Czy facet, który dźgnął nożem obmacującego go kolegę — działał w obronie koniecznej?

A skoro kilka dni temu było o tym, że gminne deklaracje w/s „ideologii LGBT” mogą być skarżone do sądu, dziś czas na kilka zdań o tym czy dźgnięcie nożem kolegi — obmacującego po genitaliach podczas wspólnego picia wódki i zbierania grzybów — może być traktowane jako obrona konieczna? A na marginesie: czy użycie noża przeciwko innemu człowiekowi oznacza zamiar jego zabicia?


dźgnięcie nożem obmacującego obrona konieczna

Morakniv Eldris może by chyba niezłym nożykiem na grzyby (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


nieprawomocny wyrok SO w Piotrkowie Trybunalskim z 29 czerwca 2020 r. (III K 40/20)
Nie zawsze użycie noża oznacza, że sprawca miał zamiar, choćby ewentualny, wywołania skutku śmiertelnego.

Sprawa dotyczyła mężczyzny oskarżonego o to, że dźgnął jadącego z nim autem kolegę nożem, co zakwalifikowano jako usiłowanie zabójstwa (art. 148 par. 1 kk) i spowodowanie średniego rozstroju zdrowia (art. 157 par. 1 kk).

Sąd ustalił, że feralnego dnia kumple spotkali się przy zbieraniu grzybów i piciu wódki (w różnych konfiguracjach towarzyskich), w pewnym momencie przejeżdżali leśną drogą, kiedy raptem kierowca zaczął swojego kolegę obmacywać po nogach i kroczu. Niezadowolony kolega poprosił impertynenta, żeby przestał, ale ten nie reagował i nadal dotykał go w miejsca intymne — więc zaczepiany się zdenerwował, wyjął nóż i przeciągnął ostrzem po szyi kierowcy, a następnie wysiadł z auta i poszedł do domu. Opowiedział domownikom o całym zajściu, jednak rodzina mu nie uwierzyła — jak w końcu poszli w miejsce zdarzenia, to nie zastali tam niczego ani nikogo. W tym samym czasie ranny kierowca zatelefonował do innego kolegi i poprosił go o pomoc; kolega przyjechał i spytał co się stało, ale mężczyzna odpowiedział, że nie wie — po czym wsiadł do auta i pojechał do domu. Rodzina wezwała pogotowie, które stwierdziło ranę 1×10 centymetrów.
Oskarżony uważał, że jest niewinny: owszem, przeciągnął ostrzem noża po szyi kolegi, ale powodem ataku było zachowanie pokrzywdzonego, który dotykał go po nogach i kroczu; nie doszło do żadnej sprzeczki czy kłótni, ale przecież miał prawo się bronić.

Sąd ocenił, że rzeczywiście, gwałtowną reakcję oskarżonego — generalnie niekonfliktowego pijaczka o spokojnym usposobieniu — spowodowało dotykanie jego miejsc intymnych przez pokrzywdzonego. Faceci znali się od lat, wielokrotnie spożywali razem alkohol, ale nigdy wcześniej nie było między nimi żadnych konfliktów; nigdy też nie zdarzyło się, by kolega okazał koledze zainteresowanie tego rodzaju — nie da się więc ukryć, że na przebieg wypadków znaczny wpływ miało morze wypitej wódki (łącznie ok. 2,2 litra).
Trudno jest jednak oskarżonemu przypisywać zamiar pozbawienia życia ofiary, jak bowiem wskazuje się w orzecznictwie SN „w przypadku przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu znamiennego skutkiem, o kwalifikacji prawnej decyduje przede wszystkim powstały skutek, zaś usiłowanie przestępstwa zagrożonego karą surowszą można przypisać sprawcy tylko wtedy, gdy w zamiarze popełnienia takiego przestępstwa zmierzał bezpośrednio ku jego dokonaniu, a zamierzonego skutku nie osiągnął z przyczyn od niego niezależnych”. Należy w tym celu przeanalizować całokształt okoliczności przedmiotowych (użyte narzędzie, ilość ciosów, ich siłę i umiejscowienie rany, etc.), jak też cechy podmiotowe (osobę sprawcy, jego pobudki, motywy nim kierujące, etc.). Nie zawsze przecież użycie noża oznacza, że sprawca chciał zabić, zatem biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności trudno oskarżonemu stawiać zarzut usiłowania zabójstwa — swoim zamiarem na pewno nie obejmował takiego skutku. Jego atak (pojedyncze cięcie) było efektem bezmyślnej reakcji na niezrozumiałe dotykanie go przez pokrzywdzonego — na pewno oskarżony nie był zdeterminowany do tego, by zabić.
Jednakże okoliczności sprawy nie pozwoliły potraktować działania oskarżonego jako podjętego w obronie koniecznej, choćby z przekroczeniem jej granic — bo przecież zachowanie pokrzywdzonego trudno uznać za rzeczywisty, obiektywnie istniejący zamach na prawnie chronione dobro oskarżonego, co jest warunkiem zastosowania art. 25 kk.

Z tego względu sąd zakwalifikował czyn oskarżonego tylko jako przestępstwo z art. 157 par. 1 kk, za co skazał go na półtora roku bezwzględnego więzienia (zaliczając na poczet kary 9 miesięcy aresztu tymczasowego), a także zobowiązał go do wypłacenia rannemu nawiązki w wysokości 2 tys. złotych.

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

32 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze