Czy autokomis ponosi odpowiedzialność za sprzedaż „składaka” złożonego z kradzionego samochodu?

A teraz coś z nieco innej beczki: jak wygląda odpowiedzialność autokomisu za sprzedaż kradzionego samochodu? Czy komis może ponosić konsekwencje, jeśli się okaże, że wstawiony przez właściciela pojazd jest „składakiem” w połowie złożonym ze skradzionej maszyny? Czy komis może wyłączyć odpowiedzialność za wady prawne sprzedawanych pojazdów — wywieszając stosowną kartkę w biurze? A może kupujący sam sobie winny, bo mógł sam dokładniej sprawdzić auto? A na marginesie: czy pełnomocnik procesowy może odstąpić od umowy sprzedaży, czy jednak jako czynność materialna nie może ona wchodzić w zakres pełnomocnictwa procesowego? (wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 24 kwietnia 2019 r., VI ACa 219/19).


odpowiedzialność autokomisu sprzedaż kradzionego samochodu

Odpowiedzialność autokomisu za sprzedaż kradzionego samochodu: zgodnie z art. 770 kc komisant nie odpowiada za wady, o których poinformował kupującego (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Orzeczenie wydano w sprawie dotyczącej odpowiedzialności autokomisu za sprzedaż kradzionego samochodu wstawionego przez jego właściciela.

Sprawa zaczęła się od tego, że właściciel wstawił do komisu samochód (oświadczając, że pojazd stanowi jego wyłączną własność oraz jest wolny od wad fizycznych i prawnych, pojazdem nie popełniono przestępstwa, ani nie jest poszukiwany; komisant przyjmując auto ograniczał się tylko do sprawdzenia numeru VIN); miesiąc później samochód był na okresowej kontroli technicznej, która nie wykazała żadnych nieprawidłowości. Kilka tygodni auto zostało kupione (za 75 tys. złotych) przez klienta (R.B.) który pojeździł nim półtora roku i znów sprzedał (panu A.R., za 75 tys. złotych). Po czasie wyszło, że samochód mógł pochodzić z przestępstwa, zatem prokurator nakazał A.R. wydanie auta na potrzeby postępowania — finalnie okazało się, że wehikuł był składakiem złożonym z nadwozia pochodzącego z samochodu skradzionego oraz elementów (w tym dokumentów i „ramy”) z takiego samego modelu rozbitego w wypadku.

art. 770 kc
§ 1. Komisant nie ponosi odpowiedzialności za ukryte wady fizyczne rzeczy, jak również za jej wady prawne, jeżeli przed zawarciem umowy podał to do wiadomości kupującego. Jednakże wyłączenie odpowiedzialności nie dotyczy wad rzeczy, o których komisant wiedział lub z łatwością mógł się dowiedzieć.
§ 2. Przepisu § 1 nie stosuje się, jeżeli kupującym jest konsument.

Ze względu na wadę prawną A.R. skutecznie (po wyroku) odstąpił od umowy sprzedaży zawartej z R.B.; zmuszony do oddania pieniędzy (łącznie 76 tys. złotych plus odsetki) R.B. złożył (przez pełnomocnika) komisantowi analogiczne oświadczenie o odstąpieniu od umowy, na podstawie której kupił od komisu samochód — a następnie pozwał komisanta o zwrot 87 tys. złotych (czyli to, co musiał oddawać swemu kupującemu + odsetki + koszty procesu).
Zdaniem pozwanego właściciela autokomisu w gruncie rzeczy nie było dowodów na to, że samochód był składakiem, a zwłaszcza, że karoseria była przełożona z kradzionego auta — na nadwoziu nie ma numerów seryjnych, więc co najwyżej można mówić o wmontowaniu niektórych elementów ze skradzionego pojazdu.

Sąd I instancji uwzględnił roszczenia co do zasady: odpowiedzialność autokomisu za sprzedaż kradzionego samochodu wynika z przepisu o odpowiedzialności za rzeczy dotknięte wadą prawną (art. 770 par 1 kc). Komisant może uwolnić się od odpowiedzialności za wady prawne i za ukryte wady fizyczne, jeśli podał je do wiadomości kupującego (który w tym przypadku nie był konsumentem). Jest to konsekwencją istoty umowy komisu — komis działa w imieniu własnym, ale na rachunek właściciela samochodu, odpowiada za wady rzeczy jak jego sprzedawca (art. 556 kc). Komis może wyłączyć taką odpowiedzialność, jednak oświadczenie musi być złożone przed powstaniem stosunku komisu — i nie wystarczy umieszczenie w biurze ogłoszenia, że komis nie ponosi odpowiedzialności za wady prawne kupionych samochodów. Należy także wziąć pod uwagę, że komisanta obarcza podwyższony miernik staranności wynikający z prowadzenia działalności gospodarczej (art. 355 par. 2 kc), co oznacza, że nie może on powołać się na zapewnienie właściciela auta wstawianego do komisu.

Nie ma przy tym znaczenia, że numerami seryjnymi nie jest oznaczane nadwozie, bo biegły odczytał dane identyfikacyjne z innych elementów, które są montowane do nadwozia (np. z poduszek i kurtyn powietrznych), zaś z oględzin śrub wynika, że części te pochodziły z fabrycznego montażu i nie były demontowane. Cywilistycznie można natomiast mówić o współwłasności rzeczy wskutek połączenia rzeczy ruchomych (art. 193 par. 1 kc) — co oznacza, że powód nabył udział w prawie własności, a nie całą własność (właścicielem elementów pochodzących ze skradzionej maszyny cały czas należała do pokrzywdzonego lub jego ubezpieczyciela). Niezależnie jednak od wartości udziałów (które zapewne są porównywalne), skoro nie doszło do przeniesienia własności pojazdu, lecz udziału, to sprzedający wydał kupującemu rzecz obciążoną wadą prawną.
Biorąc to pod uwagę sąd zasądził na rzecz powoda zwrot kwoty, jaką kupujący zapłacił za samochód — ale nie odpowiada za odsetki i koszty postępowania, bo ryzyko procesowe kupującego (odpowiadającego jako sprzedawca z tytułu wad) nie może obciążać sprzedawcy. Uwzględnienie takiego roszczenia nie prowadzi do nadużycia prawa podmiotowego, bo brak zysku ze sprzedaży nie oznacza naruszenia art. 5 kc.

W apelacji od wyroku komisant stwierdził m.in., że doświadczenie życiowe sprawia, że powszechnie wiadomo, że do Polski sprowadza się auta uszkodzone, aby następnie dokonać naprawy przy użyciu części kupionych na szrocie. Oznacza to, że nawet jeśli w sprzedanym pojeździe było część elementów ze „szrota”, to nie można przyjąć, że samochód był składakiem z rozbiórki kradzionego auta (tu żądając przeprowadzenia dodatkowego badania biegłego) — ale raczej, że auto zostało w ten sposób wyreperowane. Odniósł się także do oświadczenia o odstąpieniu od umowy, które jego zdaniem było nieważne, bo zostało złożone przez pełnomocnika procesowego (treść pełnomocnictwa  dla adwokata nie obejmowała upoważnienia do odstąpienia od umowy sprzedaży).

Sąd II instancji nie podzielił zarzutów pozwanego: reguły odnoszące się do sądowej oceny dowodów (art. 233 kc) dotyczą zarówno wiedzy powszechnej (która obejmuje fakty powszechnie znane — okoliczności te nie wymagają dowodu) oraz zasad doświadczenia życiowego (powszechne i obiektywne doświadczenie, które wynika z zasad logiki, w tym analizy i wyciągania wniosków). Pojęcia te należy prawidłowo odróżniać, już choćby dlatego, że fakty powszechnie znane podlegają ocenie w/g zasad współżycia społecznego. Przekładając te zasady na sprawę: gdyby przyjąć (za pozwanym), że wiedza o popełnieniu przestępstwa była wiedzą powszechną, to by oznaczało, że posiada ją także on (w dodatku wynikałoby to z doświadczenia życiowego) — a skoro komis wiedział, że sprzedaje samochody złożone z kradzionych, to automatycznie wiedział, że sprzedaje rzeczy obciążone wadą prawną, to cały spór nie ma sensu.

Nie sposób także podważać opinii biegłego, który ocenił, iż skoro na pewnych elementach pojazdu nie widać śladów odkręcania, o oznacza, że pochodzą one z fabrycznego montażu, zarazem nadwozie nie może pochodzić z auta powypadkowego (także dlatego, że brak śladów naprawy blacharsko-lakieniczej) — co prowadzi do konkluzji, że na podwozie po rozbitym pojeździe nałożono karoserię pochodzącą z kradzieży. Taka ocena jest wiarygodna mimo tego, że w tym modelu samochodu nadwozie nie posiada własnego numeru seryjnego, bo przecież okoliczność można ustalić na podstawie danych o numerze VIN „zaszytych” w poszczególnych częściach (np. poduszkach powietrznych).

Bezzasadne okazały się także zarzuty nieważności złożonego przez adwokata oświadczenia o odstąpieniu od umowy sprzedaży. Owszem, pełnomocnictwo procesowe nie obejmuje upoważnienia do dokonania innych czynności niż określonych w art. 91 kpc, zaś złożenie oświadczenia o odstąpieniu nie mieści się w dyspozycji przepisu — jednak nie ma zakazu udzielenia w treści pełnomocnictwa upoważnienia do dokonania innych czynności, zaś skutki takiego pełnomocnictwa ocenia się według przepisów prawa cywilnego (art. 92 kpc). Tłumacząc zatem treść pełnomocnictwa w oparciu o art. 65 par. 1 kc: pełnomocnictwo obejmowało także upoważnienie adwokata do „do dokonywania wszelkich czynności w celu jego realizacji”, które to pojęcie należy rozumieć na tyle szeroko, na ile było ono związane z celem jego udzielenia — dochodzeniem roszczeń w sprawie o zwrot pieniędzy za sprzedany samochód obciążony wadą prawną. Warunkiem dochodzenia takich roszczeń było złożenie oświadczenia o odstąpieniu od umowy.

Zasady współżycia społecznego nie mogą służyć żądaniu wyłączenia odpowiedzialności komisanta za wady sprzedanej rzeczy wynikającej z ryzyka (art. 770 kc w zw. z art. 556 kc), choćby przez to, że doprowadziłoby to do przekształcenia jej w odpowiedzialność na zasadzie winy (art. 471 kc). Tymczasem interesy komisanta w sposób wystarczający chronią przepisy prawa, wszakże mógł on złożyć oświadczenie, o którym mowa w art. 770 par. 1 pkt 1 kc — ale podstawą wyłączenia odpowiedzialności nie może być zarzut, że kupujący sam nie sprawdził porządnie samochodu.

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

1 Komentarz
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze