„Kłamstewko” — szczęście dzięki nieprawdzie

Czy kłamstwo — od którego, jak sam napisałem, zaczyna się wszystko co złe — jest złe? Zawsze złe? Czasami złe? Choćby usprawiedliwione okolicznościami? Czasami lepsze niż prawda? Czy okłamywany człowiek może być — właśnie dzięki nieprawdzie — szczęśliwszy?
Jeśli naszłaby Was kiedyś ochota na takie dywagacje, a zabrakłoby argumentów — można się przejść do kina na chińsko-amerykański komedio-dramat „Kłamstewko”.


film kłamstewko recenzja

„Kłamstewko” (‚The Farewell’), scenariusz i reżyseria Lulu Wang, w rolach głównych Shuzhen Zhou i Awkwafina, a poza tym Diana Lin, Tzi Ma, Lu Hong, Yongbo Jiang (głównej bohaterki na tym ujęciu zabrakło)


W skrócie i nie paląc: nestorka rodu Nai Nai cierpi na raka, zostały jej może trzy miesiące życia, więc rodzina (która zdążyła się rozjechać, a to do Stanów, a to do Japonii) postanawia ją odwiedzić. Sęk jednak w tym, że ukochana matka i babcia nie wie, że choruje — i nie można jej powiedzieć, bo każdy Chińczyk wie, że to nie rak zabija, lecz strach przed rakiem — więc zjazd familijny odbywa się pod pozorem ślubu wnuka; grunt, żeby nikt się nie wygadał i nie dał po sobie poznać. (Ba, nakładają się na to jeszcze różnice kulturowe, bo ćwierć wieku na emigracji w U.S.A. potrafi zmienić każdego Chińczyka, nie tylko w mowie.)
Temat dość poważny, na szczęście podany w luźnej i swobodnej, acz rozsądnej formie — jeszcze lepsze, że to kłamstewko wcale nie zostało zmyślone, o czym przypomina disklajmer na początku filmu, zgodnie z którym został on „oparty na prawdziwym kłamstwie” (‚based on an actual lie’), które przydarzyło się scenarzystce i reżyserce Lulu Wang (por. „Filmmaker Lulu Wang Based ‚The Farewell’ On Her Family’s Real-Life Lie”).

Czy zatem kłamstwo nie popłaca? Jak dowiadujemy się z ostatniej sceny prawdziwa Nai Nai przeżyła (czy nadal w błogiej nieświadomości?) kolejnych 6 lat i nadal miewa się świetnie, co podpowiada, że być może nie tylko chińska medycyna, ale i chińskie podejście do mówienia prawdy osobom ciężko chorym pozwala na niezłe rokowania.

Słowem: lubicie w kinie poważne tematy, ale nie lubicie się nudzić lub zadręczać? Nie będę kłamać: film „Kłamstewko” powinien przypaść Wam do gustu. U mnie mocne 7,5/10: plus za obsadę, bo czasem fajnie zobaczyć jest nieznane twarze, a przy okazji dowiedzieć się, że tam daleko na Wschodzie potrafią kręcić naprawdę fenomenalne filmy (por. „Parasite”) i za rzeczowy optymizm.

Dodaj komentarz

avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o