Samotny pies na opuszczonej posesji — to też znęcanie się nad zwierzętami

Czy znęcanie się nad zwierzęciem musi polegać na aktywnym działaniu (biciu) lub oczywistym zaniedbaniu (głodzeniu)? Czy jednak jako „niewłaściwe warunki bytowania” można zakwalifikować sytuację, w której samotny pies prowadzi swoje życie na opuszczonej posesji — i tak przez trzy lata? (nieprawomocny wyrok SR w Łowiczu z 5 grudnia 2019 r., II K 250/19).


Samotny pies opuszczonej posesji

Samotny pies na opuszczonej posesji? To może być zakwalifikowane jako przestępstwo znęcania się nad zwierzęciem (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Orzeczenie dotyczyło mężczyzny, który przez 3 lata przetrzymywał na zapuszczonej posesji, samotnego, a ponadto nie karmił go prawidłowo i nie podawał odpowiedniej ilości wody, nie poddawał obowiązkowym szczepieniom, nie zabezpieczał przeciwko pasożytom. Takie zachowanie zakwalifikowano jako znęcanie się nad zwierzętami (art. 35 ust. 1a uoz).

art. 35 ust. 1a ustawy o ochronie zwierząt
Tej samej karze [pozbawienia wolności do lat 3] podlega ten, kto znęca się nad zwierzęciem.

W sprawie ustalono, że sprawca zabrał mieszańca labradora ze schroniska, aby umieścić go na niezamieszkałej posesji, oddając mu do dyspozycji tylko i wyłącznie zagraconą i zaśmieconą (gruzem, potłuczonymi butelkami, deskami z wystającymi gwoździami) piwnicę. Przez trzy lata pies miał do dyspozycji tylko podwórko i piwnicę, a do spania miał tylko rzucone stare ubrania, dywan i kołdrę. Pies nie był szczepiony, nie był też w żaden sposób zabezpieczany przeciwko kleszczom (zaś działka była porośnięta gęstą roślinnością, więc stanowiła „potencjalny rezerwuar” tych pasożytów, więc było realne ryzyko babejszozy). Właściciel karmił tylko dwa razy w tygodniu, przy życiu trzymali go tylko pracownicy sąsiedniej restauracji, którzy przez płot podawali mu żywność i wodę. Po trzech latach takiej egzystencji przeprowadzono interwencję, wskutek której pies został odebrany i umieszczony w schronisku.
Zdaniem oskarżonego wszystko było w porządku: pies miał miejsce do spania, cóż z tego, że w piwnicy, zaś potłuczone butelki i ostre gwoździe na pewno nie mogły mu zaszkodzić, bo przecież mógł biegać „po całej posesji” (więc nie musiał po szkle?). Nie jest też prawdą, że nie odwiedzał zwierzaka, bo przychodził i karmił go — a że niezbyt często? przecież jest starszym człowiekiem i nie ma już sił zajmować się wszystkim.

Sąd zauważył, że znęcanie się nad zwierzętami oznacza zadawanie lub świadome dopuszczenie do zadawania bólu lub cierpienia, m.im. utrzymywanie w niewłaściwych warunkach bytowania, w tym w stanie rażącego niechlujstwa, czy też utrzymywanie zwierzęcia bez odpowiedniego pokarmu lub wody przez okres wykraczający poza minimalne potrzeby właściwe dla gatunku. Taki też był sposób taktowania czworonoga przez jego właściciela: cały czas sam, na opuszczonej posesji, bez możliwości schronienia się (poza zaśmieconą piwnicą), wśród gruzu i śmieci, bez odpowiedniej ilości i jakości wody, karmiony dwa razy w tygodniu — to oczywiście kwalifikuje się na znęcanie.

Co ciekawe sąd podkreślił, iż o tym, że doszło do znęcania się nad zwierzęciem świadczy fakt, iż samotny pies żył na opuszczonej posesji, bez kontaktu z człowiekiem czy innymi psami, albowiem:

Takie postępowanie ze zwierzęciem, które przebywało w odosobnieniu i mające jedynie sporadyczny kontakt z opiekunem nie mogło zaspokoić jego potrzeb psychicznych i w konsekwencji pies cierpiał. Psy bowiem, traktują właściciela jako tzw. bezpieczną bazę i nawiązują relacje z właścicielem podobne do tych, jakie pojawiają się między rodzicami a dziećmi.

Uznając oskarżonego winnym przestępstwa sąd skazał go na 2,5 tys. złotych grzywny, nakazał wpłatę nawiązki w wysokości 1 tys. złotych na organizację społeczną zajmującą się ochroną zwierząt oraz orzekł o przepadku psa na rzecz Skarbu Państwa.

Zamiast komentarza: nawet najostrzejszy lub najbardziej „autystyczny” pies jest w gruncie rzeczy bardzo towarzyskim stworzeniem, wymagającym „czynnej więzi” ze swoim przewodnikiem. To nie fanaberia ani widzimisię tego psa (lub nawiedzonych psiarzy) — takie są po prostu realia. Psy nie prowadzą filozoficznych dysput, nie kierują się wymyślnymi teoriami socjologicznymi, nie czytują Márqueza i Remarque’a — ba, z pewnością nie zdają sobie sprawy ani z pojęcia „znęcania się” nad zwierzętami, zaś samotny psiak żyjący na zapuszczonym podwórku nie zdaje sobie sprawy z tego, że jego los nie jest indyferentny prawnie.
To wszystko potrafi człowiek: wymyślać i opisywać teorie, czytać mądre książki, tworzyć i interpretować prawo, mianować swój gatunek „myślącym”…

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze