Czy egzaminator może przerwać egzamin na prawo jazdy, bo kursant nic nie umie?

Czy możliwe jest unieważnienie bezpodstawnie przerwanego egzaminu na prawo jazdy? Czy egzaminator może przerwać egzamin, bo jego zdaniem kursant nie potrafi prowadzić pojazdu? Czy kursant może odwołać się od oblanego egzaminu? Czy egzaminator może odwołać się od unieważnienia egzaminu? (wyrok NSA z 2 października 2019 r., I OSK 366/18).


Unieważnienie bezpodstawnie przerwanego egzaminu prawo jazdy

Unieważnienie bezpodstawnie przerwanego egzaminu na prawo jazdy jest możliwe m.in. jeśli został on przeprowadzony wbrew ustawie, która to nieprawidłowość miała efekt na wynik egzaminu (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Sprawa dotyczyła wniesionej przez egzaminatora skargi na unieważnienie przerwanego egzaminu na prawo jazdy kategorii B.
Zaczęło się od przerwanego egzaminu, bo zdaniem egzaminatora kursantka podczas „wykonywania manewru zawracania na drodze jednojezdniowej, dwukierunkowej egzaminowana od samego początku miała problemy z oceną sytuacji na drodze, a podejmowane decyzje wiązały się z długą analizą”. Co więcej włączając się do ruchu podczas manewru zawracania nie ustąpiła pierwszeństwa przejazdu i zmusiła nadjeżdżającego kierowcę do zmiany pasa, a następnie, nadal nie kontrolując sytuacji, cały czas przyspieszała, uniemożliwiając wykonanie manewru wyprzedzania. W dodatku siedzący obok instruktor miał cały czas przekonywać kobietę, że jej działania są prawidłowe, a negatywny wynik jest tylko wynikiem nierzetelnej oceny.
Kilka tygodni później (po złożeniu przez kursantki skargi dotyczącej egzaminu, art. 68 ust. 1 ukp) egzaminator sporządził opinię, w której napisał że zachowanie zdającej zagrażało życiu i zdrowiu innych uczestników ruchu drogowego i brak jej kwalifikacji do prowadzenia aut.

art. 52 ust. 2 ustawy o kierujących pojazdami
Część praktyczna egzaminu może zostać zakończona przed wykonaniem wszystkich określonych zakresem egzaminu zadań jedynie w przypadku, gdy zachowanie osoby zdającej zagraża bezpośrednio życiu i zdrowiu uczestników ruchu drogowego.

Marszałek Województwa z urzędu unieważnił część praktyczną egzaminu na prawo jazdy. Sprzeczność i niejasność informacji udzielonych przez egzaminatora nie pozwala ocenić dlaczego doszło do przerwania egzaminu i negatywnej oceny. Za bezzasadne uznano wszystkie zarzuty, zwłaszcza zwrócono uwagę, że zawracający pojazd nie włącza się do ruchu, zaś rzekome utrudnianie wyprzedzania było efektem rozpędzania się samochodu w 2 sekundy po ruszeniu. Co więcej wyłączną przyczyną przerwania egzaminu na prawo jazdy może być stworzenie sytuacji zagrażającej bezpośrednio życiu i zdrowiu uczestników ruchu drogowego — a takiej okoliczności w ogóle nie stwierdzono. Pomimo odwołania wniesionego przez egzaminatora decyzja marszałka została utrzymana w mocy przez SKO.

art. 72 ust. 1 ustawy o kierujących pojazdami
Marszałek województwa, w drodze decyzji administracyjnej, unieważnia egzamin państwowy, jeżeli:

1) egzaminowi została poddana osoba, o której mowa w art. 50 ust. 2;
2) był przeprowadzony w sposób niezgodny z przepisami ustawy, a ujawnione nieprawidłowości miały wpływ na jego wynik.

Bezskuteczna okazała się także skarga do wojewódzkiego sądu administracyjnego wniesiona przez egzaminatora. Sąd podkreślił, iż z zarejestrowanego podczas egzaminu filmu wynika, że egzamin został przerwany w trakcie innego manewru, niż oceniony negatywnie, zarazem nie ma żadnego dowodu, by zachowanie kursantki zagrażało życiu i zdrowiu innych uczestników ruchu drogowego. Jako nietrafny uznano także pogląd, iż unieważnienie egzaminu podważa dyskrecjonalne uprawnienia egzaminatora, który jest wyłącznie uprawniony do oceny czy kursant posiadł niezbędne umiejętności do prowadzenia pojazdów czy też ich nie posiadł (sąd dostrzegł różnice w sytuacji egzaminatora, który podejmuje decyzję w aucie, od organu, który ma możliwość wnikliwego zapoznania się z zarejestrowanym obrazem). W konsekwencji oznacza to, że marszałek województwa prawidłowo zastosował przepis nakazujący mu unieważnić egzamin państwowy, który był przeprowadzony w sposób niezgodny z prawem, które to nieprawidłowości rzutowały na wynik egzaminu (wyrok WSA w Łodzi z 29 września 2017 r., III SA/Łd 665/17).

Argumenty egzaminatora nie przekonały także Naczelnego Sądu Administracyjnego: skoro obraz z kamery nie potwierdził, iżby podczas jazdy doszło do bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia uczestników ruchu drogowego, co jest „jedyną” przesłanką przerwania egzaminu na prawo jazdy — egzaminu nie można przerwać dlatego, że kursant nie posiada kwalifikacji do prowadzenia pojazdów — zatem marszałek województwa był zobligowany do jego unieważnienia. Oznacza to, iż niezależnie od tego czy manewry podczas egzaminu były wykonane prawidłowo czy nie (zdaniem NSA manewr zawracania wykonany był prawidłowo, nie doszło też do wymuszenia pierwszeństwa) i czy kobieta zdałaby na prawo jazdy, czy też egzamin by oblała), jego przerwanie nastąpiło z przyczyn sprzecznych z prawem. Uwzględnienie skargi na przebieg egzaminu nie podważa kompetencji ani też nie godzi w dyskrecjonalne uprawnienia egzaminatora — już choćby przez to, że marszałek województwa nie może „przyznać” prawa jazdy kursantowi, który nie ukończy egzaminu pozytywnie.

Stwierdzając, że unieważnienie bezpodstawnie przerwanego egzaminu na prawo jazdy było prawidłowe, NSA oddalił skargę kasacyjną wniesioną przez egzaminatora.

6
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
4 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Magic
Gość
Magic

A o co tak naprawdę poszło? Przecież tak czy siak egzamin do powtórzenia.
A ewentualny koszt dodatkowego egzaminu chyba jest większy niż koszty prowadzenia sprawy.

Imię
Gość
Imię

I serio, egzaminem zajmuje się już NSA?