O tym, że „polecenie premiera” nie może służyć oktrojowaniu prawa!

„W ustawie, której dziś jeszcze nie ma, bo ona jest w tej chwili w Senacie, takie prawo o zadawania pytań o rejestry się pojawiło. Ja rozumiem, że samorządy się zastanawiają, ponieważ nie mają dziś jeszcze podstawy prawnej. Ale tę podstawę prawną stworzyła z drugiej strony decyzja pana premiera dotycząca organizacji wyborów, którą przekazał ministrowi aktywów państwowych Jackowi Sasinowi, a ten dalej Poczcie Polskiej” — ministerka Jadwiga Emilewicz w/s podstawy prawnej żądania udostępnienia Poczcie Polskiej spisów wyborców

Cyrk z „poleceniem premiera” (dla przypomnienia: chodzi ten sam, ale już ulepszony przepis, na podstawie którego premier polecił Lasom Państwowym zamknięcie lasów „bo koronawirus”) jest tak śmieszny, że praktycznie nadawałby się tylko do scenariusza sequela filmu o przygodach Borata Sagdijewa, np. „Borat prezydentem”)… gdyby nie to, że wpływowi politycy partii rządzącej najwyraźniej traktują „polecenie premiera” całkowicie poważnie. Objaśniają tę pokrętną konstrukcję, próbują ubierać w jakieś wykładnie prawne — jeszcze nie padło sformułowanie, że wola premiera jest źródłem prawa (lub też najwyższym prawem), ale to tylko kwestia frazeologii.

art. 11 ust. 3 ustawy w/s COVID-19 (znowelizowany ustawą w/s SARS-CoV-2, Dz.U. z 2020 r. poz. 695)
Prezes Rady Ministrów może, z własnej inicjatywy, wydawać polecenia obowiązujące podmioty [wszystkie organy administracji rządowej działające w województwie, państwowe osoby prawne, organy samorządu terytorialnego, samorządowe osoby prawne oraz samorządowe jednostki organizacyjne nieposiadające osobowości prawnej] i [osoby prawne i jednostki organizacyjne nieposiadające osobowości prawnej oraz przedsiębiorców]. Wydając polecenie wobec przedsiębiorcy Prezes Rady Ministrów może wyznaczyć organ odpowiedzialny za zawarcie umowy.

Tymczasem sprawa jest tak prosta, że nawet nie wymaga żadnego wypunktowania: jeśli nawet epidemia koronawirusa dała asumpt do przemycenia w „tarczy antykryzysowej” dość niebezpiecznego przepisu pozwalającego premierowi na wydawanie innym podmiotom wiążących poleceń — jest on niebezpieczny, bo w ten sposób premier wchodzi w zakres kompetencji innych organów, nie ponosząc jednak odpowiedzialności za decyzje formalnie podjęte przez zobowiązane instytucje — to przecież niedorzeczny jest pomysł, iż w ten sposób premier może zastępować swoją decyzją jakiekolwiek przepisy, których „jeszcze” lub „wcale” nie ma.

art. 87 ust. 1 Konstytucji RP
Źródłami powszechnie obowiązującego prawa Rzeczypospolitej Polskiej są: Konstytucja, ustawy, ratyfikowane umowy międzynarodowe oraz rozporządzenia.

O sposobie organizacji wyborów prezydenckich i przeprowadzania głosowania zadecydował ustrojodawca, do uchwalania ustaw władny jest prawodawca — dopóki nie ma przepisu prawa, który wyznacza operatora pocztowego jako podmiot odpowiedzialny za wybór Andrzeja Dudy na drugą kadencję, premier nie może „uzupełniać luk” jakimikolwiek poleceniami (podobnie jak nie miał prawa zażądać zamknięcia lasów). W ramach (niewątpliwie niekonstytucyjnego) uprawnienia premier może wydawać polecenia innym jednostkom, jednak przecież absurdalne jest wnioskowanie, iżby owe polecenia miały sięgać poza obowiązujące uregulowania (ergo nadleśniczy mogą zabronić wstępu do lasu w ściśle określonych przypadkach, do których epidemia nie należy, zaś Poczta Polska może wystąpić o dane osobowe obywateli dopiero wówczas gdy odpowiednia ustawa organizację wyborów jej powierzy).
Mówiąc wprost: ja ten art. 11 rozumiem w ten sposób, że premier może kazać komuś podjąć określone działanie („mówisz, że nie zrobisz, a ja tobie mówię, że to zrobisz”), ale owo działanie nie może być sprzeczne z prawem, zaś w przypadku organów władzy publicznej musi wynikać z prawa (przypominam, że zasada „co nie jest zabronione, jest dozwolone” dotyczy tylko nas, ale nie dotyczy władzy!). Jeśli ktoś nie wierzy, proponuję przeprowadzić prosty test logiczny: czy wynikające z art. 11 „polecenie premiera” może brzmieć „brać go!”? „zabić go!!”? Tego chyba nie muszę tłumaczyć nawet najmniej inteligentnym ministrom (np. Błaszczakowi czy Sasinowi… od dziś, z przykrością to mówię, niewątpliwie można zaliczać do nich Jadwigę Emilewicz).
Jeśli jest inaczej, jeśli polecenie premiera może posłużyć do oktrojowania dowolnego prawa („bo koronawirus„)… to ja spytam: po co się w ogóle pierniczyć w takie detalizmy? Premier powinien, z powołaniem się na art. 11, wydać polecenie, że wybory zostają odwołane, a marionetkowym prezydentem nadal będzie Andrzej „Saparmyrat” Dudabasza.

A jeśli pozostaną jakiekolwiek nierozwiązane dylematy, to przecież kolejne polecenie premiera może przywrócić dobrze znane i utrwalone (w głowach polityków PiS) rozwiązania prawne, choćby odpowiednio modyfikując treść ustawy zasadniczej, dodając do niej następujące paragrafy:

  • „Przewodnią siłą polityczną społeczeństwa w budowie socjalizmu jest Prawo i Sprawiedliwość” (por. art 3 ust. 1 Konstytucji PRL);
  • „Współdziałanie Prawa i Sprawiedliwości, Solidarnej Polski i Polski Razem stanowi podstawę Chaotycznej Unii Jedności Narodu i Aparatu” (por. art. 3 ust. 2 Konstytucji PRL)
  • „Najwyższym organem władzy państwowej jest rząd Mateusza Morawieckiego, w Bogu jedynego” (art. 20 ust. 1 Konstytucji PRL);
  • można coś jeszcze dodać o Naczelniku Państwa.

PS to tylko felieton, toteż proszę powyższych uwag nie traktować jako poradztwa prawnego!

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

19 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze