było od początku fałszywe — o czym pozwany doskonale wiedział — to złożenie przez członka zarządu podpisu pod dokumentem skutkowało nadszarpnięciem pozytywnej opinii. Nie można przy tym podzielić poglądu, iżby działał on w usprawiedliwionym przeświadczeniu, że powód dopuścił się kłusownictwa, zwłaszcza, że udowodniono mu także fałszowanie i zatajanie dowodów — co oznacza, że działanie było nie tylko bezprawne, ale i zawinione.
Z tego względu sąd nakazał pozwanemu wysłać stosowne przeprosiny za fałszywe zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa (m.in. do rzecznika dyscyplinarnego PZŁ, do zarządu koła łowieckiego), a także przedłożyć treść oświadczenia członkom walnego zgromadzenia koła i zamieścić drukiem w branżowym miesięczniku, a także zasądził 20 tys. złotych zadośćuczynienia (ale uznając, że roszczenie majątkowe zostało uwzględnione tylko w 20% nakazał wygrywającemu zwrócić 1,6 tys. złotych na rzecz przegrywającego).

Od wyroku wpłynęły dwie apelacje: pozwany podtrzymywał, że w ogóle nie doszło do naruszenia dóbr osobistych, nie będąc prezesem koła nie może odpowiadać za dokumenty wysyłane zarząd koła, zaś obowiązek publikacji przeprosin w prasie de facto oznacza szykanę (także ze względu na koszty wykupienia powierzchni). Powód natomiast domagał się podwyższenia kwoty zadośćuczynienia do 50 tys. złotych, choćby dlatego, że pozwany — który od 12 lat wykorzystuje każdą okazję, a zwłaszcza zajmowane stanowiska — do oszczerczych działań, nadal nie zmienił postawy wobec powoda.

Sąd II instancji oddalił oba odwołania. Bezzasadny jest w szczególności argument, że pozwany działał w przekonaniu, że podane fakty są prawdziwe — a przynajmniej nie przedstawił on żadnych dowodów potwierdzających, iż był przekonany o prawdziwości informacji przekazanych prokuraturze. Chociaż zgodnie z zasadą in dubio pro reo sąd karny nie skazał go za fałszywe zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa (więc nie ma zastosowania art. 11 kpc), to jednak sąd cywilny nie jest związany tą zasadą, zaś poczynione w postępowaniu karnym ustalenia nie budzą wątpliwości co do tego, że fałszywe oskarżenie było celowe. Sumarycznie oznacza to, że pozwany nie wykazał, iżby działał w obronie uzasadnionego interesu społecznego — przeto nie obalił też domniemania bezprawności naruszenia dóbr osobistych (art. 24 par. 1 kc).

Nie ma także znaczenia, że pozwany nie składał zawiadomienia osobiście, lecz jako członek organu kolegialnego — liczy się to, że podpisał się pod pismem zawierającym fałszywe zarzuty kłusownictwa. Publikacja przeprosin drukiem nie może być traktowana jako szykana, a to dlatego, że oddziaływanie zawiadomienia wykroczyło daleko poza osoby formalnie zajmujące się sprawą, natomiast zarzut, iż będzie się to wiązało z nadmiernymi kosztami może i byłby zasadny — gdyby był poparty jakimikolwiek dowodami.

Nie miał racji także powód wnosząc o zasądzenie wyższego zadośćuczynienia: zgodnie z art. 448 kc sąd, stwierdzając naruszenie dóbr osobistych, „może” przyznać „odpowiednią sumę” tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę. Oznacza to, że sąd ma swobodę w ocenie czy intensywność określonego działania zasługuje na taką czy inną sankcję cywilną — zaś przyznana kwota 20 tys. złotych wcale nie może być uznane za zaniżoną. Bezpodstawne jest także utożsamianie „pogłębiania” skutków naruszenia przez to, że pozwany podejmuje obronę w postępowaniu sądowym — prezentowanie określonego stanowiska procesowego nie jest działaniem bezprawnym w rozumieniu art. 23 kc. 

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

5 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze