Wykład nie jest ani dziełem, ani utworem

Uczelnie jeszcze stoją i pewnie przez jakiś czas jeszcze postoją, aczkolwiek chyba zawsze jest dobry moment, by spytać czy umowa o wykład to dzieło czy zlecenie? I czy wykład — taki klasyczny, że wykładowca coś tam przeczyta, coś tam przemyśli, a później to wygłosi (i tak za rok, za dwa, za pięć) można traktować jako utwór w rozumieniu prawa autorskiego?

wyrok NSA z 23 stycznia 2020 r. (II GSK 3661/17)
Warunkiem, aby wykładowi można było przypisać cechy utworu, jest spełnienie przezeń wyłącznie naukowego, niestandardowego charakteru, niepowtarzalności, wypełnienie kryteriów twórczego i indywidualnego dzieła naukowego, a nie — posiadania charakteru odtwórczego, polegającego jedynie na wykonywaniu czynności wymagających określonej wiedzy i zdolności do jej przekazania.

Orzeczenie wydano w sprawie z odwołania płatnika od decyzji NFZ, którego zdaniem zawarta umowa o dzieło o przygotowanie i wygłoszenie wykładu dla lekarzy („Opis 3 przypadków pacjentów leczonych w profilaktyce…”) spełnia warunki dla zakwalifikowania jako umowy o świadczenie usług, co oznacza, że należało odprowadzić od niej stosowne składki (dla jasności: wydanie decyzji było następstwem zawiadomienia otrzymanego od ZUS, który wcześniej przeprowadził swoje postępowanie).

Badając odwołanie zlecającej wykład firmy farmaceutycznej sąd podkreślił, iż o charakterze umowy nie decyduje jej nazwa lub stylistyka, lecz rzeczywisty przedmiot, okoliczności zawarcia, sposób i okoliczności wykonywania (art. 65 par. 2 kc). Oznacza to, iż niezależnie od użytych sformułowań i deklaracji stron, rodzaj umowy jest kwalifikowany ze względu na jej rzeczywisty charakter, a nie „magiczne formułki”.
Tymczasem z treści umowy o wykład wynika, że świadczenie wykładowcy nie miało przynieść konkretnego (materialnego lub niematerialnego) rezultatu — w rzeczywistości wykład stanowił część działań marketingowych i promocyjnych wyrobów leczniczych producenta (jego celem było informowanie lekarzy o działaniu leku; nb. umowy reklamowe co do zasady polegają na świadczenie usług (art. 750 kc). Owszem, treść umowy o wykład łączyła elementy umowy o dzieło (art. 627 kc) i umowy zlecenia (art. 734 kc), zaś w takim przypadku o kwalifikacji decydują cechy przeważające, jednakże sąd spostrzegł, iż „usługodawca” zobowiązał się, że będzie „świadczył usługi” „najlepiej jak potrafi” — co oznacza, że był zobowiązany do świadczenia polegającego na wykonywaniu czynności starannego działania.

Wykładu tego rodzaju nie można także uznać za utwór w rozumieniu art. 1 ust. 1 pr.aut. Jego treść była opracowana na podstawie informacji zdobytych podczas wielu kongresów, więc wykładowca niewątpliwie nie przekazywał zupełnie nowych treści, które można uznać za jego twórczość. Wykład stanowiący odwzorowanie uzyskanej wcześniej wiedzy ma charakter odtwórczy„samo przygotowanie wykładu, nawet gdy przekazywana w nim wiedza wykracza poza zwykły poziom i granice programowe oraz jest w sposób indywidualny dostosowywana do potrzeb słuchaczy, nie może stanowić podstawy do przyjęcia, że w takim wypadku mamy do czynienia z dziełem”, które można zakwalifikować jako działanie twórcze (por. wyrok NSA z 20 listopada 2018 r., II GSK 846/17).
Potencjalnie autorskiego charakteru umowa nie mogła nabyć także poprzez przygotowane przez wykładowcę materiały niezbędne do przeprowadzenia wykładu: raz, że umowa nie zastrzegła przeniesienia autorskich praw majątkowych do nich, a w dodatku miały one charakter tylko i wyłącznie uzupełniający (pomocy dydaktycznej) i nie wykraczały poza wygłoszony wykład.

Oceniając, iż umowa o wykład nie jest umową o dzieło, lecz zleceniem — zaś wygłoszony wykład nie jest utworem w rozumieniu prawa autorskiego — sąd oddalił odwołanie płatnika od decyzji NFZ.

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

20 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze