Składany kubeczek Sea to Summit X-Cup (test)

Zwrócił mi jakiś czas temu P.T. Czytelnik uwagę, a to przy okazji zachwytów nad tytanowymi kubkami Snow Peak, że takie przybory są dla „aspirujących, a nie ambitnych turystów”, zaś lepiej nosić jeden prosty, stalowy kubek do wszystkiego, w ostateczności można zabrać kubek składany.
Sęk w tym, kochaniutcy, że my takie składane kubeczki mamy, pieściliśmy się z nimi ileś tam czasu, ale właśnie pod wpływem tych doświadczeń doszedłem do wniosku, że ładnie wyglądające, sprytne i kolorowe — ale jednak raczej barachło.
Oto kilka akapitów (szumnie nazwanych testem) o składanym silikonowym kubeczku Sea to Summit X-Cup.


Kubek Sea Summit X-cup test

Składany kubek Sea Summit X-Cup wygląda naprawdę fajnie: jest kolorowy, zwija się do wielkości grubszego „wafla”, można wlewać wrzątek i go myć w zmywarce. Ideał? (fot. Olgierd Rudak, CC-BY 2.0)


Na początek godzi się kilka suchych faktów, bo to one zwykle determinują dyskurs:

  • wykonany z silikonu, w kształcie ściętego stożku, z „harmonijką” umożliwiającą składanie (mocny i odporny — można lać wrzącą wodę i wkładać do zmywarki);
  • rozmiary: 92 mm w najszerszym, 57 mm w najwęższym miejscu, 68 mm wysokości (12 mm po złożeniu — czyli bardzo kompaktowy w transporcie);
  • masa 48 gramów (czyli połowa tego, co mniejszy z naszych kubków Snow Peak);
  • pojemność 250 ml, wewnątrz podziałka umożliwiająca odmierzanie objętości płynów;
  • dostępny w różnych kolorach (limonkowym, jak na obrazku, a także błękitnym, pomarańczowym, szarym i czerwonym).

Słowem: kubek Sea to Summit X-Cup to fajny, mały i wygodny gadżet dla każdego turysty — udało mi się je kupić za niewielkie pieniądze (normalnie chodzi za ok. 35 złotych) — czego chcieć więcej?


Kubek Sea Summit X-Cup test

Za wygląd kubek Sea Summit X-Cup ma u mnie 9/10 — ale za funkcjonalność… góra 3/10… (fot. Olgierd Rudak, CC-BY 2.0)


Stety czy nie, po 2-3 latach używania wyszło szydło z worka, a mianowicie:

  • zapach! nalejcie do kubeczka Sea to Summit X-Cup gorącego napoju (kawy lub herbaty), a się sami przekonacie: rozgrzany silikon zaczyna emitować ten swój swoisty, nieszczególnie sympatyczny smrodek topiącego się tworzywa. Nieważne ile czasu minęło od zakupu, nieważne ile razy myliście go — za każdym razem po prostu jedzie plastikiem;
  • (przyznam, że mniej odporna na ten aromat okazała się moja Małżonka, ja zaś przez pewien czas próbowałem ją i siebie oszukiwać, że to złudzenie — ale coś w tym jest; ogólne odczucie jest chyba gorsze niż jakbym pił piwo wprost z puszki; natomiast nie próbowałem z niego pić wina, więc się nie wypowiem co o takim zastosowaniu sądzą moje zmysły);
  • ten kubek kompletnie nie trzyma temperatury (bo i jakim cudem miałby to robić?) — lubicie rozpocząć poranek, niezależnie od tego czy to biwak, czy kulturalny wypoczynek, od łyknięcia gorącej kawki? trawestując Henry’ego Forda: każdy może napić się gorącej kawy z kubka Sea to Summit X-Cup, pod warunkiem, że zajmie mu to kilkadziesiąt sekund, ale jakiekolwiek próby utrzymania ciepła w plenerze spełzają na niczym;
  • wygodny do przenoszenia — niewygody do używania: skoro kubek traci ciepło jak cholera, to jest jasne, że jego ścianki są pieruńsko rozgrzane, przeto niełatwo go chwycić; owszem, od tego jest ten czarny otok w górnej części — ale dla mnie nie dość, że jest on nieco zbyt mały, to w dodatku wymusza ten finezyjny chwyt „z paluszkiem”;
  • i last but not least: na wyjazdach najwygodniej kawę parzy się (moim subiektywnym zdaniem) w AeroPressie — no ale niestety, dociskanie strzykawki oznacza… składanie kubeczka, więc kawę będziecie mieli, ale rozlaną…

Sea Summit X-cup & Snow Peak titanium mug & AeroPress

Mission impossible: zaparzyć kawę przy pomocy AeroPressa w kubku Sea to Summit X-Cup… toteż aktualnie służą nam one właściwie tylko jako podstawka pod inne naczynia (fot. Olgierd Rudak, CC-BY 2.0)


Reasumując: może i nie jest źle, ale jak dla mnie jest słabo. Kompaktowe rozmiary złożonego naczynka (można je zmieścić do kieszeni nie tylko fajnej koszuli) są świetne, ale przecież mówimy o sprzęcie, który ma służyć do czegoś więcej, niż tylko do noszenia — no i wyszło, że dla nas ten dyskomfort jest na tyle odczuwalny, że Sea to Summit X-Cup spadły u nas do roli… podstawki po kubek właściwy.

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

7 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze