Musiał pojechać po lekarstwa dla ciężarnej narzeczonej, choć miał orzeczony zakaz prowadzenia pojazdów — czy to oznacza, że działał w stanie wyższej konieczności?

Kontratyp stanu wyższej konieczności pozwala na uniknięcie odpowiedzialności za popełnione przestępstwo, pod warunkiem, że sprawca działa w celu uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa, którego nie mógł uniknąć w inny sposób. Zatem czy kierowca, który naruszył zakaz prowadzenia pojazdów, bo musiał pojechać po lekarstwa dla kobiety w ciąży, zawsze może powołać się na to, że działał w warunkach stanu wyższej konieczności? (wyrok Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim z 25 lutego 2020 r., IV Ka 929/19).


Naruszenie zakazu prowadzenia pojazdów a stan wyższej konieczności

Stan wyższej konieczności pozwala na uniknięcie odpowiedzialności za naruszenie zakazu prowadzenia pojazdów — ale kierujący musi pamiętać, że pod warunkiem, że nie miał innego wyjścia (fot. Magdalena Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Sprawa dotyczyła młodego mężczyzny, który naruszył zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych (art. 244 kk; trzy miesiące wcześniej orzeczono zakaz za wykroczenie polegające na jeździe z nadmierną prędkością w stanie po użyciu alkoholu) — pojechał, bo jego ciężarna narzeczona musiała wziąć lekarstwa, które zostawiła w domu.
W apelacji oskarżony podkreślił, że musiał ratować życie kobiety i dziecka, zatem tak wyjątkowa sytuacja oznacza, iż działał w warunkach stanu wyższej konieczności, a więc nie można mu zarzucać przestępstwa, zwłaszcza, że prowadząc samochód nie spowodował żadnego zagrożenia w ruchu lub szkody.

art. 26 par. 1 kodeksu karnego
Nie popełnia przestępstwa, kto działa w celu uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa grożącego jakiemukolwiek dobru chronionemu prawem, jeżeli niebezpieczeństwa nie można inaczej uniknąć, a dobro poświęcone przedstawia wartość niższą od dobra ratowanego.

Sąd odwoławczy nie podzielił tych argumentów: niezależnie od tego, że oskarżonym kierowała szczególna motywacja, w zaistniałej sytuacji nie istniała bezwzględna konieczność naruszenia zakazu prowadzenia pojazdów. Sęk w tym, że z przedłożonej dokumentacji medycznej wynika, że narzeczona cierpiała na chorobę układu moczowego, jednak brak jest przesłanek by stwierdzić, że późniejsze podanie antybiotyku spowodowałoby zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety. Najprawdopodobniej takie przekonanie miał sam oskarżony, który nie wspomniał o rzekomo krytycznych okolicznościach policjantom, którzy zatrzymali pojazd do kontroli drogowej.
Oznacza to, że mężczyzna nie musiał sam jechać autem — równie dobrze mógł poprosić o pomoc kolegów, sąsiadów, a także skorzystać z komunikacji zbiorowej lub wziąć taksówkę — a przecież przesłanką zastosowania art. 26 par. 1 kk jest obiektywna niemożność uniknięcia niebezpieczeństwa w inny sposób. Co więcej prawo jazdy posiada nawet jego narzeczona, więc w ostateczności to ona mogła wsiąść w samochód.
Równocześnie sąd podkreślił, iż czyn sprawcy został (słusznie) oceniony bardzo łagodnie: chociaż zagrożony karą do 5 lat więzienia, sąd zdecydował się na wyjątkowe orzeczenie grzywny jako łagodniejszej kary wolnościowej (art. 37a par. 1 kk). Trudno taką sankcję traktować jako rażąco niewspółmierną do ciężaru popełnionego przestępstwa.

Reasumując: stan wyższej konieczności pozwala uniknąć odpowiedzialności karnej, lecz tylko wówczas, gdy sprawca przestępstwa nie miał innego wyjścia — natomiast jeśli niebezpieczeństwa można było uniknąć w inny sposób, powołanie się na ów kontratyp będzie bezskuteczne.

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

16 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze