Pościg broniącego się za napastnikiem wyklucza obronę konieczną (i zabójstwo w afekcie też)

Czy zabicie człowieka jego własnym, odebranym mu, nożem, można potraktować jako działanie w obronie koniecznej? A jeśli z okoliczności wynika, że to „broniący się” był de facto napastnikiem? Czy można przyjąć, że osoba, która dogoniła napastnika, działała w obronie koniecznej? A odwracając nieco relację: agresor może powiedzieć, że troszkę go poniosło, więc zabójstwo należy kwalifikować jako wynikające z afektu?


Zabicie odebranym nożem

Zabicie broniącego się odebranym mu nożem nie może być traktowane jako obrona konieczna, zwłaszcza jeśli sprawca „przełamał swój strach” i ścigał swą ofiarę (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu z 11 września 2019 r. (II AKa 275/19)
Silne wzburzenie usprawiedliwione okolicznościami to tylko takie, które w ocenach społecznych może zasługiwać na pewne zrozumienie z punktu widzenia zasad moralnych. Jest bowiem współmierne do wywołującej je przyczyny, pochodzącej od pokrzywdzonego, które to zachowanie wywołało afektywną reakcję spełniająca znamiona czynu zabronionego określonego w art. 148 § 4 kk.

Orzeczenie dotyczyło mężczyzny skazanego na 25 lat za zabójstwo — człowieka, którego najpierw pobił i skopał, a następnie zadał co najmniej dziewięć ciosów należącym do ofiary (i odebranej ofierze) nożem (art. 148 par. 1 kk, w warunkach recydywy m.in. za rozbój na taksówkarzu).

art. 148 par. 1 i 4 kodeksu karnego
§ 1. Kto zabija człowieka,
podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 8, karze 25 lat pozbawienia wolności albo karze dożywotniego pozbawienia wolności.
§ 4. Kto zabija człowieka pod wpływem silnego wzburzenia usprawiedliwionego okolicznościami,
podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.

Zdaniem obrońcy sąd nie zauważył, że zabicie odebranym nożem oznacza, że oskarżony działał w warunkach obrony koniecznej: skoro to ofiara wyjęła nóż, oskarżony miał prawo się bronić, zatem zadane ciosy należy ocenić jako przekroczenie granic obrony koniecznej (eksces ekstensywny), ewentualnie jako zabójstwo w afekcie (art. 148 par. 4 kk).

art. 25 par. 2 i 3 kodeksu karnego
§ 2. W razie przekroczenia granic obrony koniecznej, w szczególności gdy sprawca zastosował sposób obrony niewspółmierny do niebezpieczeństwa zamachu, sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia.
§ 3. Nie podlega karze, kto przekracza granice obrony koniecznej pod wpływem strachu lub wzburzenia usprawiedliwionych okolicznościami zamachu.

Sąd odwoławczy nie podzielił tych ocen: w sprawie stwierdzono następującą sekwencję zdarzeń: (i) doszło do kłótni, w czasie której pokrzywdzony, będąc w odległości 2,5-3 metrów od sprawcy, (ii) wyjmuje nóż; (iii) oskarżony „startuje” i odbiera mu ten przedmiot; (iv) pokrzywdzony zaczyna uciekać; (v) sprawca zaczyna go gonić („Ja go goniłem. Chciałem go zatrzymać. Ja już wtedy miałem nóż w ręku … nie wiem dlaczego go goniłem. Taki odruch …”); (vi) dogania swą ofiarę, zaczyna ją kopać i bić; (vii) pokrzywdzony znów zaczyna uciekać przed oskarżonym; (viii) który znów go dogania, a następnie (ix) zadaje feralne ciosy wcześniej odebranym nożem (nb. świadek zdarzenia i konkubina oskarżonego skwitowała to zdaniem „znowu [mu] odpierdoliło”.
Jeśli ktoś ma wątpliwości, to nie ma ich nawet sam oskarżony, z którego z wyjaśnień wynika, że nie czuł się zagrożony, bowiem nad pokrzywdzonym (który uchodził za osobę spokojną i bezkonfliktową) miał przewagę fizyczną i z łatwością odebrał nóż, a w dodatku pokrzywdzony przed nim uciekał, pościg podjął by „dać mu nauczkę”.
Tymczasem warunkiem zakwalifikowania działania jako obrony koniecznej jest obrona bezpośrednio zaatakowanego dobra, zamiar obrony przed bezprawnym zamachem — kontratyp ten nie obejmuje aktów zemsty, samosądu lub chuligaństwa. Prowadzi do wniosku, że skoro jedynym motywem działania oskarżonego był — spowodowany rzeczywistą lub wyimaginowaną krzywdą — odwet, to zdarzenia nie można potraktować w kategoriach obrony koniecznej.

Odnosząc się do postulatu zmiany kwalifikacji zabójstwa z typu podstawowego (art. 148 par. 1 kk) na postać uprzywilejowaną (zabójstwo w afekcie, art. 148 par. 4 kk) sąd przypomniał, że w orzecznictwie zgodnie przyjmuje się, iż stan silnego wzburzenia uzasadniający łagodniejszą odpowiedzialność sprawcy zabójstwa wymaga (i) afektu fizjologicznego o dużym natężeniu, który (ii) jest usprawiedliwiony okolicznościami (które podlegają ocenie prawnej sądu, a nie ocenie biegłego psychologa). Oznacza to, że argumenty obrony są nielogiczne: uważając pokrzywdzonego za osobę bardzo niebezpieczną, oskarżony w ogóle nie powinien wchodzić z nim w konfrontację, dlaczego więc — po osiągnięciu przewagi i doprowadzeniu do sytuacji, że ofiara zaczęła uciekać — nadal go gonił? Takie zachowanie oznacza, że kierował nim zamiar — co wyklucza kwalifikację jako zabójstwa w afekcie.

Utrzymując wyrok w mocy sąd podkreślił, że w przypadku zabójstwa człowieka kara 25 lat więzienia jest adekwatna do czynu — nie jest rażąco niewspółmierna, a więc nie może być złagodzona biorąc pod uwagę stopień winy sprawcy. Kara 25 lat pozbawienia wolności powinna być orzekana w tych przypadkach, kiedy nawet wyrok 15-letni nie jest wystarczający z punktu widzenia wszystkich celów kary wobec sprawcy — argumentów dostarcza nie tylko ciężar gatunkowy przestępstwa, ale też fakt, iż wcześniej wielokrotnie dopuścił się innych przestępstw z użyciem przemocy.

7
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
4 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
kjonca
Gość
kjonca

„karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 8, karze 25 lat pozbawienia wolności[…]”
ktoś mi może powiedzieć, czemu 25 lat jest wymienione ekstra?

Keiran
Gość
Keiran

Właściwie z tym wyrokiem nie ma jak polemizować. Z opisu wynika, że o żadnej obronie nie ma tu mowy.

wojakrob
Gość
wojakrob

Tak mi się skojarzyła sprawa Dawida Jackiewicza

gordon.shumway
Gość
gordon.shumway

Mnie również, tam też był „pościg” za złoczyńcą, który koniec końców „nieszczęśliwie się przewrócił”.
No i nie było świadków mogących zaprzeczyć wersji podanej przez goniącego…