Powiedział co wiedział #54: „Źródłem prawa nie są wyroki TSUE”

„Źródłem prawa są konstytucja, są ustawy, są umowy międzynarodowe, natomiast nie znajdziemy tam takiego czy innego wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej” — Marcin Warchoł, wiceminister sprawiedliwości (w wywiadzie dla Justyny Dobrosz-Oracz)

Czas wreszcie odnieść się do wypowiedzi, która jest klasycznym sofizmatem rozszerzenia („chochołem”), z którym jakże zgrabnie rozprawia się wiceminister sprawiedliwości — iż wyroki TSUE nie są źródłem prawa, więc nie będzie żaden luksemburski kauzyperda za nas decydował jak ma być. Polska jest państwem suwerennym, suwerennie zajmuje się własnym ustawodawstwem, zatem skoro organizacja wymiaru sprawiedliwości jest poza zakresem zainteresowania EU, nikomu nic do tego jak funkcjonuje Krajowa Rada Sądownictwa i zasady odpowiedzialności dyscyplinarnej sądów.

art. 87 ust. 1 Konstytucji RP
Źródłami powszechnie obowiązującego prawa Rzeczypospolitej Polskiej są: Konstytucja, ustawy, ratyfikowane umowy międzynarodowe oraz rozporządzenia.

Moim zdaniem, jako już rzekłem: wiceminister Warchoł strzela w klasycznego chochoła, czyli trafnie polemizuje z tezą, której… nikt nie wysunął. Otóż oczywiście, że wyroki TSUE nie są źródłem prawa; zgodnie z art. 87 ust. 1 Konstytucji RP źródłem prawa są tylko i wyłącznie sama ustawa zasadnicza, ustawy zwykłe, rozporządzenia wykonawcze i ratyfikowane umowy międzynarodowe — zaś dorobek orzeczniczy źródłem prawa nie jest. Sądy prawa nie tworzą — sądy prawo stosują (przecież prawo, które nie jest stosowane, nie jest prawem, lecz zbiorem literek układających się w wyrazy i zdania) — stosują to prawo, które ktoś (legislatywa) napisał.
Oznacza to, że jeśli jakiś organ wymiaru sprawiedliwości (sąd czy inny trybunał) orzeka w materii, do której jest przeznaczony (w ramach swej kognicji) — stosuje to prawo, zaś skutki stosowania tego prawa określa… takie samo prawo. Jeśli zatem sąd mówi, że przestępca ma pójść do więzienia, to przecież nie zrobił tego dlatego, że tak wymyślił, lecz dlatego, że na to pozwoliło mu prawo (a jeśli czasem są rozbieżności, to też pamiętajcie, że sędziowie tylko czytają przepisy — a piszą je parlamentarzyści). Jeśli inny sąd powie, że decyzja urzędu jest nieważna, to nie dlatego, że sobie uzurpuje takie uprawnienie, lecz dlatego, że jakaś ustawa pozwala poddać decyzje urzędowe takiej ocenie — ze skutkiem określonym w ustawie.

art. 6 ust. 1 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności z 1950 r. 
Każdy ma prawo do sprawiedliwego i publicznego rozpatrzenia jego sprawy w rozsądnym terminie przez niezawisły i bezstronny sąd (…)

Dla niedowiarków: załóżmy, że Trybunał Konstytucyjny (taki czy siaki) orzeka o niekonstytucyjności jakiejś ustawy — czy mówimy wówczas, że jego wyrok jest źródłem prawa? Nie, ponieważ jego orzeczenia nie są źródłem powszechnie obowiązującego prawa, natomiast w jego kompetencjach leży ocena tego prawa, włącznie z możliwością „skasowania” prawa sprzecznego z prawem nadrzędnym (niektórzy mówią na to źródło prawa negatywnego, ale to tylko publicystyka).

Przeto jeśli Trybunał Sprawiedliwości EU (lub jakikolwiek inny sąd) orzeka w jakiejś sprawie, to nie wymyśla prawa — to oczywiste, że jego wyroki nie stanowią źródłem prawa — natomiast prawo to stosuje (w toku jakiejś tam wykładni, etc.). Jeśli jednak w jego kognicji leży ocena innego prawa (czyli jest „sądem nad prawem”, a nie „sądem nad stanem faktycznym”), to trudno się dziwić, że skutki jego funkcjonowania dotykają tego prawa (do pewnego stopnia widzimy to w przypadku orzecznictwa WSA i NSA, które generalnie też nie zajmują się stanem faktycznym, lecz orzekają o zgodności z prawem aktów stosujących to prawo, np. decyzji administracyjnych).

Sprowadzając zatem sprawę do niezbędnego finału: skoro jakieś tam ponadnarodowe prawa nakładają na nas (na państwo) obowiązek zagwarantowania prawa do niezawisłego i bezstronnego sądu (analogicznie rzecze art. 45 ust. 1 Konstytucji RP) i jakiś tam ponadnarodowy sąd jest uprawniony do sprawdzania czy władze państwa nie naruszają tego prawa — to gadanie, że „wyroki TSUE nie są źródłem prawa” jest gadaniem czczym, obliczonym tylko i wyłącznie na prostacką ściemę. Pewnie, że nie są i nikt nawet nie udaje, że są.
(Dla jasności: nie wierzę, żeby dr hab. i adwokat Marcin Warchoł tego nie wiedział. Jego zagrywka w chochoła to klasyczny polit-bajer dla tłuszczy — wiadomo, że jak się nie ma co się lubi, to się plecie, co się da.)

15
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
12 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Borek
Gość
Borek

Teraz pytanie jak zrobić, żeby ten felieton odczytał na głos prezenter Wiadomości na TVP? ;)

Magic
Gość
Magic

Zacznę od tego że nie jestem prawnikiem.
I trochę się gubię.
TK jest „sądem nad prawem” – to mamy zapisane w konstytucji.
Czy TSUE jest sądem nad prawem?
Kto ma prawo decydować – czy jeden albo drugi sąd jest niezawisły i bezstronny?
Czy SN jest niezawisły i bezstronny w sprawie kto jest w składzie SN? A może dla dobra wymiaru sprawiedliwości powinien się wyłączyć z orzekania w tej sprawie?
W moim odczuciu mamy węzeł gordyjski, pytanie: kto ma miecz.

Borek
Gość
Borek

Ja też nie jestem prawnikiem, więc w kwestii odpowiedzi na te pytania mogę zalecić lekturę naszej ustawy zasadniczej oraz innych, jak również traktatów międzynarodowych których Polska jest stroną. Jednego jestem natomiast pewien – ustawa zasadnicza nigdzie nie stawia TK w pozycji „sądu ponad prawem”. To, że zadaniem TK jest kontrola prawa nie znaczy, że temu prawu nie podlega. To samo dotyczy wszystkich pozostałych organów naszego państwa, i bardzo źle się dzieje gdy o tym zapominają. ;)

Magic
Gość
Magic

Ano w konstytucji jest napisane, że działanie TK określa ustawa , ale prezes TK o tym zapomniał i działał bezpośrednio na podstawie konstytucji.
Każdy tu za swój sznurek w węźle gordyjskim ciągnie i wszyscy coraz bardziej go zaciskają.
Niemal tak jak to pięknie Bogusław Radziwiłł w Potopie Kmicicowi tłumaczył.
Nikt nie jest na tyle silny, żeby według przysłowia: „mądry głupiemu ustępuje” postąpić. I poczekać aż się o własne nogi przewróci.

Borek
Gość
Borek

Tak, działanie TK określa ustawa, ale tylko w sensie takim jak napisano w art. 197:
„Organizację Trybunału Konstytucyjnego oraz tryb postępowania przed Trybunałem określa ustawa”
Organizację i tryb postępowania przed. Wszystko inne, w tym zakres kognicji TK oraz sprawy związane z jego orzeczeniami, określają wprost poprzednie artykuły Konstytucji. I w tym właśnie punkcie pozostałe organy państwa swego czasu się zapomniały. Notabene wśród tych pozostałych artykułów szczególnie art. 189 dość jasno wskazuje, kto ma miecz gdyby był jakiś problem. ;)

Magic
Gość
Magic

Miecz to ma Władimir, Den albo Donald, jakieś pomniejsze scyzoryki też się znajdą w okolicy. TK jest już przejęty – także miecz mu się wytrąca.

Shu
Gość
Shu

Dodać do felietony stwierdzenie, że minister wypowiadał się w gebbelsowskim programie. Wtedy prezenter albo jego pełnomocnik odczyta felieton na sali sądowej :)

mmm777
Gość
mmm777

„polit-bajer dla tłuszczy” – nieładnie tak mówić o narodzie, tylko dlatego że głosuje na kogoś niewłaściwego ;)
(A co ma mówić – że sami podporządkowali PL zagranicy… jak by to brzmiało… ;) )

BTW
A dzieją się znacznie ciekawsze rzeczy… W Rosji kończy się zapisany w konstytucji prymat zagranicznego prawa nad krajowym.(Tak to laicko mówiąc)

b52t
Gość
b52t

Plecie się, żeby zrobić wrażenie na swoim elektoracie. Plecie się, żeby wzbudzić odpowiednie emocje (co do siebie, rządu którego jest się czynownikiem, w stosunku do instytucji do której weszliśmy dobrowolnie).