Czy biuro maklerskie ponosi odpowiedzialność za stratę na Forex — bo klientowi nie wyjaśniono ryzyka inwestycyjnego?

Klienci banków wybierający kredyt w CHF mogą liczyć, jak stwierdził SN, na jego odfrankowanie z zachowaniem stopy procentowej LIBOR, co jest konsekwencją braku jednoznacznego wyjaśnienia przez bank warunków przeliczenia kursów walutowych. Czy zatem konsument, który zdecydował się na ryzykowne operacje walutowe, może domagać się przerzucenia na biuro maklerskie odpowiedzialności za stratę na Forex — bo przecież mechanizm zmiany kursów i wynikające z tego ryzyko jest jeszcze większe? (wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 14 czerwca 2019 r., V ACa 396/18).


odpowiedzialność stratę forex

Odpowiedzialność za stratę na Forex spowodowaną błędnymi decyzjami inwestycyjnymi ponosi sam klient, który świadomie podejmuje ryzyko (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Orzeczenie dotyczyło rozliczenia ujemnego salda powstałego wskutek korzystania przez klienta detalicznego korzystającego z usług maklerskich w zakresie obrotu instrumentami finansowymi na rynku walutowym Forex. Klient aktywnie inwestował w ryzykowne transakcje, początkowo z powodzeniem, ale z czasem spekulacje walutowe zaczęły przynosić straty — finalnie saldo wyniosło -2,6 mln złotych, a sprawa trafiła do sądu.

Zaczęło się od tego, że niekorzystne operacje walutowe doprowadziły do salda ujemnego, co zgodnie z umową miało skutkować automatycznym zamknięciem operacji i rozliczeniem. Jednak klientowi udało się przekonać maklera do utrzymania nierozliczonych pozycji na rachunku; kilka dni później oświadczył, że będzie czekał na wzmocnienie kursu złotego, żeby się „wykaraskać” z problemów (w tym celu wykorzystywał powiązane zlecenia oczekujące, które pozwalały mu unikać rozliczenia transakcji na koniec dnia). Po kilku miesiącach podpisał porozumienie, w którym przyznał, że wysokość saldo ujemnego wynosi 2,7 mln złotych i zobowiązał się do jego spłaty w ciągu 2 miesięcy.
We wskazanym okresie saldo wynosiło już tylko -1,25 mln złotych, więc klient znów uprosił o przedłużenie okresu na uregulowanie należności — ale po kolejnych kilkunastu tygodniach sięgnęło ono kwoty -2,83 mln złotych. Niestety, negatywny trend pogłębiał się, więc spółka zamknęła operacje, anulowała 14 oczekujących zleceń i wezwała klienta do spłaty należności.

W ocenie klienta całość winy za ujemne saldo obciążała biuro maklerskie, które przedwcześnie zamknęła jego pozycje, więc złożył pisemne oświadczenie o potrąceniu swej należności tytułem odszkodowania (w kwocie ujemnego salda) i uchylił się od skutków porozumień. Jego zdaniem powództwo było całkowicie bezzasadne, ponieważ nie udzielono mu odpowiednich informacji o ryzyku walutowym związanym z inwestycjami Forex, nadto makler powinien był wcześniej (przed osiągnięciem aż takiego pułapu strat) zamknąć jego saldo — co oznacza, że strona powodowa naruszyła wymóg działania w interesie klienta (ewentualnie rozliczenie salda zostało dokonane zbyt wcześnie, bo być może negatywne tendencje odwróciłyby się w nieodległym czasie). Pozwany zakwestionował także legitymację procesową biura maklerskiego — skoro operacje były wykonywane na platformie internetowej prowadzonej przez bank, to szkodę mógł ponieść tylko i wyłącznie bank.

Sąd jako bezzasadny uznał zarzut braku legitymacji procesowej — roszczenia nie dotyczyły należności biura wobec banku, lecz wynikały z umowy zawartej z pozwanym klientem, zaś niezależnie od dalszych relacji (np. doznania szkody) każda ze stron umowy może dochodzić odpowiedzialności umownej wobec swego kontrahenta. Wystarczającym dowodem na istnienie ujemnego salda na rachunku jest informacja z systemu bankowego — jeśli klient zamierza podważyć taki dokument, nie może ograniczać się do gołosłownego zarzutu braku wykazania wysokości roszczenia, lecz powinien odnieść się szczegółowo do konkretnych błędów przy konkretnych transakcjach. Podpisanie porozumienia, w którym pozwany zobowiązał się zobowiązał się do spłaty określonej kwoty w określonym terminie, oznacza uznanie długu — a taka czynność jest dowodem wykazującym zarówno samo istnienie roszczenia jak i jego wysokość, co oznacza, że choćby z tego względu rozkład ciężaru dowodu uległ przesunięciu.

Merytorycznie: podpisując umowę o prowadzenie działalności maklerskiej klient określił się jako średniozaawansowany, podpisał także oświadczenie o tym, że ma doświadczenie inwestycyjne i świadomość ryzyka walutowego. Otrzymał też m.in. charakterystykę instrumentów finansowych i opis ryzyka — nigdy nie prosił o dodatkowe informacje lub o jakiekolwiek szkolenie w zakresie inwestowania na Forex, a także wyraził zgodę na zamknięcie wszystkich pozycji zapisanych w rejestrze ewidencyjnym (a to dla utrzymywania odpowiednich depozytów zabezpieczających). Umowa zobowiązywała go też do rozliczenia zamkniętego stanu rachunku po jego zamknięciu poprzez zapłatę na rzecz powódki kwoty odpowiadającej jego ujemnemu stanowi.
Zdaniem sądu oznacza to, że pozwany — który przez 10 lat współpracy ze stroną powodową inwestował środki sięgające 20 mln złotych, w tym także w bardzo ryzykowne instrumenty finansowe, co oznacza, że był inwestorem zamożnym lecz nieostrożnym — ponosi odpowiedzialność za własne decyzje i strategię inwestycyjną. Odpowiedzialność powoda za stratę na Forex nie może wynikać z faktu, że klient nie był profesjonalistą (w rozumieniu ustawy o obrocie instrumentami finansowymi) — spółce nie można natomiast przypisać ani naruszenia umowy, ani ustawowego obowiązku świadczenia usług maklerskich zgodnie z najlepiej pojętym interesem klienta (nieobowiązujący już art. 83a ust. 3 ustawy o obrocie instrumentami finansowymi). Biuro maklerskie podejmowało działania w pełni odpowiadające woli i oczekiwaniom gracza, który świadomie przesuwał w czasie moment rozliczenia, licząc na odwrócenie trendów kursowych — niekorzystne skutki takich rozwiązań mogą obciążać wyłącznie inwestora.

Nie będąc amatorem na rynku operacji walutowych pozwany miał dostateczną wiedzę o zasadach jego funkcjonowania, a zwłaszcza ryzyku wynikającym z inwestowania na platformie Forex, w tym ze stosowania pozycji przeciwstawnych i odsuwania rozliczenia w czasie. Podejmowanych przez biuro maklerskie działań nie można uznać za naruszających wymóg kierowania się najlepiej pojętym interesem inwestora — zwłaszcza, że część zarzutów pozwanego była wzajemnie sprzeczna (raz twierdził, że przedwczesne zamknięcie uniemożliwiło odegranie się, aby równocześnie zarzucać, że makler celowo nie zamknął pozycji w momencie, kiedy zaczęły generować straty). Z tego względu uchylenie się od skutków błędu jest bezskuteczne, nie dość bowiem, że pozwany nie wykazał żadnej wady swego oświadczenia woli, a tym bardziej tego, iż wywołało je podstęp spółki. W konsekwencji pozwanemu nie przysługiwał zarzut potrącenia rzekomego odszkodowania (bo żadne działanie biura maklerskiego nie wyrządziło szkody w jego majątku) — natomiast strona powodowa ma pełne prawo dochodzenia roszczeń wynikających z rozliczenia podejmowanych przez klienta transakcji.

Q.E.D.

15
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
14 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
gordon.shumway
Gość
gordon.shumway

Widzę tutaj problem związany z tym, że bank/biuro maklerskie daje klientowi do ręki brzytwę wyłączenie na podstawie jego oświadczenia, że potrafi się nią posługiwać. Sam gdy chciałem uzyskać dostęp do usług maklerskich musiałem odpowiedzieć telefonicznie na kilka pytań ankietowych – po których okazało się, że absolutnie nie kwalifikuję się do tego aby taki dostęp otrzymać (kilka dni później udało mi się udzielić właściwych odpowiedzi). Wydaje mi się, że tutaj zamiast oświadczenia (jak ktoś nie znający się inwestowaniu może wiarygodnie ocenić swoje umiejętności ?) potrzebny byłby też rodzaj samouczka na stronie banku kończący się egzaminem online. Oczywiście wszystko po zalogowaniu, tak… Czytaj więcej »

Imię
Gość
Imię

Pytanie – dlaczego uważasz, że dostęp do usług maklerskich może być przyznany wyłącznie osobom, które zdadzą egzamin? Moje pieniądze i chcę je sobie tak wydawać/zarabiać. To jak lokata czy inny pomysł finansowy. Możesz założyć firmę lub spółkę bez egzaminu, a do prowadzenia firmy potrzebna jest jeszcze szersza wiedza.

gordon.shumway
Gość
gordon.shumway

Niby tak, ale nie do końca. Problem polegał i polega na tym, że naganiacze na usługi finansowe wysokiego ryzyka zwykle minimalizują informacje o ryzyku, a roztaczają wizje łatwego zysku – dając oczywiście do podpisania kwit, że „inwestor” o wszystkim został poinformowany. A w rzeczywistości naciągani są ludzie starsi mający jakieś tam oszczędności, którym wciska się „taką inną formę lokaty”, która jest w rzeczywistości inwestycją wysokiego ryzyka w instrumenty takie jak „swapy walutowe”, „produkt strukturyzowany typu ubezpieczenio-lokata”, czy też „darmowe zabezpieczenie kursowe”, które w typowym scenariuszu gwarantują w 99% przypadków stratę dla inwestora. Gdzieś kiedyś (w okolicach kryzysu w roku 2008)… Czytaj więcej »

Jurek5
Gość
Jurek5

Ogólnie, to pelną zdolność do czynności prawnych powinno się uzyskiwać na podstawie egzaminu państwowego. Tak żeby potem każdy kto współpracuje z takim co ma egzamin wiedział, że jest on zasiebie odpowiedzialny, a jednocześnie mógł nie współpracować z osobami które nie są za siebie odpowiedzialne.

Magic
Gość
Magic

A jak często taki egzamin ponawiać?
Przecież prawo się zmienia i to na tyle szybko że i eksperci nie nadążają.
To co dziś jest właściwe – jutro może okazać się przestępstwem albo głupotą i powodem straty.

mmm777
Gość
mmm777

Jak to było u Urbana?
„„Ona jest w gruncie rzeczy kochana” – powiedziała dotychczasowa oskarżycielka o dotychczasowej oskarżonej – „poza tym oddam jej piosenkę, a ona mi za to da skórzane spodnie”.
Sąd podyktował do protokołu stosowną formułkę, zamknął rozprawę, rozpiął togę, po czym powiedział waszemu sprawozdawcy, że jego zdaniem Kodeks Postępowania Karnego winien zawierać przepis, że przedmiotem zajęć instancji sądowych nie mogą być takie sprawy, podmiotem zaś takie osoby, które by siłą rzeczy obniżały powagę wymiaru sprawiedliwości. „Za późno o tym myśleć, to się zaczęło od Rewolucji Francuskiej ta równość wobec prawa” – odparłem.”
;)