O godności w ujęciu zasadniczym, która pozwala na wiele, raz jeszcze

Otrzymałem od P.T. Czytelników, po publikacji tekstu poświęconego wygłoszonemu przy herbatce i ciasteczkach stanowisku dotyczącemu tzw. aborcji eugenicznej, kilka listeli — wzywających do opamiętania się (bo poparłem zakaz), wzywających do opamiętania się (bo zakazu nie poparłem) — a także po prostu polemicznych. Bardzo dziękuję, chociaż jeszcze raz upraszam o komentowanie pod tekstem (myślę, że wiele osób mogłoby chcieć odnieść się do przedstawionych argumentów) — natomiast pozwolę sobie jeszcze raz przedstawić lub doprecyzować moje stanowisko (jakby ktokolwiek był go ciekaw ;-) które można uprościć zdaniem: skoro to godność stanowi źródło wolności i praw człowieka, to jednak wcale nie życie ludzkie jest wartością najwyższą.


Olgierd Rudak

O JAKI MĄDRY, JAKI WSZECHWIEDZĄCY ;-) (fot. © Magdalena Rudak)


Dalej będzie w punktach, bo tak prościej (część poniższych opinii już pojawiła się na tutejszych łamach, ale postanowiłem je pozebierać do kupy). A mianowicie:

  • moja teza brzmi następująco: wbrew poglądowi tzw. Trybunału Konstytucyjnego to nie życie człowieka stanowi fundamentalne prawo konstytucyjne — bo źródłem wszystkich naszych praw i wolności jest godność, ergo nawet prawo do życia wynika właśnie z owej godności;

art. 30 Konstytucji RP
Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych.

  • to właśnie godność sprawia, że można poświęcić ludzkie życie w określonych przypadkach: ryzykuje nim nie tylko strażak i wojak, ale przecież też medyk, który wprawdzie primo non nocere, ale przecież generalnie przed zabiegiem wymagane jest podpisanie przez pacjenta zgody (gdyby życie ludzkie było ważniejsze niż godność człowieka, zgoda byłaby niezbędna tylko w przypadku jakkolwiek pojętych eksperymentów medycznych);
  • rachunek byłby prosty, gdyby podejmowanie działań ryzykownych zależało wyłącznie od woli jednostki („to moje życie, mam prawo nim rozporządzać”), ale przecież tak nie jest: ów strażak (policjant, etc.) ryzykuje na polecenie przełożonych (rozkaz), a obawy o własne życie nie pozwalają mu się wycofać z akcji (obowiązek ochrony dobra, nawet z narażeniem się na niebezpieczeństwo osobiste, jest przesłanką ograniczenia kontratypu stanu wyższej konieczności (art. 26 par. 4 kk), zaś odmowa wykonania rozkazu jest przestępstwem (art. 343 kk; dodajmy, że podobnie jak samookaleczenie żołnierza, art. 342 kk);
  • każdy rewolwerowiec kocha kontratyp obrony koniecznej — ale przecież gdybyśmy poważnie potraktowali pogląd, że prawo do życia ma „fundamentalny charakter”, to jak moglibyśmy ocenić zadaną wówczas śmierć? pozwolę sobie podpowiedzieć: właśnie przesłanki pozwalające ważyć dobra — moim zdaniem wywodzące się właśnie z godności — usprawiedliwiają pozbawienie życia napastnika (bo sam sobie winien; ale przecież działanie w stanie wyższej konieczności zwalnia z odpowiedzialności za przyzwolenie na śmierć całkiem bogu ducha winnej osoby, art. 26 par. 2 kk — nie byłoby to dopuszczalne, gdyby nie art. 30 Konstytucji RP;
  • odchodząc od dywagacji stricto prawnych: jako moralnie usprawiedliwioną (jeśli nie słuszną nawet) uznajemy decyzję ks. Maksymiliana Kolbego o oddaniu życia za innego skazańca (i to nawet mimo tego, że nie mógł mieć on pewności, że Franciszek Gajowniczek będzie żył kolejne pół wieku), a przecież postąpił tak prowadzony jakimś wewnętrznym imperatywem, który wskazało mu zapewne poczucie godności („jeśli teraz nic nie zrobię, nie dam rady z tym żyć”);
  • bo czy nie mają P.T. Czytelnicy wrażenia, że taka preponderancja prawa do życia nakazuje bardzo surowo i krytycznie oceniać męczenników Kościoła Katolickiego? bo skoro to życie jest najważniejsze, to ryzykować śmiercią nie wolno nawet tym, którzy oddali życie za wiarę?
  • oznacza to, że utożsamianie godności z prawem do życia w istocie spłyca tę wartość, są przecież sytuacje, w których co najmniej można zacząć rozważać czy aby na pewno życie (jego długość) jest dobrem najistotniejszym — czy jednak (przyjmując, że prymat należy się godności ludzkiej) trwanie przy życiu może z owej godności odzierać?

Słowem: szczęśliwi ci, którzy widzą świat zero-jedynkowo i czarno-biało, bo brak umiejętności dostrzegania odcieni i niuansów bardzo upraszcza życie (człowiek, który nie zaprząta sobie głowy wątpliwościami, ma czas na sprawy poważne lub pierdoły, które na pewno są dlań przyjemniejsze). Wówczas łacno można stawiać sprawy na ostrzu noża (jest tak-a-tak! bo ja tak uważam!) — gorzej, jeśli się okaże, że nazbyt jednoznacznie traktowana argumentacja prowadzi na meandry absurdu i niedorzeczności.

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

20 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze