Wprowadzona przez ministra Szumowskiego prewencyjna kwarantanna była sprzeczna z Konstytucją (wyrok)

Czy minister zdrowia miał prawo, ustanawiając stan zagrożenia epidemicznego, wprowadzić obowiązkową prewencyjną kwarantannę dla przekraczających polską granicę? Czy wydane przezeń rozporządzenie można oceniać jako wykraczające poza granice upoważnienia ustawowego — co by sprawiało, że cała wymyślona przez Szumowskiego kwarantanna była sprzeczna z Konstytucją? (nieprawomocny wyrok WSA w Gliwicach z 27 lipca 2020 r., III SA/Gl 319/20).


kwarantanna szumowskiego sprzeczna konstytucją
„Wam barany liczyć prowadzać, a nie politykę robić!” (fot. Magdalena Rudak, CC-BY-SA 3.0)

Orzeczenie dotyczyło skargi Rzecznika Praw Obywatelskich na objęcie kwarantanną Polaka powracającego z pracy w Czeskiej Republice. Przy przekraczaniu granicy funkcjonariusz Straży Granicznej wręczył mu kartę lokalizacyjną — kartę pasażera, a następnie oznaczył jako osobę zakwalifikowaną do kwarantanny, dane zostały wpisane do systemu Ewidencja Wjazdów do Polski. Wskutek kwarantanny pracownik stracił zatrudnienie w czeskiej firmie.
Zdaniem ombudsmana Straż Graniczna powinna uwzględnić, iż pracownik tego rodzaju był prawnie wyłączony spod obowiązkowej kwarantanny (rzecz miała miejsce na samym początku histerii, ale już miała zastosowanie błyskawiczna nowelizacja rozporządzenia), zaś w uzasadnieniu RPO powołał się na szereg znanych i przywoływanych nie tylko na tutejszych łamach argumentów wskazujących, że działania rządu związane z koronawirusem to prawna hochsztaplerka.

Wojewódzki Sąd Administracyjny jednoznacznie i zdecydowanie poparł przedstawione stanowisko. Nałożenie na obywatela obowiązku odbycia kwarantanny po powrocie do Polski stanowiło naruszenie konstytucyjnej wolności poruszania się po terytorium kraju. Wolność ta może być ograniczona, jednak wyłącznie na podstawie ustawy i wyłącznie w sposób konieczny w demokratycznym państwie.
Co więcej wydane przez ministra Szumowskiego
rozporządzenie w/s ogłoszenia stanu zagrożenia epidemicznego przekraczało granice delegacji ustawowej: minister miał prawo ustanowić czasowe ograniczenia określonego sposobu przemieszczania się, co nie jest równoznaczne z ustanowieniem obowiązku odbycia kwarantanny, który de facto stanowi zakaz poruszania się po terytorium RP (por. „O tym, że wprowadzenie całodobowej godziny policyjnej w związku z epidemią koronawirusa jest sprzeczne z prawem”, w którym pisałem o innym aspekcie tego samego bubla). Tymczasem już wówczas istniała podstawa prawna do wprowadzenia obowiązkowej kwarantanny w drodze rozporządzenia wydanego przez rząd (dla jasności: takie rozwiązanie władze wybrały nieco później).

Jako słuszny uznano argument, iż zgodnie z ustawą kwarantannie może podlegać wyłącznie osoba narażona na chorobę zakaźną, zaś wyłączeniu podlegała osoba przekraczająca granicę w związku z wykonywaniem czynności zawodowych (którym pracownik wracający z pracy w Czeskiej Republice nie był — stanowiło to przekroczenie granicy „w związku z jego pracą za granicą, ale nie w ramach wykonywania czynności zawodowych”). Okoliczności te nie mają o tyle znaczenia, że skoro minister zdrowia nie był upoważniony do wydawania przepisów o obowiązkowej kwarantannie — to nikt do takiej kwarantanny nie mógł być zmuszony.

WSA nie podzielił natomiast zarzutów odnoszących się do tego, że kwarantanna odrywająca pracownika od miejsca zatrudnienia poza granicami kraju stanowi naruszenie unijnej swobody wykonywania pracy w innym państwie członkowskim. Rzecz w tym, że czynność polegająca na wyznaczeniu kwarantanny nie dotyczy swobody wykonywania pracy i nie jest jego celem ograniczenie lub uniemożliwienie zatrudnienia w Czeskiej Republice. (Przyjmując argumentację RPO trzeba by uznać, że „każda kara pozbawienia lub nawet ograniczenia wolności, w tym także legalne skierowanie do odbycia kwarantanny lub inna izolacja” prowadzi do naruszenia zasady swobody pracy w EU).

Zamiast komentarza: moja ocena koronawirusowej legislacji zbliża się już do ceterum censeo Carthaginem esse delendam, ale to nic jeśli przy okazji uda się przeforsować do myślenia prawniczego tak ortodoksyjne myślenie o relacji Konstytucja — ustawa — rozporządzenie, jakie zaprezentował RPO i sąd. Przyzwyczaiłem się już (przyzwyczaiłem, nie: zaakceptowałem) do dominującego dotąd myślenia, że ustawa może wyznaczać „ramy”, które rozporządzenie „doprecyzuje”; stąd też mam mało wątpliwości, iż gdyby podobny spór trafił do ówczesnego Trybunału Konstytucyjnego (nie, nie mówmy o towarzystwie od herbaty i ciasteczek), wątpliwości zostałyby rozwiane — na niekorzyść ortodoksów.

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

3 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze
3
0
komentarze są tam :-)x