Czy działalność gospodarcza założona przez kobietę tuż przed porodem jest pozorna?

Czy można zarzucać pozorność działalności gospodarczej założonej przez kobietę w ciąży tylko dlatego, że miesiąc później — ale dwa miesiące przed terminem — urodziła dziecko? Zwłaszcza, że wcześniej robiła to samo, ale na umowę o dzieło? Czy pozorność działalności gospodarczej można oceniać po wysokości zadeklarowanych składek na ubezpieczenia społeczne? (wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 13 lutego 2020 r., III AUa 189/18).

Orzeczenie dotyczyło odwołania od decyzji ZUS, w której stwierdzono, że założenie działalności gospodarczej przez kobietę, która była w zaawansowanej i zagrożonej ciąży, miało charakter pozorny — ukierunkowany na uzyskanie świadczeń.
Kobieta (tłumaczka z języka obcego) przez kilka lat obsługiwała dwa podmioty na podstawie umów o dzieło, w ostatnim czasie jej dochody spadały. W październiku 2014 r. poddała się skutecznemu zabiegowi in vitro, jednak 2 kwietnia 2015 r. lekarz uznał ciążę za wysokiego ryzyka, zaś trzy tygodnie później wystawił skierowanie do szpitala; natomiast 8 kwietnia czasie tłumaczka założyła działalność gospodarczą (z datą rozpoczęcia 1 maja 2015 r.) oraz zgłosiła się do ubezpieczenia społecznego i dobrowolnego ubezpieczenia chorobowego (jako podstawę wymiaru wskazując kwotę prawie 10 tys. złotych). Jednak przebywając w szpitalu nie była zdolna do podjęcia działalności, więc jej aktywność ograniczała się do prowadzenia korespondencji listelowej, wystawiła też dwie faktury. 6 czerwca 2015 r. urodziła dziecko (był to 7 miesiąc ciąży), opłaciła dwie składki na ZUS, a następnie wystąpiła o wypłatę zasiłku macierzyńskiego.
ZUS ocenił, że założenie firmy i zadeklarowanie tak wysokiej podstawy wymiaru składek miało na celu wyłącznie uzyskanie świadczeń, a nie faktyczne wykonywanie działalności.
W odwołaniu od decyzji kobieta podkreśliła, że nie można podważać faktycznego prowadzenia działalności, jeśli przedsiębiorca bezspornie podjął szereg czynności zmierzających do uzyskania zarobku (w tym wystawił stosowne faktury), opłacił stosowne składki na ZUS. Nie istnieje przepis zakazujący ciężarnym kobietom zakładania firm — a przecież nie mogła odgadnąć, że urodzi dziecko w 7 miesiącu ciąży.

Sąd niższej instancji nie podzielił tej argumentacji: działalność założona tylko w celu uzyskania świadczeń z tytułu choroby i macierzyństwa nie może być uznana za działalność gospodarczą sensu stricto. Tymczasem sekwencja zdarzeń — 7 lat współpracy na umowę o dzieło i decyzja o podjęciu działalności w momencie hospitalizacji — prowadzi do oczywistego wniosku, że kobieta podjęła decyzję o zarejestrowaniu działalności wiedząc, że nie jest już zdolna do jej wykonywania ze względu na stan zdrowia. Jako dowodu na faktyczne prowadzenie firmy nie można traktować pisania listeli, wystawienia faktur (jako dokument prywatny może ona być tylko dowodem na to, że osoba złożyła określone oświadczenie — ale nie na prawdziwość tego oświadczenia), lub kontaktowania się z biurem księgowym, zwłaszcza, że niektórymi sprawami zajmował się mąż. Oznacza to, że zgłoszenie prowadzenia działalności gospodarczej było czynnością pozorną (art. 83 kc), zatem odwołanie zostało oddalone.

W apelacji od niekorzystnego wyroku skarżąca zwróciła uwagę, że są dowody (faktury i świadkowie), że od maja do września 2015 r. prowadziła działalność gospodarczą, ciąża nie może być traktowana jako przeszkoda do świadczenia usług jako tłumacz, zaś w świetle tego, że lekarze nie zakazali pracy, kobieta mogła podejmować działalność zarobkową — natomiast skierowanie do szpitala zostało wystawione po założeniu działalności, więc nie można zakładać, że firma powstała w związku z hospitalizacją.

Sąd odwoławczy zarzuty te uwzględnił: nie ma dowodu na to, że w momencie składania wniosku o wpis do CEIDG (8 kwietnia) kobieta wiedziała, że w związku z ciążą trafi do szpitala. Owszem, już 2 kwietnia lekarz stwierdził ciążę wysokiego ryzyka, ale skierowanie do szpitala wystawiono dopiero 24 kwietnia, przeto w czasie zakładania firmy skarżącej nie były znane jakiekolwiek przesłanki uniemożliwiające jej prowadzenie, zwłaszcza, że charakter pracy tłumacza nie wydaje się być nie do pogodzenia z ciążą (a przynajmniej ZUS tego nie udowodnił). Założenia firmy nie można też podważać argumentując, że kobieta mogła nadal świadczyć usługi na umowę o dzieło — bo nie jest rolą ani ZUS-u, ani sądu dokonywanie za osoby formy wykonywania działalności zawodowej. Nie można też kobiecie czynić zarzutów, iż pewne czynności formalne podejmował za nią mąż, albowiem wsparcie pełnomocnika nie może budzić wątpliwości nawet w przypadku osób w pełni zdrowych i dyspozycyjnych.
Pozorność działalności gospodarczej założonej przez kobietę w ciąży nie może być także oceniana ze względu na uzyskiwane przez nią dochody — zaś ZUS nie jest uprawniony do kwestionowania wysokości zadeklarowanej składki na ubezpieczenia społeczne, jeśli mieści się ona w granicach prawa (uchwała 7 sędziów SN z 21 kwietnia 2010 r., II UZP 1/10).

Biorąc pod uwagę te argumenty sąd wykluczył pozorność założenia działalności gospodarczej przez kobietę w ciąży sąd, a zatem uwzględnił apelację — zmieniając niekorzystny wyrok i decyzję ZUS, w ten sposób, iż stwierdził, że kobieta podlega ubezpieczeniom społecznym jako osoba prowadząca pozarolniczą działalność gospodarczą.

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

10 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze