„Jego ostatnie życzenie” — moje jest takie: nigdy więcej nudnych filmów!

Gdybyście szukali środowiska pozwalającego obalić jakieś teorie o wpływie zagęszczającej się materii na upływ czasu, polecam nowy film dostępny na platformie Netflix — „Jego ostatnie życzenie”.


Jego ostatnie życzenie recenzja

„Jego ostatnie życzenie” (‚The Last Thing He Wanted’), scenariusz Dee Rees, Marco Villalobos, reżyseria Dee Rees, w roli głównej Anne Hathaway, a poza tym: Ben Affleck, Mel Rodriguez, Willem Dafoe, Edi Gathegi


W skrócie i nie paląc: jest rok 1984, Elena McMahon, ambitna reporterka (Anne Hathaway, bardziej w typie Krystyny Jandy, tej z „Człowieka z żelaza”) pracuje nad tematyką walk w Ameryce Środkowej, przy okazji odkrywając, że walczący są zasilani w uzbrojenie dostarczane z U.S.A. Traf chce, że jednym z handlarzy bronią jest jej ojciec, co skutkuje nieoczekiwaną zmianą miejsc: choroba ojca uniemożliwia mu dokończenie transakcji, więc do akcji wkracza córka.
Wydaje się, że mamy wszystko, czego dobre sensacyjne kino potrzebuje: aferę Iran-Contras, która pozwala pokazać niebezpieczne związki rządu amerykańskiego z przemytem narkotyków (kontr-rewolucjoniści płacili za dostawy kokainą), obłudnego i zakłamanego kongresmena (którego zagrał oczywiście Ben Affleck), ryzykowną grę na granicy życia i śmierci. Niestety po dość obiecującym początku film brnie w totalną scenariuszową mieliznę — widz rychło zaczyna się zastanawiać dlaczego ta kobieta ucieka do kogoś przed kimś, do kogo jeszcze przed chwilą uciekała przed kimś, do kogo ucieka właśnie teraz…?

Niestety, spędzone dwie godziny przed ekranem pozwoliły mi wyłącznie na konstatację, iż moim ostatnim życzeniem jest: nie oglądać już więcej takich słabych filmów. U mnie 2,5/10 — teraz nawet „Nieoszlifowane kamienie” wydają się ciekawym dziełem o wartkiej akcji.
(Całkowicie na marginesie: po trzech miesiącach oglądania Netfliksa nie umiem oprzeć się wrażeniu, że obejrzałem trzykrotnie więcej słabych filmów niż chodząc przez całe życie do kina — to jest właśnie skutek braku filtrowania.)
Zdecydowanie nie polecam.

10
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
5 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
mmm777
Gość
mmm777

„Dorosła dziewczyna, a jak dziecko pakuje do ust każde świństwo.”
.
Dla poprawy nastroju:
https://youtu.be/Jy6AOGRsR80

b52t
Gość
b52t

Z Netflixa polecam dokument „Chasing Trane”, a z ich własnej produkcji seriale „Kominsky method” i „Better call Saul”.
A na magrinesie, ciekawe jest ostatnie zwiększenie aktywności zawodowej pana Defoe – w tym i zeszłym roku wypuszczono dużą ilość filmów, gdzie gra główną lub drugoplanową rolę.

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Dziennikarka z ambicjami; brak ojca, śmierć matki, poczucie, że nie zasługuje na córkę – jest mi bliskie. Jest zdesperowana – chce udowodnć swoją wartość, której w Amerycem w pracy, mimo wysokich kompetencji – w życiu na codzień nie znalazła. Wydaje mi się, że to problem w Ameryce, gdzie nie docenia się roli konbiety. Ona jest złem koniecznym, nie może decydować lub brać udziału na równi z mężczyznami w decyzjach dotyczących działań strategicznycg wpływających na politykę USA wobec reszty świata. Tak widzę ten fielm….

Agnieszka
Gość
Agnieszka

….i dlatego nie ufam USA

Agnieszka
Gość
Agnieszka

„Kobiety w USA domagały się przyznania im praw wyborczych już od 1848 r., kiedy równouprawnienie wyborcze uznano za strategiczny cel ruchu kobiecego podczas I konwencji organizacji kobiecych w Seneca Falls. Mijały jednak lata, a przygotowywane przez działaczki projekty i petycje były sukcesywnie odrzucane przez Kongres. Pod koniec XIX w. kobiety uzyskały prawo głosu w wyborach stanowych w Wyoming, Utah, Kolorado i Idaho, ale były to jedyne sukcesy, jakimi ruch mógł się poszczycić. …” Moja kochana ciotka, która maąc obywatelstwo USA próbowała ułozyc sobie życiew Ameyce, stwierdziła, że nie czuje się akceptowana – jako kobieta w USA – mieszka oecnie w… Czytaj więcej »