Jak będę głosował w wyborach prezydenckich — i dlaczego na Hołownię?

A skoro kilka dni temu opublikowano pełną listę kandydatów ubiegających się o godność głowy państwa (uchwała nr 190/2020 Państwowej Komisji Wyborczej z dnia 12 czerwca 2020 r. w sprawie listy kandydatów na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w wyborach zarządzonych na dzień 28 czerwca 2020 r., M.P. z 2020 r. poz. 532), to dziś czas na kilka akapitów o tym jak będę głosował w niedzielnych wyborach — i dlaczego (najprawdopodobniej) zdecyduję się na taktyczne głosowanie na Szymona Franciszka Hołownię? (Tłumaczyć dlaczego nie rozważam głosowania na urzędującego prezydenta, chyba nie muszę, dość rzec, że taki jest dorobek tej prezydentury, jaka moja jego ocena — więc przyda się odspawanie tej ekipy nieudaczników od żyrandola.)

Czy tytułowe już założenie oznacza, że tak bardzo przypadł mi do gustu program Szymona Hołowni? Przyznam, że nie wiem, bo nie śledzę kampanii, nie słucham kandydatów, nie szukam informacji — o Hołowni wiem, że jest celebrytą telewizyjnym, że można go brać za progresywnego i liberalnego katolika (co dla wielu z obu stron barykady jest poważnym zarzutem), że nie wspiera go żadne ugrupowanie i brakuje mu jakiegokolwiek doświadczenia politycznego, że napisał ciekawą książkę, która mogła by być krótsza. Coś czuję, że gdybym się wgryzł w konkretne postulaty paru innych kandydatów, znalazłbym hasła bardziej mi odpowiadające (jeszcze lepszy mógłby być przeszczep po kawałku od każdego — byle nie wyszedł z tego kolejny Frankenstein).

Otóż moje głosowanie na Hołownię ma uzasadnienie wyłącznie taktyczne.
Nie będę ukrywał, że np. taki Trzaskowski jest nie tylko bardziej otrzaskany w polityce, ale też bardziej reprezentacyjny (ładnie mówi po angielsku, ma niezłą, prezydencką twarz; bajdełej twarzy, mała dygresja: czy ktoś jeszcze pamięta Vladimíra Franza, który kilka lat temu ubiegał się o prezydenturę Czeskiej Republiki?). Merytorycznie bije na głowę Dudę, jako prezydent być może byłby lepszy od Hołowni (być może, bo wiadomo, że umoczenie polityczne ma swoje plusy i minusy — vide modelowo niesamodzielny aparatczyk Duda), ma znacznie większe poparcie elektoratu. Wydaje się, że od wygranej 28 czerwca dzieli go tylko kroczek…

Sęk jednak w tym, że ten kroczek może się w przypadku Trzaskowskiego przerodzić w senny koszmar, w którym ktoś nie może oderwać ciężkiej nogi od ziemi… Trzaskowski ma duży elektorat pozytywny, ale niewiele mniejszy negatywny, co w przypadku drugiej tury nie rokuje najlepiej. Sondaże pokazują, że prawie 1/5 elektoratu Hołowni (podobnie w przypadku głosujących na Kosiniaka-Kamysza) rozważa, gdyby ich kandydat nie dostał się do drugiej tury, oddanie głosu na Dudę — co oznacza, że głosowanie na Trzaskowskiego już 28 czerwca może zwiększać szanse Dudy, natomiast chyba mało kto przypuszcza, by popierający kandydata KO w drugiej turze poparli Dudę zamiast np. Hołownię.
(Całkowicie na marginesie: jakbym był jakimś macherem czy innym spin-doktorem w PiS, dążyłbym do tego, żeby część głosów elektoratu przerzucić w pierwszej turze właśnie na Trzaskowskiego — jako tego, z którym Dudzie może pójść stosunkowo najłatwiej. Aha, jakby mnie ktoś spytał czemu nie na Kosiniaka-Kamsza: ujmując rzecz taktycznie wierzę, że 99% jego elektoratu i Hołowni się „wymienia”, zaś jakby na to nie patrzeć nazwa PSL działa na mnie tylko nieco mniej gorzej, niż SLD — cały czas tkwi we mnie pamięć rządów lat 1993-97 i „przerwanej kadencji” przy boku Leszka Millera, 2001-03).

Być może powinienem głosować na kandydata, którego program jest z pewnością bardziej liberalny niż Szymona Hołowni? Jasne, bardzo chętnie, ale już chyba kiedyś się skarżyłem na tutejszych łamach, że nie mamy w Polsce polityków, którzy choćby skrajnie liberalnego przekaz nie łączyliby z jakimiś głupotami. JKM tym razem nie startuje (!), więc nikt nas nie raczy prowokacyjnym wywyższaniem Hitlera. Natomiast liberalizm kandydata Bosaka wydaje mi się zbyt podszyty ideami narodowymi (młodość w Młodzieży Wszechpolskiej oraz sprawowanie mandatu poselskiego z ramienia LPR jako przyboczny Romana Giertycha to w moich oczach skaza, którą będzie trzeba odrabiać ze trzy dekady) — no i umówmy się: mam już tyle lat, że przestało mi się podobać nie mieć nigdy racji ;-)

Niefart jest taki, że głosując na Rafała Trzaskowskiego w pierwszej turze zwiększacie szanse Andrzeja Dudy na reelekcję. Taktyczne głosowanie na Hołownię, który w drugiej turze może liczyć na przejęcie wielu głosów konkurentów, oznacza znaczące zmniejszenie widoków urzędującego prezydenta na wybór na drugą kadencję.
Ja zaś — nie tylko ze względu na mój anarcho-kapitalistyczno-liberalny światopogląd uzewnętrzniający się w potrzebie głosowania przeciwko aktualnie sprawującym władzę — bardzo chciałbym widzieć Dudę na wcześniejszej emeryturze, choćby była to emerytura prezydencka.

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

43 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze