Czy plotkarskie media mogą pleść o celebrytach cokolwiek?

Czy plotkarskie media mogą pleść o celebrytach cokolwiek, co im ślina na język przyniesie i wrzucać ich zdjęcia jak popadnie — bo przecież celebryta dlatego i po to jest celebrytą, żeby pleść o nich cokolwiek i wrzucać zdjęcia jak popadnie? Czy jednak zilustrowanie tekstu nie na temat wizerunkiem popularnej celebrytki i tolerowanie wulgarnych komentarzy może być traktowane jako naruszenie wizerunku i dóbr osobistych? (wyrok Sądu Apelacyjnego z 25 lipca 2019 r., I ACa 137/19).

Orzeczenie dotyczyło roszczeń „artystki i piosenkarki” (znanej pod pseudonimem), żony bramkarza piłkarskiej reprezentacji Polski, o której chętnie rozpisują się plotkarskie serwisy internetowe. Zdaniem kobiety część informacji była nieprawdziwa, natomiast z pewnością wiele komentarzy było wulgarnych („szczurołap”, „utrzymanka”, „kurtyzana”, „prostytutka”, „szmata”, „pustak”, tępa qrew”, „dziwka”, „ścierwo”, „wycieruch”, „zdzira”), co skutkowało naruszeniem takich dóbr osobistych jak wizerunek, cześć i prawo do swobody twórczości artystycznej. Najsamprzód wezwała wydawcę portalu do usunięcia publikacji naruszających jej prawa (ten nie spełnił żądań, ani nie usunął wulgarnych komentarzy), a następnie do sądu trafił pozew, w którym zażądała usunięcia opublikowanych tekstów wraz z komentarzami (ewentualnie o opatrzenie każdego z materiałów informacją, że doszło do naruszenia jej dóbr osobistych), a także stałego i zapobiegawczego weryfikowania treści komentarzy internautów (to z powołaniem się na art. 439 kc), opublikowania przeprosin oraz 80 tys. złotych zadośćuczynienia.

Sąd I instancji stwierdził, że strona pozwana nie tylko nie zakwestionowała żadnych faktów, w tym oceny, iż opublikowane w serwisie internetowym komentarze były wulgarne i obraźliwe, ale też nie podjęła próby wykazania braku bezprawności swego działania. Biorąc to pod uwagę wydawcy z automatu można przypisać odpowiedzialność za rozpowszechnienie zniesławiających i znieważających komentarzy, które w oczywisty sposób godzą w cześć powódki, a które mimo wezwania nie zostały usunięte (art. 38 pr.pras. i art. 14 ust. 1 uośude) — zaś prawidłową formą naprawienia takiego naruszenia jest zobowiązanie do usunięcia komentarzy internautów.
Nakazując wydawcy zaprzestanie rozpowszechniania zniesławiających komentarzy sąd jednak odmówił zobowiązania go do skasowania z portalu całych tekstów, a to dlatego, że tak daleko idąca ingerencja w wolność mediów i swobodę wyrażania opinii powinna być ograniczona do wyjątkowych, skrajnych i rażących przypadków naruszenia dóbr osobistych (oprócz jednego z artykułów, który w ogóle nie dotyczył kobiety, ale został zilustrowany jej zdjęciem dla „uatrakcyjnienia przekazu”). Zamiast tego w ocenie sądu celowe i skuteczniejsze będzie zmuszenie wydawcy do opatrzenia każdego z tekstów, w którym pojawiały się nieprawdziwe informacje uwagą, że jego treść narusza dobra osobiste powódki — bo tekst usunięty po prostu znika, więc użytkownicy nie mają okazji się dowiedzieć o naruszeniu dóbr osobistych, natomiast pozostawienie tekstów z adnotacją będzie stanowiło jasny komunikat, że spółka dopuściła się ingerencji w prawa celebrytki.
Jednakże zdaniem sądu dóbr osobistych powódki nie naruszają opublikowane informacje odnoszące się do publicznie udostępnianych przez samą powódkę postów, które można ocenić jako swoistą prowokację, grę czy polemikę prowadzoną z portalami plotkarskimi (np. zdjęcia na tle prywatnego aeroplanu lub uwagi o potrzebie zapoznania dzieci z luksusem).
Biorąc pod uwagę bezprawność naruszenia dóbr osobistych sąd nakazał także opublikowanie w portalu przeprosin (za dopuszczenie do publikacji „szeregu nieprawdziwych lub obraźliwych czy dyskredytujących informacji”). Naruszenie to miało charakter zawiniony, bo mimo wezwania z portalu nie usunięto ani zdjęcia prezentującego wizerunek kobiety, ani wulgarnych komentarzy, zatem zasądził też 20 tys. złotych zadośćuczynienia za krzywdę (art. 448 kc).

W apelacji od wyroku pozwany wydawca wskazał m.in., że publikacja zdjęcia celebrytki, która jest osobą powszechnie znaną, nie może naruszać jej dóbr osobistych lub praw do wizerunku, zaś nakaz zaprzestania rozpowszechniania komentarzy jest niezrozumiały, trudny do interpretacji i zrealizowania, niemożliwy do wyegzekwowania, a także pozbawiony podstaw prawnych (a to z powołaniem się na art. 15 uośude). Co więcej nie było podstaw do przyjęcia, iżby powódka doznała krzywdy wskutek publikacji, co oznacza, że sąd nie powinien był przyznać zadośćuczynienia (które w każdym przypadku było wygórowane).

Sąd II instancji przyznał redakcji rację tylko częściowo: wskutek plotkarskich publikacji doszło do naruszenia dóbr osobistych w postaci wizerunku i czci kobiety. Zdjęcie prezentujące wizerunek osoby powszechnie znanej musi mieć związek z jej funkcją publiczną (polityczną, społeczną, zawodową), zatem okraszenie tekstu zdjęciem celebrytki — choć nie ma w nim słowa o kobiecie — nastąpiło z naruszeniem praw do ochrony wizerunku wynikających z art. 81 ust. 2 pkt 1 pr.aut. Fakt, że kobieta jest żoną znanego piłkarza i publikuje swoje zdjęcia w serwisach społecznościowych nie oznacza, że można korzystać z jej wizerunku w dowolny sposób, bez jej zgody, a zwłaszcza jako ilustracji artykułu o takim tytule (no dobra, pozostawione w uzasadnieniu okruszki pozwalają stwierdzić, że chodzi o tekst „Stanowski o utrzymankach piłkarzy: „To PIJAWKI, DZIUNIE ZE SZTUCZNYMI CYCKAMI i ustami. Te lale nie są przyzwyczajone do pracy”). Taki zakaz nie narusza prawa do wypowiedzi, ponieważ ochrona archiwów prasowych dotyczy wyłącznie publikacji, które są źródłem wiedzy i edukacji, ale dotyczą konkretnej osoby i nie zawierają treści obraźliwych — ale nie można się na takie prawo powołać ani dla ochrony naruszającego dobra osobiste artykułu, w którym nawet nie pada nazwisko tej osoby, ani dla ochrony wulgarnych i zniesławiających komentarzy.
Odnośnie samych komentarzy sąd przypomniał, że usługodawca zasadniczo nie ponosi odpowiedzialności za bezprawne wypowiedzi internautów, jeśli o nich nie wie (i nie musi podejmować działań w celu ich wyszukania) — ale otrzymawszy zawiadomienie o ich bezprawnym charakterze powinien uniemożliwić do nich dostęp (art. 14 ust. 1 uośude). Jednak moderatorzy nie zareagowali na wezwania do usunięcia wulgarnych i bezprawnych komentarzy, nie ma też znaczenia, że wezwanie nie wskazywało precyzyjnie wypowiedzi, które zdaniem powódki naruszały jej godność. 

Oznacza to, że pozwany rzeczywiście nie wykazał żadnych okoliczności wyłączających bezprawność jego działań, a skoro doszło do naruszenia dóbr osobistych powódki, ponosi on odpowiedzialność na zasadzie art. 24 par. 1 kc.
Jednakże przyznanie zadośćuczynienia pieniężnego osobie, która sama wielokrotnie podkreślała, że jest osobą „majętną”, a żądana kwota 80 tys. złotych jest dla niej wartością „symboliczną” — stać ją na wydanie 100-200 tys. złotych na wydanie własnej płyty, stać ją na przeloty prywatnymi czarterami i wszelkie dobra luksusowe — oznacza, że dodatkowe pieniądze nie są jej potrzebne, zatem wystarczającą formą ochrony dóbr będą przeprosiny.

8
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
7 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
RYBY
Gość
RYBY

Czyli bogatego można obrażać, bo ma kasę i nie może domagać się zadośćuczynienia?

Imię
Gość
Imię

Popatrz w drugą stronę – bogaty może wynająć prawników i toczyć spory na poziomie, którego nie stać „zwykłych” ludzi. Poza tym słynne powiedzenie – celebryci są sławni z tego, że są celebrytami – oznacza, że dobrowolnie rezygnują z pewnych praw przedstawiając publicznie swoje „prywatne” sprawy i powinny się liczyć z konsekwencjami.