Wulgarna manifestacja przekonań politycznych nie jest znieważeniem Prezydenta RP

A skoro jakiś czas temu było o tym, że prezydent Duda raczył łaską swą obdarzyć Jana Śpiewaka, skazanego za zniesławienie pewnej prawniczki, dziś czas na kilka zdań o tym, że z pewnością kolejny prezydent nie będzie musiał myśleć o ułaskawieniu jegomościa, który na swym aucie napisał „wolę w szambie zanurkować niż na Dudę zagłosować” — bo nie można jako publiczne znieważenie prezydenta traktować umotywowanej krytyki polityka, wynikającej z oceny sprawowania przez niego urzędu, nawet jeśli polega ona na używaniu słów wulgarnych.


publiczne znieważenie prezydenta

W kontekście tego czym jest, a czym nie jest publiczne znieważenie prezydenta — czy tylko ja mam wrażenie, że godność prezydenta najmocniej znieważa sam Andrzej Duda, przez sposób sprawowania urzędu? (fot. Olgierd Rudak, CC-BY 2.0)


wyrok Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z 19 września 2019 r. (II AKa 184/19)
Cechą społeczeństw demokratycznych jest dopuszczalność krytyki i kontroli społecznej i zarazem przydawanie mniejszego znaczenia wartościom o charakterze prestiżowym, których ochrona ponad rozsądną miarę, jest typowa raczej dla ustrojów autorytarnych czy totalitarnych, gdzie władza jest niepewna swojej legitymizacji.

Orzeczenie dotyczyło mężczyzny, który powitał prezydenta Andrzeja Dudę wizytującego otwarcie obozu harcerskiego plakatem z napisem zawierającym „słowo wulgarne”, co zostało potraktowane jako przestępstwo publicznego znieważenia głowy państwa. (Pozostawione w uzasadnieniu okruszki pozwoliły ustalić, że chodzi o „Dzisiaj pałac, jutro ciupa, nie prezydent, tylko dupa”.)

Jednakże sąd I instancji postępowanie umorzył, ponieważ stwierdził, iż społeczna szkodliwość czynu przypisywanego oskarżonemu jest nieznaczna (art. 17 par. 1 pkt 3 kpk).

art. 135 par. 2 kodeksu karnego
to publicznie znieważa Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Badając wniesioną przez prokuratora apelację sąd przypomniał, że chociaż argumentuje się, iż przepis chroni powagę urzędu, a przez to porządek publiczny i bezpieczeństwo państwa (taki pogląd wyraził Trybunał Konstytucyjny stwierdzając zgodność art. 135 par. 2 kk z ustawą zasadniczą, TK z 6 lipca 2011 r., P 12/09), to w orzecznictwie sądów europejskich podkreśla się przecież, iż chociaż wolność słowa w zakresie krytyki i dyskursu politycznego nie jest nieograniczona, to jednak wzmocniona ochrona prawna głowy państwa przed krytyką co do zasady jest niezgodna z duchem Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (por. wyrok ETPCz z 13 marca 2018 r. w sprawie 51168/15 — dot. skazania osób, które wywiesiły slogan „300 lat Burbonów, 100 lat walki z hiszpańską okupacją” i spaliły zdjęcia monarchy hiszpańskiego podczas jego wizyty w Katalonii). Cechą społeczeństwa demokratycznego jest dopuszczalność krytyki osób pełniących funkcje państwowe, w tym także prezydenta — zaś osoby piastujące takie stanowiska muszą liczyć się z tym, że krytyka będzie czasem nieprzyjemna — albowiem takie są konsekwencje wolności słowa.

Sąd zwrócił także uwagę, iż wyraz „dupa”, choć wulgarny, nie należy do najcięższych, ani nawet średnio obraźliwych obelg. Epitet ten jest pogardliwy i znieważający — ale uwzględniając gamę wielu innych jakże popularnych, acz bardziej ordynarnych wulgaryzmów, użyte przez oskarżonego słowo „jawi się jako umiarkowanie intensywne”, a przecież sam prokurator przyznał, że mówi się tak także na osoby niesamodzielne, niezaradne i ulegające wpływom innych osób (sic!). Natomiast biorąc pod uwagę nierzadko haniebne wypowiedzi padające z ust polityków, wypowiedź nie wydaje się szczególnie obelżywa czy skrajnie bulwersująca. (Co ciekawe sąd I instancji miał powiedzieć, że „ryba psuje się od głowy”, co oskarżenie potraktowało jako kolejny przytyk pod adresem prezydenta Dudy — ale sąd odwoławczy wytłumaczył mu, że chodzi o elity polityczne w ogólności.)
Nie można także pomijać, iż do zdarzenia doszło w dość odosobnionym miejscu, przy niewielkim audytorium, zaś sam napis pojawił się na niewielkim kawałku kartonu, który oskarżony trzymał na wysokości klatki piersiowej — a przecież sam prokurator przyznał, że zainteresowanie mediów incydentem przyniósł dopiero akt oskarżenia. Nie bez znaczenia była motywacja kierująca sprawcą: nie jest on chuliganem, który chciał się wyżyć, lecz jest osobą, która przejawia żywe zainteresowanie sprawami publicznymi, ma swoje poglądy — wyraża te poglądy — zaś wyrażanie poglądów dotyczących życia publicznego należy do prawnie chronionej sfery wolności jednostki (art. 54 Konstytucji RP, art. 10 ust. 1 EKPCz).

Na marginesie sąd zwrócił uwagę, że w akcie oskarżenia odnoszono się tylko do wyrazu „dupa”, więc tylko taki był przedmiot zainteresowania sądu — zatem prokurator nie może w apelacji dodatkowo żądać ukarania sprawcy za frazę „dzisiaj pałac, jutro ciupa” (niezależnie od tego podkreślono, że w postępowaniu przeanalizowano cały slogan, a nie jedno słówko — co oceny i tak nie zmienia).

Finalnie sąd stwierdził, iż chociaż zachowanie takie może być traktowane jako publiczne znieważenie Prezydenta RP, to wszystkie podniesione okoliczności uzasadniały umorzenie sprawy ze względu na znikomą szkodliwość społeczną czynu.

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

14 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze