Czy można sobie zastrzec prawa autorskie do związku frazeologicznego?

Czy popularny, używany przez wszystkich związek frazeologiczny może być traktowany jako utwór tylko przez to, że ktoś miał pomysł użycia go jako tytułu? Czy jednak powszechnie używane zwroty należą do domeny publicznej, zatem nikt nie może dochodzić praw wynikających z jego rzekomego autorstwa?


Związek frazeologiczny utwór

Związek frazeologiczny nie jest utworem — użycie popularnej frazy jako tytułu nie oznacza, że pomysłodawcy przysługują do niej prawa autorskie (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie 20 września 2019 r. (I ACa 599/18)
Zwroty frazeologiczne, tak jak i powiedzenia, słowa, idiomy, czy przysłowia należą do domeny publicznej i każdy ma prawo do korzystania z nich.

Powódką była kobieta pracująca w latach 1975-1983 jako redaktorka w telewizji (najprawdopodobniej w Komitecie do spraw Radia i Telewizji „Polskie Radio i Telewizja”). W ramach swych obowiązków wymyśliła i realizowała m.in. program, którego celem było ułatwienie rolnikom i osobom związanym z wsią zawieranie znajomości, w tym oferty matrymonialne (o zanonimizowanym tytule, dla uproszczenia przyjmijmy, że chodzi o „kącik samotnych serc”). Zgłaszając pomysł na audycję kobieta zastrzegła sobie wyłączne prawa autorskie, co zostało uznane przez dyrekcję telewizji.

art. 3 par. 4 ustawy o prawie autorskim z 1952 r.
Utworu, który ma cechy samodzielnej twórczości, chociaż podnietę do niego dał cudzy utwór, nie uważa się za opracowanie cudzego utworu.

Zdaniem redaktorki używanie tej samej nazwy przez wydawcę prasowego dla oznaczenia rubryki z ogłoszeniami matrymonialnymi dla rolników naruszało przysługujące jej prawa autorskie, zatem do sądu trafił pozew, w którym kobieta zażądała m.in. przeprosin („za wykorzystanie bez jej wiedzy i zgody tytułu (…), którego pomysłodawcą i autorką była [powódka] a tytuł programu i jego konwencja zostały przez autorkę zastrzeżone”) oraz zasądzenia zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych w postaci praw autorskich w wysokości 200 tys. złotych i po 5 tys. złotych miesięcznie za każdy miesiąc publikowania rubryki po otrzymaniu wezwania do zaprzestania.

Sąd prawomocnie oddalił całość roszczeń: rubryki z ogłoszeniami matrymonialnymi są publikowane w gazetach co najmniej od 1929 r., takie sekcje od zawsze określane są pewnego rodzaju dość podobnymi zwrotami. Jednakże aby efekt działania człowieka mógł być zakwalifikowany jako utwór konieczny jest pewien stopień kreatywnego indywidualizmu twórczego (tzw. „iskra boża”, art. 1 ust. 1 pr.aut.). Nie inaczej było także pod rządami obowiązującej w tamtym czasie ustawy o prawie autorskim z 1952 r., która wprost przesądzała, że utwór musi mieć „cechy samodzielnej twórczości” — co oznacza, że dzieło staje się utworem nie wskutek woli stron (zamiar stworzenia utworu lub poddania rezultatu pracy ochronie prawnoautorskiej), lecz ustalenia faktyczne, które pozwolą ustalić, że określony wytwór ludzkiego intelektu jest przejawem jego indywidualnej działalności twórczej. Tak rozumianym utworem może być także kompilacja pojęć powszechnie używanych, pod warunkiem jednak, iż ich wybór, selekcja i sposób przedstawienia jest oryginalny.

Tymczasem sformułowanie, którego dotyczy spór stanowi związek frazeologiczny („ustabilizowane w języku połączenie wyrazów, którego znaczenie nie wynika ze znaczeń tych wyrazów”) — a przecież powiedzonka nie są utworami, lecz należą do domeny publicznej (wyrok SN z 4 marca 2002 r., V CKN 750/00). Sporny zwrot może być porównany do frazy „kobieta pracująca”, któremu — mimo jasnych skojarzeń z popularnym filmem — ochrony odmówiono (bo i fraza z „Czterdziestolatka” trafiła na wokandę, por. wyrok SA w Warszawie z 16 kwietnia 2013 r., I ACa 1216/12).
Zastrzeżenia praw autorskich do tytułu (audycji, rubryki) nie można wywodzić z faktu, że powódka była redaktorką tak zatytułowanego programu telewizyjnego — jest to wyłącznie dowód, iż zwrot został przez nią zaproponowany dla oznaczenia audycji, ale nie dowodzi, że to ona w ogóle frazę taką wymyśliła (nb. sąd podkreślił, że powódka sama nie twierdzi, że jest autorką tego zwrotu i nie upatruje indywidualnego charakteru swej twórczości w samym zwrocie, który stanowi związek frazeologiczny).

Ustalając, że powódka nie była autorką spornego sformułowania (a przynajmniej tego nie udowodniła w rozumieniu art. 6 kc) sąd nie musiał badać istoty sprawy — bo skoro spór nie dotyczy utworu, lecz sformułowania należącego do domeny publicznej, to nie mogą odnosić się doń żadne roszczenia związane z twórczością (także te, które wynikają z art. 23 kc).

Q.E.D.

6
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
5 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Shu
Gość
Shu

Wg mnie powinna to uznać za znak towarowy powszechnie znany, ale ja mam specyficzną pamięć i mogę się mylić. Dla mnie „kącik samotnych serc” to stary program telewizyjny, chociaż nigdy go nie oglądałem. Ciekawe czy badanie wśród rolników by to potwierdziło.