Dyktatura ciemniaków

Nieprawdopodobna historia z odwołaniem wyników muzycznej Listy Przebojów Trójki przez politycznego poputczika — za karę, bo wygrała politycznie nieprawomyślna piosenka Kazimierza Staszewskiego („Twój ból jest lepszy niż mój”; szczerze mówiąc na tyle średniawa muzycznie, że jej słuchanie może powodować ból fantomowy po dawniejszej twórczości artysty) — to kolejny, wyraźniejszy nawet niż pałowanie w Warszawie, dowód na to, że Polską rządzi dyktatura ciemniaków. Bliższa czasom Gomułki niż Jaruzelskiego.


Dyktatura ciemniaków

Dla przypomnienia: gomułkowska dyktatura ciemniaków też lubowała się w różnorakich górnolotnych gwarancjach prawnych — wolności słowa, wolności prasy, wolności zgromadzeń i wieców, etc., etc.


Starszym P.T. Czytelnikom przypomnę (a młodszym naświetlę), że za późniejszej komuny ówczesne władze miały na tyle oleju w głowie, żeby pozwolić młodzieży się wyszumieć. Za zrzucanie ciśnienia odpowiedzialny był przede wszystkim coroczny spęd w Jarocinie, zaś na co dzień miłośnicy tego rodzaju dźwięków mieli Rozgłośnię Harcerską i jej „listę przebojów”, na której można było posłuchać rzeczy, które redaktorom na Myśliwieckiej nie przechodziły chyba nawet przez myśl. Nie oznacza to, że post-punkiem, muzyką nowofalową, a także zwykłym rockiem nie interesowała się cenzura — wszakże swój epizod z GUKPiW ma nie tylko Maanam (nb. przypominam, że cenzorski zapis na ich twórczość — to te słynne werble z utworu „To tylko tango” — był efektem odmowy zagrania koncertu dla partyjniaków w jakże orwellowskim 1984 r.), ale też np. Moskwa, której przez długi czas pozwolono występować pod nazwą M-kwa.

Nie sposób oprzeć się kuszącym paralelom: w 1968 r. poszło o zdjęcie „Dziadów” z teatralnego afisza (za nieprawomyślność), co Stefan Kisielewski — publicznie, podczas zebrania Związku Literatów Polskich nazwał „dyktaturą ciemniaków w polskim życiu kulturalnym” — za co obsobaczył go Gomułka i jego komilitoni, a dwa tygodnie później dotkliwie pobili nieznani sprawcy (po tych wydarzeniach prasa przez dłuuuuuuuuuuuugi czas nie mogła drukować felietonów „Kisiela”). W tym samym czasie milicja i aktyw robotniczy pałują w Warszawie… (toć to wszystko marzec sześćdziesiątego ósmego był).
Pół wieku później jakiemuś radiowemu politrukowi nie podoba się vox populi, więc z gracją i inteligencją ministra Sasina wynik głosowania odwołuje (nie udało się 10 maja, udało się pięć dni później?), inteligentni i sprawiedliwi wypowiadają się za lub przeciw (mamy demokratyzację, więc po rytualnej hepaninie Staszewskiego działacze partii Chaosu i Bezprawia mogą lekko skrytykować nadgorliwców z kierownictwa „Trójki”) — a w tym samym czasie policja pałuje jak u Putina…

Wszystko tylko po to, by u steru władzy utrzymała się ta nasza dyktatura ciemniaków — inteligentów Sasina i Błaszczaka, technokratów pokroju Morawieckiego i Emilewicz, no i oczywiście jakże samodzielnego Andrzeja Dudy… — żeby nikt nie odważył się skrytykować Jarosława Kaczyńskiego, ani nawet nie śmiał pomyśleć, że jakiś radiowy poputczik pozwoli na jakiekolwiek kpiny z Naczelnika Państwa.
Generalnie słabo się robi na samą myśl jaka banda idiotów rządzi tym nieszczęśliwym krajem — kłamiąc, tumaniąc, drwiąc w żywe oczy ze zwykłej przyzwoitości…

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

50 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze