Kuzyn ważnego polityka piastujący ważne stanowisko w TVP jest osobą publiczną

A skoro ledwie co gruchnęło, że Jacek Kurski „oddał się do dyspozycji prezydenta” (ki diabeł?), bo Rada Mediów Narodowych zagłosowała za jego odwołaniem ze stanowiska prezesa TVP, dziś czas na kilka akapitów o tym czy ochrona dóbr osobistych osoby publicznej oznacza, że nie można wchodzić w jej prywatne (rodzinne, towarzyskie) relacje? Czy jednak można opisywać karierę kuzyna ważnego polityka, który dostał ciepłą posadę w TVP? Czy w ogóle kuzyn szefa partii rządzącej może być traktowany jako osoba powszechnie znana? (wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 30 grudnia 2019 r., I ACa 165/19).

Sprawa dotyczyła odpowiedzialności wydawcy prasowego i redaktora naczelnego tygodnika, w którym opublikowano artykuł poświęcony… — no dobrze, pozostawione w uzasadnieniu okruszki pozwalają stwierdzić, iż chodzi o Jana Marię Tomaszewskiego, kuzyna Jarosława Kaczyńskiego, który swego czasu miał niezłą fuchę w TVP, zaś stroną pozwaną jest wydawca „Newsweeka” i Tomasz Lis. A poszło o zilustrowany zdjęciami z państwowego pogrzebu senatorki Anny Kurskiej tekst, w którym m.in. napisano, iż:

J. T. – energiczny 66-latek o falujących włosach i podkowiastej brodzie – to syn starszej siostry J. K. (1). Najbliższa rodzina J. K. (2), obok córki nieżyjącego brata.
J. T. od kilkunastu lat plącze się przy (…). Gdy ludzie partii przejmują (…) wodociągi, (…) i (…), kuzyn trafia tam na listę płac. Pracuje przy jednym ze spotów L. K. i pomaga w kampaniach (…). W jego domu powstaje film (…) poświęcony szefowi (…). Ugrupowanie wykorzystało go przed wyborami parlamentarnymi w 2011 roku. W partii rządzącej T. to postać znana i ważna. Mówi się tu o nim krótko: „kuzyn”.
J. T. po raz pierwszy przestępuje próg budynku (…) na W. w czerwcu 2007 r., wkrótce po objęciu prezesury przez A. U., wcześniej szefa Kancelarii Prezydenta L. K.. Dostaje etat w dziale kadr: 8 tyś. pensji i premię motywacyjną. Gdy dwa lata później (…) skontroluje Państwowa Inspekcja Pracy, okaże się, że T. nie ma wyznaczonych obowiązków, a w firmie pojawia się z rzadka. Kiedy rada nadzorcza zawiesza U., idzie na zwolnienie lekarskie, na którym spędza 182 dni. Po powrocie trafia do redakcji rozrywki. Przez lata rządów(…) pracownicy widują go w telewizyjnej stołówce (…). T. jest miły i uśmiechnięty, na przywitanie całuje kobiety w rękę.
Gdy na czele (…) staje J. K. (2), kuzyn idzie w górę. Dostaje stanowisko doradcy zarządu, gabinet po byłym wiceprezesie i służbowe auto z kierowcą. Na korytarzach mówi się, że ma 20 tys. pensji (biuro prasowe (…) temu nie zaprzecza) i patrzy szefowi (…) na ręce. Zaraz po nim na kluczowych stanowiskach w telewizji publicznej lądują ludzie z jego kręgu towarzyskiego. Najważniejszą funkcję – dyrektora Agencji (…) – obejmuje W. H.. – To przyjaciele, odwiedzają się w domach.
Etat w biurze otrzymuje też życiowa partnerka kuzyna B. F., aktorka z filmu (…) (T. publicznie nazywa ją „przyjaciółką”), a kierowniczą posadę w Akademii (…) dostaje K. W. – według branżowego miesięcznika (…) to (przynajmniej formalnie) mąż F.. Dyrektorem (…) zostaje dziennikarka M. T. (2), prywatnie żona P. M., producenta zaprzyjaźnionego z T. i H.. Na czele (…) staje zaś J. P., bratanek M., producent (…), przy którym prezesowski kuzyn był konsultantem do spraw obyczajowych.
Jedną z pierwszych decyzji nowej ekipy jest przywrócenie do ramówki zdjętego za rządów Platformy serialu (…). W scenariuszu nieoczekiwanie pojawia się też nowa postać: policjantka z S., w której rolę wciela się B. F.
W jaki sposób nieznana szerzej aktorka dostaje angaż w serialu na dużej antenie? Może odpowiedź zna T., jej partner? Gdy wysyłam mu prośbę o spotkanie, jego prawnik prosi o pytania na piśmie. Zamiast odpowiedzi dostaję pismo grożące procesem. Wynika z niego, że T. jest osobą prywatną i nie wolno o nim pisać bez jego zgody.
Koniec września. K., T. i H. bawią na Festiwalu (…) w G.. Późnym wieczorem z radarów rozbawionego towarzystwa nagle znika prezes (…). Grupka stojących obok filmowców obserwuje, jak z odsieczą szefowi rusza długowłosy doradca. – Muszę pilnować J., bo jeszcze narozrabia! – pokrzykuje.
Na początku września T. pojawia się na (…) w K., towarzyszy mu F.. Za pobyt obojga płaci telewizja. Z informacji przekazanych przez biuro prasowe (…) wynika, że T. występował w K. w kilku rolach jednocześnie: uczestnika Forum, współorganizatora części imprez i autora transmisji. Rozmówcy (…) wspominają, że mimo nawału pracy kuzyn K. znajduje w K. czas na rozmowy z prezesami państwowych spółek. U jego boku widziani są szef (…) R. P., szef (…) H. B. i jeden z menagerów (…).
Polityk (…): – J. ma niezwykły wpływ na prezesa. Pamięta pan, jak w sierpniu ogłoszono odwołanie J. K. (4) i po kilkudziesięciu godzinach trzeba było wszystko odkręcać? To zadziałała interwencja T..
Kilka dni temu doszło do podobnej sytuacji. Gdy (…) wysłał pytania do (…) o T., H., T. i L., branżowy portal (…) podał, że cała czwórka straciła pracę. Minęło jednak kilka dni i na W. gruchnęło, że kuzyn jest już z powrotem. Tyle że już nie jako doradca zarządu, lecz pracownik redakcji (…), tego samego, który sponsoruje dziś (…). Został dyrektorem – precyzuje reżyser J. Z.

(gdzie J.K.(1) to aktualny Naczelnik Państwa, J.K.(3) to matka J.K.(1), J.K.(2) to aktualny prezes TVP, zaś J.T. to powód — a przy okazji syn starszej siostry J.K.(3).

Zdaniem Jana Marii Tomaszewskiego publikacja naruszyła jego dobra osobiste (prawa do wizerunku, prywatności i dobrego imienia), zatem do sądu trafił pozew, w którym zażądał m.in. przeprosin, usunięcia artykułu ze strony internetowej i 50 tys. złotych zadośćuczynienia.
(Z ciekawostek: w odpowiedzi na przesłane bardzo szczegółowe pytania dziennikarz otrzymał… wezwanie przedsądowe z żądaniem zaprzestania wysyłania jakichkolwiek pytań i przygotowania publikacji.)

art. 81 ust. 2 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych
2. Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku:
1) osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych;
2) osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza.

Sąd zauważył, iż człowiek może się stać osobą powszechnie znaną poprzez swoją działalność społeczną, naukową, polityczną, literacką, a nawet przez swoje życie prywatne (w orzecznictwie: prezes znanego klubu sportowego, aktorka serialowa, radczyni prawna będąca ekspertką sejmową, uczestniczka reality show, wydawca lokalnego pisma). Powód jest osobą powszechnie znaną (artystą-malarzem, publicystą telewizyjnym, często pojawiał się publicznie w towarzystwie rodziny — w tym swojego kuzyna, który jest szefem partii sprawującej władzę w Polsce), zaś jako doradca zarządu TVP pełnił także funkcję publiczną — jest więc osobą publicznie znaną, toteż redakcja miała prawo zilustrować tekst zdjęciem wykonanym podczas pogrzebu (art. 81 ust. 2 pkt 1 pr.aut.).
Opublikowanie wizerunku nie należy jednak oceniać wyłącznie w kategoriach wizualnych; wizerunek osoby ma także istotną wartość informacyjną — zatem wydrukowanie zdjęcia było uzasadnione ważnym interesem społecznym: publiczną debatą dotyczącą spraw budzących powszechne zainteresowanie. Społeczeństwo ma prawo wiedzieć o karierach w spółkach Skarbu Państwa członków najważniejszych osób w państwie — kontrolna funkcja prasy uzasadnia opisywanie sytuacji, które rodzą istotne pytania o nepotyzm lub kumoterstwo. Artysta-malarz, publicznie obnoszący się z bliskimi relacjami i zażyłością z Jarosławem Kaczyńskim, który decyduje się na ścieżkę kariery związaną z telewizją publiczną, której kieruje inny polityk partii rządzącej, nie może się dziwić, że sukcesami interesują się media.

Prywatności powoda nie naruszyła publikacja informacji o dochodach, miejscu pracy, partnerce i dochodach, ponieważ ujawnione dane związane były z jego działalnością publiczną, natomiast materiał nie wnikał w szczegóły relacji osobistych i koleżeńskich — nie doszło zatem do naruszenia zakazu z art. 14 ust. 6 pr.pras.
Powyższa ocena wyklucza także przyjęcie, iżby mogło dojść do naruszenia prywatności powoda — osoba publiczna musi bowiem godzić się w taką ingerencję w sferę jego prywatnego życia, która usprawiedliwiona jest interesem publicznym (nb. udział, u boku kuzyna, w uroczystości państwowej — pogrzebie zmarłej senatorki — oznacza uczestnictwo w wydarzeniu publicznym, z pełnymi tego faktu konsekwencjami).

Bezskuteczny był także argument, iż naruszenie dóbr osobistych wynikało z błędnej informacji o wysokości o otrzymywanym wynagrodzeniu (w artykule napisano, że zarabia 20 tys., podczas gdy w rzeczywistości było to 8 tys. złotych): autor tekstu dochował należytej staranności, ponieważ wystosował przed publikacją szereg pytań, na które powód odmówił odpowiedzi. W takiej sytuacji dziennikarz miał prawo zacytować informację, że „na korytarzach mówi się”, że jako doradca Jarosława Kurskiego zarabia kwotę 20 tys. złotych.

Obowiązek rzetelności dziennikarskiej nie może być rozumiany jako bezwzględny nakaz udowodnienia prawdziwości każdej przekazanej opinii publicznej informacji. Takie rozumienie rzetelności dziennikarskiej wręcz kneblowałoby prasę w każdym przypadku, w którym podmioty znajdujące się w kręgu usprawiedliwionego zainteresowania społecznego odmawiałyby przekazania dotyczącej ich informacji. Dziennikarze nie mają takich prawnych i organizacyjnych możliwości zdobywania informacji, jakie zagwarantowano dla organów ścigania czy służb specjalnych. Z tego też względu mają oni obowiązek wykazać, że przy gromadzeniu i wykorzystaniu informacji dochowali oni wysokich standardów staranności i rzetelności, a zatem, że rozsądnie oceniając mogli uznać źródła za wiarygodne a informację przez nie podaną za prawdziwą. 

Sąd podkreślił, iż Jan Maria Tomaszewski nie przedstawił żadnego dowodu na wysokość swego wynagrodzenia nawet w toku postępowania, a przecież jest oczywiste, że zamierzając podważyć prawdziwość informacji o uzyskiwanych dochodach należy wykazać, że informacja jest nieprawdziwa, do czego nie wystarczy samo twierdzenie. Oznacza to, że chociaż zawarte w publikacji informacje należy uznać za niepotwierdzone, to nie ma podstaw do przyjęcia, iż są one nieprawdziwe. (Na marginesie: zdaniem sądu prasa ma prawo powołać się na anonimowe źródła, oczywiście pod warunkiem oceny wiarygodności uzyskanej wypowiedzi — a to dlatego, że media mają prawny obowiązek ochrony tożsamości informatorów, art. 15 pr.pras.).

Ochrona dóbr osobistych osoby publicznej nie może stać na przeszkodzie wyrażania krytycznych poglądów dotyczących działalności publicznej, jak też sfery prywatnej, która wiąże się z działalnością publiczną. Opinia publiczna ma prawo znać fakty odnoszące się do pracy spółek Skarbu Państwa (jak Telewizja Polska S.A.), zaś publikowanie rzetelnych, opartych choćby na informacjach uzyskanych anonimowych informatorów, materiałów prasowych, nie jest działaniem bezprawnym w rozumieniu art. 24 par. 1 kc.
Z tego względu całość roszczeń Jana Marii Tomaszewskiego została prawomocnie oddalona.

Bonus dla ciekawskich: orzeczenie, w którym nakazano wydawcy jakiegoś portalu internetowego przeproszenie Jarosława Kaczyńskiego za opublikowaną informację, iżby załatwił Marcinowi Dubienieckiemu pracę w banku (wyrok SA w Warszawie z 5 czerwca 2019 r., VI ACa 1719/17)

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

1 Komentarz
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze